Dość często, gdy rozmawiamy o doświadczeniach oględnie nazywanych paranormalnymi lub około mistycznymi zakładamy w umyśle swoistą niedostępność tego doświadczenia dla naszych zmysłów. Dość często stosujemy takie oto rozumowanie, że jeśli jesteśmy naocznymi świadkami czegoś nadprzyrodzonego to ta rzecz jest nam niejako dana z góry. Ktoś wyraził chęć, aby tak było i jest to coś dedykowanego dla nas i naszego odbioru.
W tym myśleniu jest wiele prawdy, ale warto skupić się na innym, zapomnianym we współczesności podejściu do zjawisk mistycznych czy paranormalnych. Przede wszystkim warto zdefiniować współczesne rozumienie takiego doświadczenia. Bardzo często rozumuje się o takiej materii jako o czymś transcendentalnym, łączącym dwie rzeczywistości – poznawalne i niepoznawalne w codziennym życiu. Choć wiele zjawisk na ziemi może wyglądać niezwykle spektakularnie, to za nimi stoją mniej lub bardziej rzadkie zjawiska fizyczne. Ciekawym przykładem mogły być obłoki srebrzyste, które pojawiły się niedawno nad prawie całą Polską, co zdziwiło wielu zaspanych Polaków, bo jak to w środku nocy pojawiają się lekko świecące chmury? Coś wydaje się być nie tak, choć mechanizm tego zjawiska jest silnie osadzone w fizyce tego świata.
Z drugiej strony ta sama fizyka i biologia kształtują nasze systemy percepcyjne, które również mają swoje fizyczne ograniczenia. Człowiek widzi w długościach fal między 380 a 780 nm. Słyszy częstotliwości od 20 Hz do 20 000 Hz (dorosły do 18 000 Hz). Wyczuwamy i rozpoznajemy określone kompozycje zapachowe i rozczytujemy odpowiednie kompozycje podstawowych smaków. I choć w wewnętrznych granicach tych wszystkich zakresów odbywa się swoista nieskończoność kombinacji, to poza tymi granicami realizuje się rzeczywistość nam nieznana.
Ktoś w tym punkcie mógłby powiedzieć, że owszem, my ludzie nie odbieramy nic poza tymi zakresami, ale co ze zwierzętami?
To fakt, zwierzęta mają również nie dość, że inne zakresy recepcji to dodatkowo mogą być one węższe lub szersze. Jednakże i zwierzęta nie odbierają pewnych rzeczywistości nas otaczających.
Mówi się, że gdyby człowiek odbierał tylko nieco szersze pasmo długości fal i słyszał nieco powyżej swojej górnej granicy słyszalności to już wtedy jego stan ocierałby się o obłęd. Słyszałby pracę znakomitej większości urządzeń w okolicy, odczuwałby tę pracę fizycznie, widziałby rzeczy zbędne i narzucające się etc.
Z tego właśnie powodu niektórzy parapsychologowie z lat 70-tych (dział psychologii zajmujący się wyjaśnianiem zjawisk nadprzyrodzonych) sugerowali, że życie mistycznie nie musi odbywać się ani w innej przestrzeni ani innej rzeczywistości, a jedynie odbywa się zupełnie poza naszą recepcją i percepcją. Jesteśmy organicznie niezdolni do poznawania ,,tamtego” świata. Bardzo ciekawym argumentem, który nakierowuje nas na takie myślenie, jest to, że wiele osób, które doświadczyły stanu NDE (stan bliski śmierci) lub deklarują, że miały styczność z życiem pozagrobowym, najczęściej podkreślają niemożność opisania tego doświadczenia ludzkimi słowami. Widzieli kolory, których nie da się opisać, słyszeli dźwięki do innych niepodobne, czuli zapachy jakich nikt sobie na ziemi nie może wyobrazić.
Ten fakt rzuca nowe światło na myślenie o życiu pozagrobowym, przede wszystkim jako o integralnej i zbieżnej w czasie rzeczywistości, ale w zupełności niedostępnej dla naszego poznania.
Franciszek Cwalina – absolwent reżyserii dźwięku na wydziale fizyki UAM w Poznaniu oraz magister Kognitywistyki na wydziale filozofii UJ w Krakowie. Kocha muzykę, Kraków i jego historię. W wolnym czasie zgłębia kuchnię starokrakowską i galicyjską.


