Zadania Kościoła
Tajemnica Kościoła świętego ujawnia się w jego założeniu. [1] Ta tajemnica pomaga nam też zrozumieć zadania Kościoła, które można rozumieć jako przyczyny jego założenia. W zadaniach ukryte są obowiązki Kościoła; one też w jakiś sposób charakteryzują Kościół i określają sposób jego bycia. (…) Kościół wyposażony w dary swego Zbawiciela i wiernie dochowujący Jego przykazań miłości, pokory i wyrzeczenia, otrzymuje posłannictwo głoszenia i krzewienia Królestwa Chrystusowego i Bożego wśród wszystkich narodów i stanowi zalążek oraz zaczątek tego Królestwa na ziemi. [2] To jest główne zadanie Kościoła. Odpowiedzialni są za to przede wszystkim Biskupi: Pan Jezus modląc się do Ojca i powołując do siebie tych, których sam zechciał powołać, ustanowił dwunastu, aby byli z Nim i aby ich posłać dla głoszenia Królestwa Bożego, Apostołów tych ustanowił jako kolegium, czyli jako stały zespół, na czele którego postawił wybranego spośród nich Piotra. Posłał ich do synów Izraela naprzód, i do wszystkich narodów, aby mając udział w Jego władzy, wszystkie ludy czynili uczniami (1) Jego, uświęcali (2) je i sprawowali nad nimi duchowe rządy (3) oraz w ten sposób krzewili Kościół, i posługując pasterzowali mu pod kierownictwem Pana, po wszystkie dni aż do skończenia świata. W tym posłannictwie utwierdzeni zostali w pełni w dzień Zielonych Świąt zgodnie z obietnicą Pańską: „Otrzymacie moc Ducha Świętego zstępującego na was i będziecie mi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i Samarii, i aż po krańce ziemi”. [3] Te trzy zadania – nauczania, uświęcania i rządzenia – pojawiają się w trzecim rozdziale LG prawie w każdym akapicie! Nauczać! Uświęcać! Rządzić! I są to zadania, których nie wolno zmieniać lub z nich rezygnować, bo w taki sposób Chrystus obecny jest w swoim Kościele. Boskie posłannictwo powierzone przez Chrystusa Apostołom trwać będzie do końca wieków [4]. Biskupi (wraz z kapłanami i diakonami) objęli posługiwanie duchowne we wspólnocie, stając w zastępstwie Boga na czele trzody, której są pasterzami, jako nauczyciele, jako kapłani świętego kultu, jako sprawujący rządy duchowe. [5] Ich urząd w Kościele ma być bez przerwy sprawowany przez poświęcony stan biskupi. Toteż Sobór święty poucza, że biskupi z ustanowienia Bożego stali się następcami Apostołów, jako pasterze Kościoła, kto tedy ich słucha, słucha Chrystusa, a kto nimi gardzi, Chrystusem gardzi i Tym, który posłał Chrystusa. [6]
Nauczać, uświęcać i rządzić prowadzi do tego, że to Lud Boży ma słuchać biskupów o wiele bardziej, niż biskupi naród. Jest w LG tekst, który zachęca biskupów do wysłuchiwania swoich poddanych, których jak dzieci własne bierze w swoją opiekę i do pilnego współdziałania z sobą zachęca. [7] Tekst ten jednak nie daje żadnych podstaw do tego, by sądzić, że wierni mogą współrządzić Kościołem na równych prawach z biskupami.
Ostatnimi czasy dosyć często spotykamy się z głosami, że Kościół jest zbyt klerykalny. Te głosy często oznaczają, że w Kościele księża i biskupi mają za dużo władzy. Niektóre środowiska w Kościele postulują podzielenie się władzą i odpowiedzialnością. Myślą, że jak w parafii lub diecezji będzie więcej świeckich, zwłaszcza kobiet, to problem klerykalizmu zniknie. I nie jestem zwolennikiem tego, by duchowieństwo odpowiadało za wszystko, ale bez przesady(zmu). Kto powiedział, że uczestnictwo świeckich w rządzeniu Kościołem odklerykalizuje Kościół? A jak będzie na odwrót, t.j. sklerykalizuje świeckich? To raz.
