Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Z życia Kościoła – ciąg dalszy.
Nasze parafie mają bardzo wiele punktów dojazdowych – 15, 20, 30, a czasami nawet więcej. Ja pomagam w dwóch parafiach, z których obie liczą po kilkadziesiąt punktów dojazdowych: jedna około 50, druga około 60.
W tych dojazdówkach najczęściej są kaplice ku czci świętych. Mamy więc święta patronalne – średnio po trzy, cztery w miesiącu, chociaż praktycznie najczęściej przypadają one w lipcu, sierpniu i wrześniu.
Przygotowanie do święta parafialnego stanowi nowenna, którą prowadzą ludzie świeccy. Codziennie zbierają się na modlitwie w kaplicy, czytają Słowo Boże, rozważają je, śpiewają pieśni i modlą się na różańcu. Zazwyczaj jest to wieczorem, po pracy, chociaż zdarzają się miejsca, gdzie nowenny zaczynają się wczesnym rankiem.
Tak na przykład w kaplicy ku czci świętego Jacka rozpoczęliśmy nowennę w dzień Przemienienia Pańskiego procesją z figurą świętego Jacka. Z modlitwą i śpiewem przeszliśmy około 3 km. Przed wejściem do kościoła była prezentacja kandydatek do tytułu „Niña Reina”, a potem Msza Święta.
W procesji uczestniczyli katechizowani ze wszystkich grup katechetycznych. Dobrą praktyką jest to, że poszczególne grupy mają swoje kolory i swoje koszulki z odpowiednim logo oraz nazwą parafii.
Wybory „Niña Reina” to coś w rodzaju wyborów miss wśród dzieci. Głosowanie odbywa się poprzez ofiary – kandydatka, która zbierze najwięcej pieniędzy, otrzymuje tytuł „Niña Reina”. Wszystkie środki są potem przeznaczone na parafię.
Innym elementem nowenny jest liturgiczna modlitwa Jutrzni. Zaczynamy ją codziennie o 5:30. Wieczorem zaś o 19:00 jest Msza Święta w jednym z miejscowości czy dzielnic parafii. Po niej zaś loteria. W dzień świętego Jacka wieczorem będziemy mieć Mszę Świętą z udziałem naszego ordynariusza, ks. bp. Krzysztofa Kudławca. Po niej zaś tak zwana „Vaca Loca”, co znaczy „szalona krowa”. Człowiek w przebraniu krowy, napełnionej sztucznymi ogniami, biega między ludźmi, wypuszczając z siebie fajerwerki.
Przygotowanie do odpustu parafialnego ma więc zawsze wymiar duchowy, jak również socjalny. Takie święto zawsze jednoczy wspólnotę. W jego przygotowaniu uczestniczą bowiem nie tylko ci, którzy regularnie korzystają z sakramentów świętych, lecz także ludzie dalecy od Kościoła.
W bardzo niewielu, ale jednak, dojazdówkach odpust jest jedyną Mszą Świętą w ciągu roku. Dlatego też nie dziwi fakt, że wielu ludzi nie wie, jak zachować się w czasie Mszy Świętej.
Są jednak nawet w takich lub podobnych miejscach ludzie-perły, którzy mają pragnienie uczestnictwa we Mszy Świętej.
W jednym z przysiółków, gdzie nawet nie ma wybudowanej kaplicy, uczestniczyłem we Mszy Świętej, która była ponoć pierwszą w ich miejscowości. Uczestniczyło w niej około 30–40 osób. Jest tam grupa młodzieży i dzieci uczestnicząca w katechezie.
Do kościoła parafialnego mają ponad 20 km, do najbliższej kaplicy jest już około dziesięciu razy bliżej. Tylko że tam również jesteśmy z Mszą Świętą zaledwie raz w miesiącu.
I nawet w takich warunkach jest grupa ludzi chcąca żyć Eucharystią.
To jest znak Bożej obecności.
Łaska Boża działa w sposób tajemniczy. Nie rozumiemy wszystkiego. Ale pewnie dlatego, że nie musimy jej rozumieć – tylko z ufnością ją przyjąć.
Pan Bóg niech Was błogosławi.
ks. Michał Mrzygłód – Pracujący w Ekwadorze ksiądz, którego życie cieszy.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.


