Gdzieś w biegu, na przystanku, sięgasz do kieszeni po telefon, aby sprawdzić rozkład jazdy. Zanim się orientujesz, mija kwadrans, pół godziny, potem godzina. Odpisujesz na kolejne wiadomości, ekran przesuwa się w dół, a Twoje spojrzenie razem z nim. To dzieje się samo… 

Na przestrzeni kilku ostatnich lat, scrollowanie przestało być jedynie sposobem spędzania wolnego czasu, stając się istotnym elementem naszej codzienności. Towarzyszy nam w momentach ,,przejściowych’’ pomiędzy jedną czynnością a drugą, wypełnia ciszę, która wydawałoby się, że jest konieczna. Coraz częściej sama popełniam ten błąd. Gdy tylko nadarza się chwila przerwy, od razu pojawia się potrzeba zerknięcia na ekran. To już niemal naturalny odruch, wynikający z przyzwyczajenia. 

Trwanie w ciągłej gotowości do odbioru nowych treści zmienił nasze upodobania. Dziś wszystko musi być podane w skrócie, najlepiej, aby zamknęło się w kilkunastosekundowej rolce, co rzutuje także na relacje międzyludzkie. Kiedy ktoś mówi wolniej, dopiero rozwija myśl lub robi pauzy, błyskawicznie się irytujemy, poprzez złudzenie marnowania czasu. Pojawia się impuls, żeby to przyspieszyć albo po prostu przerwać – z tą drobną różnicą, że rozmowy twarzą w twarz to nie nagranie, które w każdej chwili można wyłączyć. 

To uczucie przenosi się również na inne aspekty codzieności. Dłuższe artykuły wymagają od nas w większego wysiłku; nawet czytanie książki stało się wyzwaniem, bo trudno utrzymać skupienie na jednym wątku przez dłuższy czas. Można by tak wymieniać w nieskończoność… 

Zdarza się też, że scrollowanie próbuje zastępować nam inne zainteresowania. Choćby w piątkowy wieczór, gdy zamiast naprawdę odpocząć, wypełniamy lukę w grafiku mniej angażującymi alternatywami. Co ciekawe, im więcej czasu człowiek spędza przed ekranem, tym mniej poczucia, że ten okres był naprawdę ,,jego”. Nawet po kilkunastu minutach z telefonem w dłoni, dla wielu z nas problemem okazałoby się wskazanie jakiegokolwiek konkretnego wątku. To raczej ciąg przypadkowych treści, znikających tak szybko, jak się pojawiają. 

Wszystkie te przemiany w naszym podejściu do dynamicznych treści dzieją się stopniowo, przez co pozostają niemal niezauważone. Niemożliwe jest zatem, by wskazać jeden moment, kiedy pojawia się problem – to raczej wypadkowa małych decyzji, podejmowanych każdego dnia. 

Dlatego czasem warto świadomie się zatrzymać, odłożyć telefon, dać sobie przestrzeń; poczuć lekkie napięcie, może nawet niepokój, uświadamiając sobie skalę tego problemu. W świecie, który nieustannie walczy o naszą uwagę, umiejętność zwolnienia i dokonania świadomego wyboru, na co poświęcamy czas, jest czymś naprawdę cennym. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Weronika Karteczka – absolwentka dziennikarstwa, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.