Drugi argument przeciw przesadzie w „odklerykalizowaniu” Kościoła jest bardziej głęboki. Dlaczego niektórzy domagają się tego udziału? Nie ma miejsca w Kościele, gdzie mogą przejawić swoje zaangażowanie, swoją możliwość rządzenia, nauczania i uświęcania? Jest! To są rodziny! Nazywamy ich przecież domowym Kościołem. Niechże tam ojciec z matką będą pierwszymi katechetami (funkcja nauczycielska), nauczycielami modlitwy (funkcja uświęcania) i pasterzami (funkcja rządzenia). Co się garnąć do ustawiania biskupów czy proboszczów, jak można formować rodzinę.
Przeciwnikom tego argumentu pragnę zwrócić uwagę, że Kościół to nie tylko parafia czy diecezja. I nie tylko różnego rodzaju duszpasterstwa. Większość katolików żyje przede wszystkim w rodzinnych przestrzeniach Kościoła. Tu się można wykazać. Tam jest pierwszy Kościół, z którym się człowiek spotyka. W rodzinie jest miejsce na spotkanie, wysłuchanie, zrozumienie czy akceptację. W rodzinie jest miejsce na katechezę, modlitwę, kultywowanie tradycji, czy – niektóre sakramenty święte. Proszę zauważyć, że sakrament małżeństwa – obraz miłości Chrystusa i Kościoła – to się przeżywa przede wszystkim w domu. A jak Pan Bóg kogoś powołuje do pomocy biskupom lub księżom w niesieniu odpowiedzialności za diecezję lub parafię, to chwała Mu za to!
Synodalność
Bardzo ważne jest właściwe pojmowanie pojęć. Nie wolno nam utożsamiać synodu z synodalnością. Synod znaczy synod, a synodalność synodalność (choć w tym wypadku to my nie wiemy, co znaczy synodalność).
Droga synodalności – to droga, której Bóg oczekuje od Kościoła III tysiąclecia. [8]
Czym jest synod?
Termin synodalność próbowała przybliżyć Międzynarodowa Komisja Teologiczna, która z polecenia Franciszka w 2014 roku rozpoczęła pracę nad tym zagadnieniem i 4 lata później wydała dokument Synodalność w życiu i misji Kościoła. W pierwszych trzech rozdziałach opisuje to zagadnienie w historii, teologii i współczesnej praktyce Kościoła i definiuje synodalność jako proces podejmowania decyzji przez osoby z autorytetem (papież, biskupi), który uwzględnia zdanie ludzi podległych im hierarchicznie. Dlatego w praktyce synodalność wyłaniająca się z trzech pierwszych rozdziałów dokumentu Komisji to raczej kolegialność uzupełniona o nowy nacisk położony na znacznie różnego rodzaju gremiów kapłańskich i świeckich w diecezjach oraz w parafiach. W tak rozumianej synodalności nie ma w zasadzie żadnego potencjału rewolucyjnego. [9] Czwarty rozdział zawiera jednak niejasne sformułowania nacechowane dużym dynamizmem zmiany (świadomość synodalną, synodalne nawrócenie, diakonia społeczna, dialog z mężczyznami i kobietami, czy też ma otwierać katolicyzm na kulturę spotkań z osobami innych religii). [10]
Synod to greckie słowo, które wskazuje na drogę, po której Lud Boży idzie razem. Odnosi się również do Pana Jezusa, który przedstawia siebie samego jako „drogę, prawdę i życie” (J 14,6) i do faktu, że chrześcijanie, idąc za Nim, początkowo byli nazywani „zwolennikami drogi” (por. Dz 9, 2; 19, 9.23; 22, 4; 24, 14.22). W kościelnej grece słowo to oznacza zwołanie zgromadzenia uczniów Jezusa, a w niektórych wypadkach jest ono synonimem wspólnoty eklezjalnej. [11]
Tyle pokrótce o znaczeniu słowa. W praktyce kościelnej termin ten także odgrywał i odgrywa zasadniczą rolę. Od pierwszych wieków słowo „synod” jest używane na określenie zgromadzeń kościelnych zwoływanych na różnych poziomach (…) dla rozeznawania, w świetle Słowa Bożego i przez wsłuchanie się w głos Ducha Świętego, kwestii doktrynalnych, liturgicznych, kanonicznych i duszpasterskich które stopniowo powstają. [12] Dość wspomnieć, że to właśnie na nich doprecyzowano choćby Credo.
