Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu jest wydarzeniem wykraczającym daleko poza spór o jedno odznaczenie. Dotyka bowiem jednocześnie polityki pamięci, bezpieczeństwa państwa, relacji polsko-ukraińskich, nastrojów społecznych oraz rosyjskiej wojny informacyjnej. Jest również przykładem sytuacji, w której gest pozornie stanowczy i odpowiadający emocjom znacznej części opinii publicznej może w rzeczywistości osłabiać strategiczne interesy państwa.Nie oznacza to, że decyzja władz ukraińskich o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” powinna zostać przemilczana. Przeciwnie wymagała ona zdecydowanego protestu dyplomatycznego. UPA jest formacją odpowiedzialną za masowe zbrodnie na polskiej ludności cywilnej, a jej bezkrytyczna heroizacja jest dla Polski nie do zaakceptowania. Jednak uznanie ukraińskiej decyzji za skandaliczną nie oznacza automatycznie, że każda forma odpowiedzi była rozsądna. Między milczeniem a publicznym upokorzeniem prezydenta walczącego państwa istnieje szeroki repertuar środków dyplomatycznych.

Karol Nawrocki wybrał środek najbardziej widowiskowy, lecz zarazem najmniej użyteczny. Paradoksalnie Karol Nawrocki, występując jak deklarował w obronie pamięci ofiar UPA, jeszcze głębiej zakopał ich sprawę pod warstwą bieżącego konfliktu politycznego. Po jego decyzji międzynarodowa debata nie koncentruje się już na ekshumacjach, identyfikacji zamordowanych, godnych pochówkach ani na potrzebie uczciwego rozliczenia ukraińskiej polityki pamięci. Głównym tematem stały się Order Orła Białego, wzajemne gesty dyplomatyczne oraz osobisty spór między prezydentami. Ofiary Wołynia po raz kolejny zostały więc wykorzystane jako argument polityczny, zamiast stać się podmiotem konsekwentnej polityki historycznej. Nawrocki osiągnął efekt odwrotny od deklarowanego: zamiast przybliżyć prawdę o zbrodni UPA ukraińskiemu społeczeństwu, ułatwił nacjonalistycznym środowiskom przedstawienie polskich żądań jako aktu wrogości wobec całej Ukrainy. Pamięć, która miała zostać wydobyta z zapomnienia, została przesłonięta spektakularnym gestem prezydenta.

Szczególnie nieodpowiedzialny był również moment podjęcia decyzji. W dniach 25–26 czerwca 2026 roku w Gdańsku ma odbyć się Ukraine Recovery Conference – jedno z najważniejszych międzynarodowych spotkań poświęconych odbudowie Ukrainy, współorganizowane przez Polskę i Ukrainę Konferencja miała być dla Warszawy okazją do przekształcenia geograficznego położenia Polski, jej ogromnego zaangażowania logistycznego oraz pomocy udzielanej od 2022 roku w realny wpływ na przyszłą odbudowę ukraińskiej infrastruktury, energetyki i gospodarki. Tymczasem decyzja Nawrockiego wywołała wątpliwości dotyczące przyjazdu Wołodymyra Zełenskiego do Gdańska, mimo że wcześniej strona ukraińska miała potwierdzić jego udział. Zamiast występować jako naturalny pomost między Ukrainą a Unią Europejską, Polska ponownie zaczęła być postrzegana jako państwo uwikłane w konflikt z najważniejszym przedstawicielem kraju, którego odbudowę ma współorganizować.

W ten sposób polityczna pozycja Polski w procesie odbudowy Ukrainy została osłabiona właśnie w chwili, gdy mogła zostać znacząco wzmocniona. Warszawa dysponowała argumentami, których nie posiadają państwa zachodnioeuropejskie: wspólną granicą z Ukrainą, rozbudowanym zapleczem transportowym, doświadczeniem w dostarczaniu pomocy oraz tysiącami przedsiębiorstw zainteresowanych udziałem w przyszłych inwestycjach. Sama lokalizacja światowej konferencji w Gdańsku miała być symbolem znaczenia Polski. Kryzys orderowy sprawił jednak, że zamiast rozmawiać o polskim przywództwie, bezpieczeństwie i udziale polskich firm w odbudowie, opinia publiczna zaczęła zastanawiać się, czy prezydent Ukrainy w ogóle pojawi się w Polsce. Nie oznacza to, że interesy gospodarcze znikną z powodu jednego konfliktu, lecz w polityce międzynarodowej znaczenie ma także zaufanie. Nawrocki zamienił potencjalny sukces polskiej dyplomacji w kryzys, który pomniejsza rolę państwa-gospodarza i może wzmacniać tych partnerów europejskich, którzy chcieliby przejąć większą część politycznych oraz ekonomicznych korzyści wynikających z przyszłej odbudowy Ukrainy.

