Wiara
W Vademecum (2.2) są słowa: Słuchamy siebie nawzajem, tradycji wiary i znaków czasu, aby rozeznać, co Bóg mówi do nas wszystkich. A przecież tradycje wiary są różne. I samo rozumienie wiary jest różne.
W katolickim rozumieniu wiara jest przyjęciem prawd (depositum fidei), przekazanych Kościołowi nam przez Jezusa i Apostołów w tym celu, byśmy je przyjęli, wypełnili i tak osiągnęli zbawienie. W katolickim rozumieniu wiary u początku jest LOGOS. Katolicka wiara jest oparta o rozum; prawdy wiary są nam podane z zewnątrz – one nie są ludzkim wytworem. Naszym zadaniem jest je rozpoznać i przyjąć.
W rozumieniu wiary ludzi innych konfesji (np. protestantów), wiara może być uczuciem, wewnętrznym przekonaniem, własnym wytworem, czymś co pochodzi z wewnątrz człowieka. W islamie w ogóle wiara jest a-logiczna, w magii nie ma charakteru osobowego… Zapraszając do uczestnictwa w Synodzie o synodalności Kościoła ludzi innych tradycji, godzimy się na słuchanie tych dla których Kościół nie liczy się (np. protestanci, mahometanie) lub traktują go jak przeciwnika (wojujący ateiści, heretycy, schizmatycy, apostaci). Przepraszam, że wspominam o tych grupach, ale dokumenty synodu nie wykluczają nikogo! O tym będzie mowa jeszcze poniżej.
Rozeznawanie
To jedno z kluczowych pojęć procesu. Powinniśmy słuchać ludzi i rozeznawać. Ale jak w praktyce rozeznawać? W ciągu kilku miesięcy wysłuchiwania zbierzemy kilka różnych opinii na dany temat, np. dopuszczalności poligamii w Kościele. I będzie opinia, że kategorycznie nie jest ona dopuszczalna, i taka, że jest, i taka, że w zasadzie to nie jest, ale pod pewnymi warunkami to można się zgodzić, i taka, że jest dopuszczalna ale w ograniczonym zakresie, np. 2 żon lub mężów. Wariacji można sobie przedstawić jeszcze kilka. Następnym krokiem jest rozeznawanie. I dopuśćmy, że np. w Polsce powiedziano, że poligamii być nie może, w Niemczech, że może, ale powinna być ograniczona, a w Kongo zostaje ona dopuszczona bez żadnych warunków, bo „jest to wyraz kultury i tradycji ludów zamieszkujących ten kontynent”. Wszyscy przedstawiają swoje rezultaty, oczywiście po rzetelnym i dogłębnym rozpoznaniu tego tematu. I w sumie było by wszystko w porządku, gdyby nie… Duch Święty. Bo cóż? Wieje On na tyle tam gdzie chce, że z lewej strony Odry mówi jedno, z prawej drugie, a za morzem trzecie? Duch jedności nie wprowadza bałaganu! Nawet jeśli ten bałagan nazwać modnym dzisiaj w Kościele, słowem różnorodność.
Sorry, ale Kościół z nauczającego stanie si zbieraczem opinii, z którymi nie będzie wiedział, co zrobić.
Sensus fidei fidelium
Wisienka na torcie.
Teologiczne podstawy synodalności Kościoła są w dużej mierze oparte o sensum fidei, czyli o przekonanie, że Naród Boży w swojej wierze zbłądzić nie może.
KKK (92nn) uczy: Ogół wiernych… nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego ludu, gdy poczynając od biskupów aż po ostatniego z wiernych świeckich ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów.
Dzięki owemu zmysłowi wiary, wzbudzonemu i podtrzymywanemu przez Ducha Prawdy, Lud Boży pod przewodem świętego Urzędu Nauczycielskiego… niezachwianie trwa przy wierze raz podanej świętym; wnika w nią głębiej z pomocą słusznego osądu i w sposób pewniejszy stosuje ją w życiu.
Zmysł wiary jest przede wszystkim „talentem”/cnotą, która pomaga przyjmować prawdy wiary i żyć nimi. Dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej Sensus fidei podaje dokładniejsze jego kryteria, np. Chrzest święty, zgodność z nauczaniem Kościoła, życie sakramentalne. Sensus fidei fidelium jest zmysłem wiary WIERZĄCYCH.
