Punktem wyjścia do moich dzisiejszych rozważań jest fakt, że każdy człowiek ma jakieś poglądy. Jedni wynieśli je z domu, inni potrzebowali wielu lat, by jasno ubrać w słowa to, co uważają za słuszne. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na nieco mniej oczywisty aspekt tego zjawiska.

Obserwując internet, telewizję, a nawet codzienne rozmowy, nietrudno zauważyć, że większość ludzi poszukuje informacji przede wszystkim po to, by utwierdzić się w przekonaniu o słuszności własnych wizji, nie próbując nawet poznać argumentów drugiej strony. Brzmi to być może przewrotnie, ale wystarczy przyjrzeć się temu, jak reagujemy na wiadomości docierające do nas każdego dnia. Jeśli pojawiają się wątki zgodne z naszym światopoglądem, łatwo je akceptujemy, gdy jednak usłyszymy lub zobaczymy coś, co podważa nasze racje, natychmiast zaczynamy szukać powodów, dla których nie warto traktować tego poważnie.

Jak wygląda to w praktyce? Niezależnie, czy przeciętny Kowalski identyfikuje się z prawą, lewą czy centrową stroną sceny politycznej, zwykle wybiera źródła, gdzie prawdopodobieństwo usłyszenia tego, co chce usłyszeć, jest największe. Z czasem zaczyna funkcjonować w środowisku, w którym większość znajomych, komentatorów i obserwowanych twórców patrzy na świat w podobny sposób. Może to okazać się niezwykle zgubne. Dlaczego? Łatwo wówczas dojść do przekonania, że nasza opinia jest nie tylko słuszna, lecz wręcz oczywista, zapominając, że opieramy się jedynie na niewielkim fragmencie rzeczywistości.

O ile w przypadku tradycyjnych mediów problem ten nie jest aż tak widoczny wybieramy określoną gazetę czy kanał telewizyjny, lecz w każdej chwili możemy sięgnąć po źródło prezentujące odmienne spojrzenie o tyle w internecie sytuacja jest bardziej skomplikowana. Algorytmy szybko uczą się naszych zainteresowań i podsuwają treści, które najprawdopodobniej przyciągną naszą uwagę, tworząc tak zwaną bańkę informacyjną. Z punktu widzenia użytkownika jest to bardzo wygodne, ale ma swoją cenę. Coraz rzadziej trafiamy na opinie odbiegające od naszych własnych, a jeśli już się pojawiają, często są przedstawiane w sposób skrajny lub karykaturalny. W rezultacie wielu ludzi zaczyna dzielić świat na tych, którzy mają rację, i tych, którzy się mylą.

Mechanizm ten można dostrzec również w znacznie bardziej przyziemnych sprawach. Ktoś kupuje konkretny samochód i nagle zaczyna zauważać przede wszystkim pozytywne opinie o danym modelu. Ktoś inny zmienia telefon na urządzenie określonej marki i od tej chwili bez trudu znajduje argumenty przemawiające za tym, że właśnie ten producent tworzy najlepszy sprzęt. Podobnie bywa z dietami, sposobami inwestowania, metodami wychowywania dzieci czy nawet wyborem miejsca do życia.

Efekt potwierdzenia jest jednym z powodów, dla których tak trudno prowadzić dziś spokojne dyskusje. Przykładów nie trzeba szukać daleko; wystarczy spojrzeć na debaty polityczne organizowane w ostatnich latach. Dwie osoby mogą zapoznać się z informacjami dotyczącymi dokładnie tego samego wydarzenia, a nawet oglądać tę samą transmisję, a mimo to wyciągnąć zupełnie odmienne wnioski.

Sama coraz częściej zastanawiam się, czy dana informacja przekonuje mnie dlatego, że jest dobrze uargumentowana, czy może dlatego, że pasuje do tego, co już wcześniej uznałam za prawdę i Państwa również zachęcam do podobnych refleksji. Choć nie zawsze łatwo odpowiedzieć sobie na takie pytanie uczciwie, już samo jego zadanie pozwala spojrzeć na wiele spraw z większym dystansem.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Weronika Karteczka – absolwentka dziennikarstwa, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.