Wołodymyr Zełenski otrzymał Order Orła Białego 5 kwietnia 2023 roku z rąk prezydenta Andrzeja Dudy. Uzasadnieniem nie było poparcie dla ukraińskiej narracji historycznej ani akceptacja kultu OUN-UPA. Order przyznano za obronę niepodległości Ukrainy, działania na rzecz bezpieczeństwa europejskiego oraz postawę podczas rosyjskiej agresji. Andrzej Duda przedstawiał wówczas Zełenskiego jako przywódcę broniącego suwerenności państwa, praw obywatelskich i prawa narodu do samostanowienia  Order był zatem wyróżnieniem nie tylko dla konkretnego polityka. Stanowił symbol polskiego uznania dla oporu ukraińskiego społeczeństwa i armii. Tak interpretował go również Zełenski, który po decyzji Karola Nawrockiego odesłał odznaczenie do Polski, podkreślając, że traktował je jako wyróżnienie dla narodu ukraińskiego i jego żołnierzy. Nawrocki ogłosił decyzję 19 czerwca 2026 roku. Dzień później Zełenski zwrócił order, a w geście solidarności zrobili to również byli prezydenci Ukrainy oraz inni ukraińscy urzędnicy. Niezależnie od prawnego sporu o to, czy akt odebrania orderu wymaga kontrasygnaty premiera, jego skutek polityczny i symboliczny już nastąpił. Najwyższe polskie odznaczenie, które miało podkreślać wspólnotę interesów dwóch państw zagrożonych rosyjskim imperializmem, zostało zamienione w narzędzie publicznej konfrontacji.

Nie można uczciwie analizować tej sprawy bez jednoznacznego przypomnienia, czym była Ukraińska Powstańcza Armia. Według polskich badań historycznych w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści zamordowali od około 80 do 120 tysięcy Polaków. Ofiarami byli przede wszystkim cywile: mieszkańcy wsi, kobiety, dzieci i osoby starsze. Akcja miała charakter zorganizowanego usuwania ludności polskiej z terenów uznawanych przez nacjonalistów ukraińskich za przyszłe terytorium niepodległej Ukrainy Pamięć o tych zbrodniach nie jest przejawem antyukraińskości. Prawo do ekshumacji, identyfikacji i godnego pochówku ofiar powinno pozostawać niepodlegającym negocjacjom postulatem polskiego państwa. Gloryfikowanie całej UPA bez rozróżnienia pomiędzy jej walką z ZSRR a udziałem w zbrodniach na polskiej ludności jest formą selektywnej pamięci. Ukraina, pragnąc należeć do europejskiej wspólnoty politycznej, powinna umieć połączyć prawo do własnej tradycji niepodległościowej z odpowiedzialnością za zbrodnie popełnione w imię tej tradycji. Problem polega na tym, że dla wielu Ukraińców UPA funkcjonuje przede wszystkim jako symbol walki przeciwko Związkowi Sowieckiemu. W warunkach trwającej rosyjskiej agresji wszystkie organizacje, które historycznie walczyły z Moskwą, zyskują dodatkową siłę symboliczną. Nie oznacza to, że Ukraińcy powszechnie popierają mordowanie Polaków. Oznacza natomiast, że patrzą na UPA przez pryzmat innego doświadczenia historycznego.

Badanie Centrum Mieroszewskiego z 2025 roku pokazuje, że wiedza Ukraińców o zbrodni wołyńskiej rośnie. Trzydzieści jeden procent badanych deklarowało bardzo dobrą znajomość tematu, a kolejne 57 procent twierdziło, że coś o nim słyszało. Jednocześnie 54 procent respondentów uważało, że Ukraina powinna wspólnie z Polską powołać komisję historyczną do zbadania zbrodni. Dwadzieścia cztery procent wskazywało na potrzebę wyjaśnienia Polakom, skąd bierze się ukraiński stosunek do UPA, 19 procent uznawało tę kwestię za wewnętrzną sprawę Ukrainy, a tylko 4 procent wprost opowiadało się za zmianą ukraińskiego stosunku do UPA.

Dane te pokazują głęboką różnicę pamięci, ale nie dowodzą niemożności dialogu. Większość Ukraińców popiera bowiem wspólne badania historyczne. Decyzja Nawrockiego nie wzmacnia tej grupy. Przeciwnie ułatwia ukraińskim nacjonalistom przedstawianie polskich postulatów jako próby narzucania Ukrainie obcej wersji historii.