Nie jest więc praktyka synodu czymś nowym w Kościele. Kodeks Prawa Kanonicznego uściśla kto i kiedy może go zwołać, kto i na jakich warunkach ma obowiązek a kto może w nich uczestniczyć i jakie są jego prerogatywy. [13] Nowymi i nie do końca zrozumiałymi jeszcze terminami są synodalność i synodalny. I choć mówi się o synodalności jako „konstytutywnym wymiarze” Kościoła albo po prostu o „Kościele synodalnym” (…) nowy język, który domaga się precyzyjnego teologicznego wyjaśnienia. [14]
Zaznaczyć także trzeba dwie rzeczy. Pierwsza, że choć synodalność to sedno dzieła odnowy Kościoła zapoczątkowanego na Vaticanum II, to jednak termin i koncepcja synodalności nie są wyraźnie zawarte w nauczaniu Soboru. [15] Druga, to rozróżnienie pojęć synodalność i kolegialność. Wcześniej pierwszy z tych dwóch terminów był nieobecny w dyskursie teologicznym, teraz jakby wysuwa się na pierwsze miejsce. W skrócie można powiedzieć, że synodalność – w rozumieniu MKT – dotyczy wszystkich katolików, a kolegialność dotyczy biskupów. [16] Na dzień dzisiejszy nikt chyba nie wie, czym jest synodalność w Kościele katolickim. [17] Choć można przeciw temu twierdzeniu wysunąć część wniosków z prac Komisji, w których rozpatrywana jest ona jako styl, struktury i program funkcjonowania Kościoła. [18] (Pkt 70 jest pigułką rozważań zawartych w dwóch rozdziałach dokumentu Komisji).
Wspomniałem, że nie wolno nam utożsamiać synodu z synodalnością. Albowiem jedną rzeczą jest, gdy Kościół spotyka się na synodach, by sprecyzować doktrynalne, moralne czy duszpasterskie zagadnienia – jak pokazała 2000-letnia praktyka Kościoła, jest to dzieło, które przynosi pozytywne owoce – inną kwestią będzie ewentualna synodalność Kościoła rozumiana jako sposób sprawowania władzy w Kościele. Majdan dla Ukraińców odgrywa określoną rolę w ich samostanowieniu. Jest głosem narodu upominającego się o swoje prawa. Zwoływany od czasu do czasu może przynieść pozytywne owoce. Natomiast „majdanizm” jako zwykły sposób sprawowania władzy doprowadzi do paraliżu życia państwa i w konsekwencji do anarchii. Dokumenty mówiące o synodalności w Kościele mówią o strukturalnej budowie „majdanizmu”. Jest o tym napisane zarówno dokumencie Synodalność w życiu i w misji Kościoła, [19] jak i w Dokumencie przygotowawczym, [20] czy Vademecum. [21]
Jeszcze nie wiemy, czym synodalność jest (patrz przypis 24), a już decydujemy się na wprowadzenie jej w życie?
Do czego prowadzić mogą konkluzje czwartego rozdziału dokumentu o synodalności? Do zatracenia podziału na Kościół nauczający (Urząd Nauczycielski Kościoła) i Kościół nauczany (ogół wiernych). Nauczyciel będzie uczył się od ucznia.
