Żyjemy w czasach, w których wszystko można podważyć. Tradycja wydaje się anachronizmem. Wiara w Boga dla wielu stała się reliktem przeszłości. Wartości uznane zostały prywatną sprawą i można zmieniać je jak garderobę.
A jednak… im bardziej próbujemy uniezależnić się od wszystkiego, co nas przekracza, tym głębiej toniemy w wewnętrznej pustce. Im głośniej ogłaszamy swoją wolność, tym bardziej stajemy się niewolnikami przypadkowości i chaosu. Im bardziej szukamy siebie, tym częściej gubimy „po co”. Na te fundamentalne pytania: ,,po co tu jestem?” i ,,po co żyję?” coraz rzadziej znajdujemy odpowiedź.
To „po co” – tak kruche i nieuchwytne, jest dziś jednym z najtrudniejszych pytań. Nie chodzi o sens w znaczeniu celu, który można zaplanować, ale o wiarę w to, że istnieje coś większego niż my sami, coś, co nas przerasta, a jednocześnie nas woła.
Święty Paweł pisze: „Dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia… Duch Boży mieszka w was.” To znaczy, że człowiek nie jest sam, że w nim samym mieszka Źródło życia, które nie ustaje, nawet gdy wszystko wokół się rozpada.
Psalmista dodaje: „Kto wstąpi na górę Pana? Człowiek rąk nieskalanych i serca czystego.” To zaproszenie, by odważyć się spojrzeć w górę – tam, gdzie światło. Bo tylko wtedy, gdy przestajemy patrzeć wyłącznie w siebie, odkrywamy, że nasze życie ma kierunek.
W Ewangelii natomiast pojawia się obraz figowca, który nie wydaje owocu. Właściciel pyta: „Po co ziemię wyjaławia?” To pytanie można odczytać jak echo współczesności. Bo czy nie tak często żyjemy – zajęci, aktywni, skuteczni – a jednak bez owocu? Czy nie dlatego, że przestaliśmy pytać, po co to wszystko?
Ciemność, w której dziś żyje tak wielu, nie jest czymś materialnym. To nie świat, który się zepsuł. To brak światła. A światło nie bierze się z nas. Nie możemy go wytworzyć ani wymyślić. Światło przychodzi. Przychodzi z góry, od Tego, który jest większy niż my. Nie jako błysk, ale jako cicha obecność, która rozprasza mrok serca.
Uwierzyć nadziei wbrew nadziei to pozwolić, by to światło dotarło do miejsc, gdzie nie ma już nic. To uwierzyć, że „po co” istnieje, nawet jeśli nie potrafimy go teraz zobaczyć. To trwać, gdy rozum milknie. To wstać, mimo że nie widać świtu, bo gdzieś w głębi, cichym głosem, Ktoś mówi: „Jeszcze nie wszystko skończone.”
W świecie, który gubi sens i zanurza się w mroku, największym aktem odwagi jest wierzyć w światło, zanim się pojawi. I iść w jego stronę – nawet wbrew nadziei.
Małgorzata Gostkowska-Morawiec – założycielka i dyrektorka Centrum Terapii, Rozwoju i Logoterapii RE-kreacja w Krakowie. Inicjatorka projektów „Trening Sensu Stricto”, warsztatów egzystencjalnych, a także cyklu refleksji „Poranki z Sensem”. Jej misją jest wspieranie ludzi w odnajdywaniu godności, wolności wewnętrznej i odwagi, by odpowiadać na wyzwania życia z dojrzałością i nadzieją.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