Karol Nawrocki może argumentować, że jego decyzja odpowiada oczekiwaniom społecznym. Rzeczywiście, badanie United Surveys z czerwca 2026 roku wykazało, że odebranie orderu popierało 51,2 procent respondentów, przeciwnych było 35,5 procent, a 13,3 procent nie miało zdania Wynik ten nie świadczy jednak o narodowym konsensusie. Pokazuje społeczeństwo mocno podzielone. Wśród wyborców ugrupowań opozycyjnych wobec rządu odebranie orderu popierało około 80 procent badanych, a wśród wyborców obu Konfederacji 87 procent. Natomiast 53 procent zwolenników obozu rządzącego było temu przeciwnych. Order stał się zatem kolejnym przedmiotem partyjnej wojny. Zamiast budować ponadpartyjne stanowisko Polski w sprawie pamięci historycznej, prezydent wpisał Wołyń w bieżący konflikt polityczny. Jest to szczególnie niebezpieczne, ponieważ sprawa ofiar UPA powinna być elementem polskiej racji stanu, a nie narzędziem mobilizowania jednego elektoratu przeciw drugiemu. Sondaże pokazują także szersze pogorszenie nastawienia wobec Ukraińców. W badaniu Centrum Mieroszewskiego pozytywny stosunek do Ukraińców mieszkających w Polsce deklarowało 39 procent ankietowanych, negatywny 35 procent, neutralny 15 procent. Dla porównania, w odniesieniu do okresu sprzed pełnoskalowej inwazji negatywne nastawienie deklarowało 21 procent badanych  CBOS ustalił natomiast, że pod koniec 2025 roku przyjmowanie ukraińskich uchodźców popierało 48 procent Polaków, a 46 procent było temu przeciwnych. Bezpośrednio po rosyjskiej inwazji poparcie sięgało 94 procent. Były to najgorsze wyniki w historii prowadzonych od ponad dekady pomiarów Spadku solidarności nie można tłumaczyć wyłącznie rosyjską propagandą. Wpływają na niego także zmęczenie wojną, problemy gospodarcze, spór dotyczący ukraińskiego zboża, przekonanie o nierównym dostępie do świadczeń, napięcia migracyjne oraz błędy komunikacyjne ukraińskich władz. Rosyjska propaganda jest skuteczna przede wszystkim wtedy, gdy potrafi przyłączyć się do rzeczywistych sporów i autentycznych emocji.

Argument o konieczności obrony honoru najwyższego polskiego odznaczenia staje się mniej przekonujący, gdy spojrzymy na historię Orderu Orła Białego. W przeszłości otrzymywały go osoby, których późniejsza działalność była znacznie bardziej obciążająca niż błędna decyzja Zełenskiego dotycząca nazwy jednostki wojskowej. Kawalerami orderu pozostają Benito Mussolini i Miklós Horthy. Pierwszy stworzył włoski reżim faszystowski i stał się sojusznikiem Hitlera. Drugi stał na czele autorytarnego państwa węgierskiego, które wprowadzało ustawodawstwo antyżydowskie i uczestniczyło w sojuszu z III Rzeszą. W 2002 roku Order Orła Białego otrzymał także Gerhard Schröder. Były kanclerz Niemiec po zakończeniu kariery politycznej związał się z rosyjskim sektorem energetycznym, został przewodniczącym rady nadzorczej Rosnieftu i przez lata pozostawał blisko związany z Władimirem Putinem. Odznaczony został również wieloletni autorytarny przywódca Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Nie oznacza to, że każde historyczne odznaczenie powinno zostać dziś automatycznie unieważnione. Część orderów nadawano kurtuazyjnie, a niektórzy odznaczeni dopuścili się najbardziej nagannych czynów już po ich otrzymaniu. Pokazuje to jednak wybiórczość zastosowanej wobec Zełenskiego miary.

Szczególnie wymowny pozostaje fakt, że przez ponad trzysta lat Order Orła Białego formalnie odebrano wcześniej tylko jednej osobie Wincentemu Witosowi. Stało się to po politycznym procesie brzeskim w 1932 roku. W 1939 roku order mu przywrócono, a wyrok procesu brzeskiego został ostatecznie uchylony przez Sąd Najwyższy dopiero w 2023 roku. Jeżeli Zełenski został skutecznie pozbawiony orderu, znalazł się w bardzo osobliwym gronie: obok Witosa, jednego z ojców polskiej niepodległości, a nie obok Mussoliniego, Horthyego czy polityków powiązanych z autorytarnymi reżimami. Trudno uznać taką hierarchię za konsekwentną obronę honoru odznaczenia.