W Vademecum 2.1 jest jednak napisane: Wszyscy ochrzczeni wspólnie stanowią podmiot sensus fidelium, żywego głosu Ludu Bożego. Jednocześnie w pełnym uczestnictwie w akcie rozeznawania ważne jest usłyszenie przez ochrzczonych głosów innych ludzi w ich lokalnym środowisku, w tym osób które porzuciły praktykowanie wiary, osób innych tradycji wiary, ludzi niereligijnych itd. (…)
Z tego powodu, chociaż wszyscy ochrzczeni są w szczególny sposób wezwani do udziału w procesie synodalnym, to nikt – niezależnie od przynależności religijnej – nie powinien być wykluczony z dzielenia się swoją perspektywą i doświadczeniem, o ile chce pomóc Kościołowi na jego synodalnej drodze poszukiwania tego, co dobre i prawdziwe. Dotyczy to zwłaszcza najbardziej bezbronnych lub marginalizowanych.
Vademecum milczy na temat sakramentalnego, zgodnego z nauczaniem Kościoła życia. Najpierw podaje kryterium Chrztu świętego, by w następnym akapicie i z niego zrezygnować. A przecież ochrzczonymi są również apostaci, heretycy, schizmatycy, część ateistów, agnostyków i zatwardziałych grzeszników. Papież zaprasza nas do tego byśmy przysłuchali się zmysłu wierzących (sensum fidelium), którzy nie mają wiary! W ramkach jakiej logiki to rozumieć?
Cel Synodu
Wisienka na wisieńce.
Dokument przygotowawczy (32) określa końcowy cel Synodu – nie wydanie dokumentu lecz uczynienie tak, by zrodziły się marzenia, powstały proroctwa i wizje, rozkwitły nadzieje, umocniła się ufność, zostały opatrzone rany, nawiązały się relacje, wstał świt nadziei…
Tak więc po dwóch latach spotkań, wysłuchiwania, rozeznawania (wszystko w duchu wiary, wzajemnego zrozumienia, inkluzywności…) dojdziemy do punktu, w którym będzie można realizować marzenia i wizje, ucieleśniać nadzieje? To jest każdy będzie sobie mógł wymyślić (przepraszam: wymarzyć, wyśnić, wyprorokować) swój własny Kościół? Bo przecież marzenia są różne. Jaki więc Kościół wyłoni się z Synodu; wymarzony czy wymazany?
Jak przeżywać synodalność Synodu o synodalności?
Na koniec coś pozytywnego. Synod w parafiach już zmierza do końca, ale w Kościele jeszcze będzie trwał. Jak go przezywać dalej?
Celebrując liturgię! Synodalna droga Kościoła jest kształtowana i karmiona przez Eucharystię. Jest ona „ośrodkiem całego życia chrześcijańskiego tak dla Kościoła powszechnego, jak i lokalnego i dla poszczególnych wiernych”. Źródłem i szczytem synodalności jest celebracja liturgiczna i – w wyjątkowy sposób – nasze pełne, świadome i aktywne uczestnictwo w synaksie eucharystycznej. Komunia z Ciałem i Krwią Chrystusa sprawia, że „Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1 Kor 11, 17). [36]
Zachowując jedność z apostolskością Kościoła. Dokument MKT podkreśla wiodącą rolę episkopatu – ze swej natury każdy autentyczny przejaw synodalności wymaga sprawowania kolegialnej posługi biskupów. [37]
Formując wiernych. Konieczne jest zatem pokonanie przeszkód wynikających z braku formacji (…) Wymaga to priorytetowego zaangażowania w pracę formacyjną na rzecz dojrzałej świadomości kościelnej. [38] Ogromnie ważnym jest tu pozytywny wykład nauczania Kościoła, np. poprzez przygotowanie książeczki dla wiernych z najważniejszymi, doktrynalnymi tekstami o naturze, celu i zadaniach Kościoła. My nie możemy chodzic po omacku!
Być z wiernymi. W Kościele w Polsce mamy bogate doświadczenie bycia z wiernymi: kolęda, katecheza, stowarzyszenia religijne, pielgrzymki i inne. To jest chodzenie razem. W jednej pieszej diecezjalnej Pielgrzymce do Częstochowy uczestniczy więcej osób niż w kilkumiesięcznych „spotkaniach synodalnych”. Ich uczestnikami są także przyjmujący pielgrzymów.
Przepraszam tych, co to będą czytać. Dużo tego. I może miejscami chaotycznie, a miejscami za oczywiście. Ale czasem warto przypomnieć je sobie.
Pan Bóg niech Was błogosławi.
[36] Międzynarodowa Komisja Teologiczna Synodalność w życiu i misji Kościoła 47
[37] Międzynarodowa Komisja Teologiczna Synodalność w życiu i misji Kościoła 7 Por. Także tamże 69 i 76
[38] Tamże 73
ks. Michał Mrzygłód – Pracujący w Ekwadorze ksiądz, którego życie cieszy.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


