Natrafiłem niedawno na syntezę prac synodalnych w archidiecezji krakowskiej i zwrócił moją uwagę język tejże syntezy. Synteza ta jest dopracowana graficznie przez NotebookLM, więc jej postulaty są pewnym zbiorem haseł pogrupowanych w określonych grupach tematycznych. Synteza prezentuje 2 modele Kościoła, wypowiadając się o nich w sposób skrajny; o jednym z tych modeli wyraża się pejoratywnie, a o drugim afirmatywnie.

I tak jeden z tych modeli jest nazwany klerykalnym, urzędowym, starym. Określa Kościół, który jest w obecnie, a drugi ukazuje model synodalny, relacyjny. Model postulowany jest pewną wizją Kościoła.

Ten pierwszy jest postrzegany jako instytucja opierająca się na sztywnej strukturze i procedurach; system, którym trzeba zarządzać, gdzie rola duszpasterza jest rolą urzędnika, administratora. Jest to samotny szef uwięziony w biurokracji. Rola świeckich jest bierna, są oni sprowadzeni do konsumentów, do darmowej siły roboczej lub dekoracji w Kościele. Kapłani są postrzegani jako członkowie zamkniętej kasty, oddzieleni od ludzi. Model parafii to ostateczna, zbiurokratyzowana usługa oczekująca na przyjście wiernych.

Komunikacja między wiernymi a duszpasterzami, przepraszam, urzędnikami kościelnymi, jest utrudniona ze względu na kościelny bełkot, hermetyczny żargon, monologi, pouczanie i moralizatorstwo.

Bierzmowanie, Komunia Święta, katecheza, jest postrzegane jako „masowa szopka”, zbieranie punktów w indeksach i anonimowość. To jest Kościół w którym żyjemy obecnie.

Drugim modelem jest model synodalny, relacyjny. Tutaj określenia dotyczące go są pełne afirmacji: mówi się o wspólnocie, relacji opartej na chrzcie świętym, o duchowym domu, o autentycznej, bezpiecznej przestrzeni dialogu. Duszpasterz jest pasterzem, towarzyszem, bratem, ojcem duchownym, przewodnikiem zanurzonym w słowie Bożym.

Rola świeckich to rola współtwórców, partnerów w procesie rozeznawania i liderów gościnności (nie wiem, co to miałoby znaczyć?). W tym modelu kapłaństwo jest kapłaństwem służebnym, ukierunkowanym na wydobywanie charyzmatów z wiernych. Parafia jest mobilna i personalna, wychodząca na obrzeża, otwarta na emigrantów i poszukujących. Komunikacja zrozumiała, spersonalizowana. Model inicjacji chrześcijańskiej i katechezy jest relacyjny i prowadzony w małych grupach, z zaangażowaniem rodziców jako pierwszych katechetów.

Nie odnoszę się teraz do postulowanych zmian, które w kilku wypadkach mogą być interesujące, jak choćby przygotowanie do bierzmowania. Chcę zwrócić uwagę na język wypowiedzi i sposób postrzegania „obecnego” Kościoła.

Postrzeganie kapłanów tylko i wyłącznie jako sklerykalizowanych urzędników, administratorów, samotnych szefów więzionych w biurokracji, zdystansowanych i anonimowych, jest nieprawdziwe i krzywdzące.

Czyż obecni kapłani nie wychodzą do ludzi? Czy nie pomagają potrzebującym? Czyż nie odwiedzają chorych? Czyż nie są zaangażowani w grupy parafialne? Czyż nie uczestniczą w pielgrzymkach ze swoimi wiernymi? Czy nie organizują pomocy? Czyż wielu z nich nie zna osobiście wszystkich lub prawie wszystkich parafian, zwłaszcza w niewielkich miejscowościach? (W parafiach wielkomiejskich, gdzie liczba wiernych sięga 10-20 tysięcy, nawet zmiana modelu Kościoła nie spowoduje, że kapłan będzie znał wszystkich). Czyż obecni kapłani w wielu wypadkach nie poświęcają czasu i innych zasobów dla rozwoju życia parafialnego?

Czyż naprawdę zawsze słyszymy jakiś bełkot, hermetyczny, teologiczny żargon, niezrozumiałe słownictwo? I nie ma w naszych parafiach kapłanów, którzy mówią zrozumiale, prosto i życiowo?

A wierni? Rzeczywiście są tylko biernymi obserwatorami, konsumentami i darmową siłą roboczą? A ci wszyscy, którzy są zaangażowani w tworzenie i podtrzymywanie muzyki kościelnej, katechezy, dekoracji, prowadzenie grup parafialnych, CARITAS-u, to też są bierni konsumenci? I organizatorzy pielgrzymek, akcji religijnych, modlitewnych, jak choćby Ekstremalna Droga Krzyżowa czy Różaniec do Granic, także?

Język opisu dwóch modeli Kościoła jest językiem trącącym sekciarstwem, w tym znaczeniu, że w jednej grupie widzi same plusy, a w innej same minusy. A gdzie jest dostrzeżenie dobra?

W tej wypowiedzi zwracam uwagę tylko na język opisu 2 modeli Kościoła. Nie odnoszę się do postulatów czy obserwacji, na to jeszcze przyjdzie czas.

Jeśli synteza prac synodalnych jest wiernym odzwierciedleniem wypowiedzi uczestników, to mam pewną obawę, że w synodzie brali udział przede wszystkim frustraci (mający jednak dozę nadziei na wprowadzenie, w ich mniemaniu, pozytywnych zmian. Co cieszy).

Pan Bóg, który w Jezusie Chrystusie założył Kościół i obdarzył go asystencją Ducha Świętego, niech otworzy nasze serca na słuchanie Jego głosu, gdyż trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi.

Amen.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

ks. Michał Mrzygłód – Pracujący w Ekwadorze ksiądz, którego życie cieszy.

Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.