Rosyjska propaganda nie musi wymyślać konfliktów polsko-ukraińskich. Wystarczy, że odpowiednio je wybierze, wyostrzy, pozbawi kontekstu i przedstawi jako dowód nieuchronnej wrogości obu narodów. Do jej podstawowych celów należy osłabienie społecznego poparcia dla Ukrainy, przekonanie Polaków, że ponoszą wyłącznie koszty pomocy, oraz ukazanie Ukraińców jako narodu niewdzięcznego, roszczeniowego i wrogiego Polsce.NASK wskazuje, że Rosja i Białoruś pozostają głównymi zagranicznymi podmiotami prowadzącymi długotrwałe operacje dezinformacyjne skierowane przeciwko Polsce. Raporty Demagoga i Instytutu Monitorowania Mediów wykazały natomiast, że od sierpnia do listopada 2025 roku w polskojęzycznym internecie opublikowano prawie 186 tysięcy negatywnych i obraźliwych wpisów dotyczących Ukrainy i Ukraińców. Był to wzrost o około 98 procent w porównaniu z poprzednim badanym okresem, a potencjalny zasięg tych treści wynosił ponad 66 milionów kontaktów. W maju 2026 roku w polskich mediach społecznościowych pojawiło się ponad 520 tysięcy publikacji dotyczących Ukrainy, które wygenerowały 7,76 miliona reakcji i komentarzy. Według analizy Data House Res Futura i Press Club Polska liczba przychylnych publikacji spadła do około jednej na tysiąc. Nie oznacza to, że każdy krytyk Ukrainy jest rosyjskim agentem ani że pamięć o Wołyniu została stworzona przez Kreml. Takie twierdzenie byłoby zarówno nieprawdziwe, jak i obraźliwe dla rodzin ofiar. Propaganda działa subtelniej: przejmuje uzasadnione polskie pretensje, usuwa z nich proporcje i zamienia je w przekonanie, że współczesna Ukraina jest większym zagrożeniem dla Polski niż prowadząca wojnę imperialną Rosja. Odebranie orderu dostarczyło tej propagandzie gotowego obrazu: Polska publicznie odrzuca prezydenta Ukrainy, ukraińscy przywódcy odsyłają polskie odznaczenia, a oba państwa zaczynają rywalizować o to, kto bardziej obraził pamięć i godność drugiej strony. Z punktu widzenia Kremla trudno wyobrazić sobie korzystniejszy scenariusz.

Prezydent Nawrocki miał prawo, a nawet obowiązek zareagować na gloryfikowanie UPA. Mógł wezwać ambasadora Ukrainy, wystosować oficjalną notę protestacyjną, zażądać zmiany nazwy jednostki, uzależnić część współpracy symbolicznej od postępów w ekshumacjach, zaproponować wspólną komisję historyków albo wystąpić z inicjatywą polsko-ukraińskiego dokumentu potępiającego zbrodnie na ludności cywilnej. Odebranie orderu było jednak rozwiązaniem o charakterze ostatecznym. Nie pozostawiało przestrzeni na negocjacje. Nie wskazywało Ukrainie drogi wyjścia z kryzysu. Nie wzmacniało środowisk ukraińskich gotowych do krytycznej oceny UPA. Nie przyspieszało ekshumacji. Nie poprawiało bezpieczeństwa Polski. Przyniosło natomiast natychmiastową korzyść polityczną: pozwoliło prezydentowi zaprezentować się jako obrońca narodowej pamięci i odpowiedzieć na oczekiwania większości uczestników sondaży. Państwo nie może jednak prowadzić polityki zagranicznej wyłącznie według chwilowych emocji opinii publicznej. Zadaniem przywódcy jest nie tylko wyrażanie społecznego gniewu, lecz także ocenianie konsekwencji jego politycznego wykorzystania.

Fatalność decyzji Nawrockiego nie polega na tym, że przypomniał Ukrainie o zbrodniach UPA. W tej sprawie Polska ma prawo domagać się prawdy, odpowiedzialności, ekshumacji i godnego pochówku ofiar. Błąd polegał na pomyleniu pamięci z odwetem, stanowczości z demonstracją oraz polityki historycznej z politycznym spektaklem. Order Orła Białego nie powinien być nagrodą za akceptowanie każdej decyzji państwa polskiego. Nie powinien jednak również stawać się narzędziem doraźnego karania przywódcy państwa, którego żołnierze każdego dnia powstrzymują rosyjską armię również w interesie bezpieczeństwa Polski. Można jednocześnie potępić kult UPA i uznać odebranie orderu Zełenskiemu za błąd. Dojrzała polityka nie polega na wyborze pomiędzy pamięcią o polskich ofiarach a wspieraniem niepodległości Ukrainy. Polega na obronie obu tych wartości bez relatywizowania historii, ale również bez działań, które zamieniają wspólnego agresora w jedynego politycznego beneficjenta polsko-ukraińskiego konfliktu.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (5 votes, average: 3,60 out of 5)
Loading...

Filip Wojtusik – absolwent studiów licencjackich na kierunku Historia Europy Wschodniej oraz magisterskich na Papieskim Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie, gdzie obecnie kontynuuje swoją drogę naukową jako doktorant – bada społeczne, kulturowe i narodowe przemiany Europy Środkowo-Wschodniej. Wierzy, że „historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia” — Cyceron.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.