Synod zaproponowany przez Papieża Franciszka odwołuje się tylko do żyjących członków i nie-członków Kościoła, ale już nie do Świętych. I próbuje się rozpoznać tę „drogę Kościoła” poprzez horyzontalną rozmowę wszystkich ze wszystkimi. Ale nie jest ona i taką rozmową (wszystkich ze wszystkimi). My bowiem rozmawiamy tylko z żyjącymi w latach 2021-2023 ale już nie z „Tradycją”. Dokumenty przygotowawcze nic nie mówią o zwracaniu uwagi na Tradycję. Więcej! Zdają się ją ignorować! [22]. A przecież Tradycja to także świadectwo wiary przodków, tych od których otrzymaliśmy depozyt wiary. Ich nie będziemy pytać? A przecież i oni stanowią Kościół. I oni mogą o tym Kościele powiedzieć o wiele więcej niż większość z wielu, gdyż oni ten Kościół „przeżywali” i to w taki sposób, że zaprowadził ich do zbawienia. Tak! To Kościół zaprowadził ich do zbawienia – nie oni Kościół! Święci są w o wiele większym/mocniejszym stopniu miejscem teologicznym niż grzesznicy. Jeśli bowiem przyjmiemy, że nie ma różnicy w mocy miejsca teologicznego zaprowadzi nas to do wniosku, że nie ma też różnicy między świętością i grzesznością. A to: z jednej strony byłby absurd i z drugiej podważyłoby to sensowność całego procesu synodalnego. Idąc dalej tym torem rozumowania, cokolwiek bowiem ustalimy nie ma znaczenia – we wszystkim, z jednakową intensywnością, objawia się Bóg. A to przecież nieprawda.
[1] LG 5
[2] LG 5
[3] LG 19
[4] LG 20
[5] LG 20
[6] LG 20
[7] LG 27
[8] Papież Franciszek; Przemówienie z okazji uroczystości 50 rocznicy ustanowienia Synodu Biskupów 17 X 2015
[9] Paweł Chmielewski Kościół synodalny, Kościół egalitarny – proces rozpoczęty w https://pch24.pl/kosciol-synodalny-kosciol-egalitarny-proces-rozpoczety/
[10] Tamże
[11] Międzynarodowa Komisja Teologiczna Synodalność w życiu i misji Kościoła 3
[12] Tamże 4
[13] KPK Rozdz. III
[14] Międzynarodowa Komisja Teologiczna Synodlaność w życiu i misji Kościoła 5
[15] Tamże 6
[16] Por. tamże 66
[17] Paweł Chmielewski Kościół synodalny, Kościół egalitarny – proces rozpoczęty w https://pch24.pl/kosciol-synodalny-kosciol-egalitarny-proces-rozpoczety/
[18] Por. Międzynarodowa Komisja Teologiczna Synodalność w życiu i misji Kościoła 70. Warto tu przytoczyć cały punkt: Podsumowując, w świetle jego źródeł normatywnych i podstaw teologicznych, o których mowa w rozdziałach 1 i 2, można nakreślić wyartykułowany opis synodalności jako konstytutywnego wymiaru Kościoła.
a) Synodalność oznacza przede wszystkim specyficzny styl, który określa życie i misję Kościoła, wyrażając jego naturę jako wspólną podróż i gromadzenie się jako Ludu Bożego powołanego przez Pana Jezusa w mocy Ducha Świętego do głoszenia Ewangelii. Synodalność musi wyrażać się w zwyczajnym sposobie życia i pracy Kościoła. Ten modus vivendi et operandi realizuje się poprzez wspólnotowe słuchanie Słowa i sprawowanie Eucharystii, braterską wspólnotę komunii oraz współodpowiedzialność i uczestnictwo całego Ludu Bożego, na różnych poziomach i w rozróżnieniu jego różnych posług i ról, jego życia i misji.
