W wielu krajach czytanie Pisma Świętego lub posiadanie własnego egzemplarza wiąże się z ograniczeniami, a czasem nawet z niebezpieczeństwem. Według raportu Bible Access List 2026 ponad 500 milionów chrześcijan żyje w państwach, w których dostęp do Biblii jest utrudniony z powodu prześladowań.
Raport, opracowany przez Bible Access Initiative (m.in. Open Doors International i Digital Bible Society), obejmuje 106 krajów. Analizuje polityczne, religijne, gospodarcze i technologiczne przeszkody utrudniające dostęp do Słowa Bożego.
Najbardziej wymowna liczba dotyczy prześladowań: ponad 500 milionów chrześcijan mieszka w krajach, gdzie dostęp do Biblii ogranicza kontrola państwowa, cenzura, działania ekstremistów lub presja społeczna. Spośród nich ponad 250 milionów zmaga się ze szczególnie poważnymi trudnościami. Raport nie twierdzi jednak, że wszyscy są całkowicie pozbawieni Pisma Świętego. Szacuje, że 126 milionów chrześcijan w 81 krajach nie posiada własnego egzemplarza z powodu ograniczeń, ubóstwa lub braku infrastruktury.
Trudności ekonomiczne potęgują problemy: ponad 550 milionów chrześcijan w 33 krajach napotyka poważne bariery społeczno-ekonomiczne. W tych państwach 82 miliony osób nie ma własnej Biblii.
Do najbardziej dramatycznych sytuacji dochodzi w Afganistanie, Jemenie, Somalii, Korei Północnej i Erytrei – tam nawet samo posiadanie Pisma Świętego może być niebezpieczne. Gdy chodzi o fizyczny niedobór egzemplarzy, największe potrzeby zgłaszają Demokratyczna Republika Konga, Etiopia, Nigeria, Indie i Uganda.
Rozwój technologii cyfrowych nie rozwiązał problemu. Ponad 400 milionów chrześcijan w 42 krajach nie ma dostępu do internetu, a 277 milionów mieszka w regionach, gdzie korzystanie z Biblii online może wiązać się z ryzykiem.
Liczby te nabierają szczególnego znaczenia z perspektywy Europy. We Francji czy Polsce każdy może kupić Biblię, pobrać ją na telefon lub czytać online za darmo. Wolność ta wydaje się tak oczywista, że łatwo uznać ją za coś, co po prostu się należy.