b) Synodalność wskazuje następnie, w bardziej konkretnym i określonym sensie teologicznym i kanonicznym, na te kościelne struktury i procesy, w których synodalny charakter Kościoła wyraża się na poziomie instytucjonalnym, w podobny sposób, na różnych poziomach jego realizacji: lokalnym, regionalnym, uniwersalnym. Te struktury i procesy są oficjalnie w służbie Kościoła, który musi odkryć drogę do postępu poprzez słuchanie Ducha Świętego.
c) Wreszcie, synodalność wyznacza program tych wydarzeń synodalnych, do których Kościół jest powołany wspólnie przez właściwą władzę, zgodnie ze szczególnymi procedurami ustalonymi przez dyscyplinę kościelną, angażując na różne sposoby cały Lud Boży na poziomie lokalnym, regionalnym i powszechnym, pod przewodnictwem biskupów w kolegialnej komunii z biskupem Rzymu, do rozeznawania drogi i innych szczególnych kwestii oraz do podejmowania szczególnych decyzji i kierunków w celu wypełnienia swojej misji ewangelizacyjnej.
[19] Tamże 106. Z perspektywy komunii i realizacji synodalności można wskazać pewne fundamentalne wytyczne dla działań duszpasterskich:
a) aktywizacja, poczynając od Kościoła partykularnego i na wszystkich poziomach, wymiany między posługą duszpasterzy, uczestnictwem i współodpowiedzialnością świeckich, impulsami płynącymi z darów charyzmatycznych zgodnie z dynamiczną wymianą między ,,jednym”, ,,niektórymi” i ,,wszystkimi”;
b) integracja pomiędzy realizacją kolegialności pasterzy a synodalnością przeżywaną przez cały Lud Boży, jako wyraz komunii między Kościołami partykularnymi w Kościele powszechnym;
c) sprawowanie przez biskupa Rzymu piotrowej posługi jednoczenia i prowadzenia Kościoła powszechnego w komunii z wszystkimi Kościołami partykularnymi, w synergii z posługą kolegialną biskupów i synodalną drogą Ludu Bożego;
d) otwartość Kościoła katolickiego na inne Kościoły i Wspólnoty kościelne w nieodwracalnym zobowiązaniu do wspólnego dążenia do pełnej jedności w pogodzonej różnorodności poszczególnych tradycji
e) diakonia społeczna i konstruktywny dialog z mężczyznami i kobietami różnych wyznań i przekonań religijnych, aby wspólnie osiągnąć kulturę spotkania.
[20] Por. Przygotowawczy dokument 32 Wnioski, które każdy z lokalnych Kościołów opracuje (…) staną wkładem w drogę Kościoła Powszechnego, czy słowa papieża Franciszka z okazji 50 rocznicy ustanowienia Synodu Biskupów (17 X 2015) Właśnie droga synodalności, jest drogą, której Bóg oczekuje od Kościoła III tysiąclecia.
[21] Vademecum Synodu o synodalności 1.3 W istocie, synodalność jest nie tyle wydarzeniem czy hasłem, co raczej stylem i sposobem bycia (…), czy kawałek dalej tegoż samego punktu To podążanie razem będzie wymagać odnowy mentalności i struktur kościelnych…
[22] Vademecum. Aneks D Przygotowanie syntezy diecezjalnej. „Synteza powinna być wierna głosom ludzi i temu, co wyłoniło się z ich rozeznania i dialogu, niż być serią uogólnionych lub doktrynalnie poprawnych stwierdzeń. Punkty widzenia, które są sprzeczne ze sobą, nie muszą być pomijane, ale mogą być uznane i określone jako takie”. Takie podejście jest heglowską próbą dokonania syntezy z tezy i antytezy. Kościół jednak nie jest heglowski.
ks. Michał Mrzygłód – Pracujący w Ekwadorze ksiądz, którego życie cieszy.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


