11 Lipca w Domostawie przy Memoriale Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich odbyły się uroczystości związane z upamiętnieniem i przypomnieniem tego co działo się między 1940 a 1947 rokiem na terenach Małopolski Wschodniej. Los (lub zbieżność) chciał, że od momentu uroczystości do momentu spisania niniejszego tekstu pojawiły się dodatkowe okoliczności, które uwzględnię w tym tekście.

Zacznijmy jednak od obchodów. Całe wydarzenie rozpoczęła Msza Święta w intencji ofiar ludobójstwa. Podczas Homilii mogliśmy usłyszeć słowa o potrzebie pojednania z ukraińskim narodem, ale również potrzebę wspólnego dążenia do prawdy. Owa prawda o skali ludobójstwa wciąż pozostaje w sferze domniemań, pewne pozostaje tylko jedno – skala brutalności i ilość ofiar z pewnością były zatrważające. Dlatego właśnie odsłonięto Dzwon Pamięci oraz Ścianę Pamięci, na której wypisano miejscowości, które obejmowały wydarzenia z tamtego czasu.

Wspólne dążenie do wyjaśnienia spraw jedynie pozornie przeszłych, jest podejściem szlachetnym, ale i również takim, które niesie za sobą wiele ryzykownych rozwiązań. Sprawę ludobójstwa na Wołyniu nazywaną pozornie przeszłymi bowiem po dziś dzień żyją i opowiadają o tym co działo się w Małopolsce Wschodniej dzieci tamtych czasów, którym udało się przeżyć. Problem tkwi w tym, że część sceny politycznej zdaje się urabiać na tematyce dramatu tych ludzi materiał czysto polityczny.

Świadomie nie będę wskazywał w tym tekście niektórych polityków i delegacji, którym powinno być po ludzku wstyd pojawiać się na obchodach. Z tematem Wołynia jest niestety tak jak z wieloma innymi tematami w naszym ustroju. Politycy zwracają na ten temat uwagę zazwyczaj w momencie jak już nie są u władzy. Natomiast gdy u władzy są, zdają się mieć związane ręce i nie potrafią wykonać nawet symbolicznego gestu w kierunku żyjących świadków tych wydarzeń oraz ich rodzin.

Tak było z losem pomnika, który ostatecznie znalazł się w Domostawie. Tak było z bezrefleksyjnym przyznaniem Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, który następnie z szacunku do żyjących świadków i rodzin trzeba było odebrać. Tak było z unikaniem tematu ekshumacji ofiar przez organy powołane o dbałość i prawdę historyczną. Tak było z działalnością Ministrów Kultury czy Spraw Zagranicznych kilkunastu ostatnich lat, którzy nie zrobili nic, aby sprawy ludobójstwa wyjaśnić, udokumentować i z największą starannością pracować na to, aby już nigdy takie rzezie się nie powtórzyły.

Niestety, pamięć o pomordowanych nie jest budowana odgórnie a jedynie oddolnie. Tam gdzie powinien działać aparat państwowy, działają obywatele. Tam gdzie powinna być edukacja, tam są filmy dokumentalne, na które muszą zrzucać się wszyscy chcący powiedzieć światu o swojej przeszłości, którą inni pragną przemilczeć.

Przed uroczystościami w Domostawie wielu polityków nagrywało TikToki i rolki na Facebooka, aby zaprosić uczestników na obchody. Potem Ci sami politycy nie pojawiali się na obchodach. Czy to objaw trwogi przed narodem, czy lęk przed prawdą, pozostawiam Państwa ocenie.

W ostatnich dniach napływają do nas informacje o ekshumacjach, które relacjonuje Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ze względu na drastyczność zdjęć, chętnych odsyłam na profil Facebookowy tej instytucji. Ekshumacje szły w zatrważająco szybkim tempie gdy idzie o ilość męczonych i torturowanych ofiar, w tym nierzadko dzieci. Ekshumacje są prowadzone między innymi w Woli Ostrowieckiej. Skala brutalności z jaką byli zabijani Polacy przekracza wszelkie pojęcie cywilizowanego człowieka.

Z drugiej strony pojawiają się w naszym otoczeniu eksperci w zasadzie od wszystkiego. Potrafią oni skomentować tak rozległe obszary tematyczne jak rozwój AI, życie gwiazd czy właśnie krytyka pomników. Do takich postaci w świecie dziennikarskim należy pan Rafał Betlejewski, który postanowił podzielić się z odbiorcami swoimi przemyśleniami odnośnie pomnika w Domostawie 16 lipca 2026 roku. Pozwolę sobie wejść w polemikę z niektórymi z nich zanim znikną z profilu.

,,Krytyka tego ohydztwa nie oznacza braku szacunku do pomordowanych. To jest tani szantaż emocjonalny: nie podoba ci się, to plujesz na groby ofiar. Jest dokładnie odwrotnie: zgoda na ten wulgarny koszmar jest brakiem szacunku dla pomordowanych. Ofiary Wołynia wykorzystuje do prostackiej manifestacji.”

Nie wiem gdzie pan Betlejewski dostrzega wulgarność w tym pomniku, ale to jeden z tych argumentów, z którym ciężko się spierać. Generalnie jeśli poczytaliby Państwo całość owego wpisu, szybko zauważyliby Państwo, że nie do końca wiadomo do kogo kieruje swoje uwagi. Czy do twórcy pomnika, czy do zarządcy terenu czy do samych ukraińców za to, że zaaranżowali rzeź i brali w niej liczny udział.

,,Pomniki cmentarne powinny służyć ciszy i zadumie. Krzyk nie jest jeszcze prawdą. Makabra nie jest jeszcze przypowieścią. Brutalizacja nie powoduje, że „ktoś się zastanowi”. Przeciwnie.”

Pan Rafał wskazuje, że dosłowność i symbolika pomnika są zbyt brutalne. Znów nie wiadomo czy przypadkiem nie ma on uwag do ukraińców, w końcu gdyby nie organizacja rzezi, pomnik nie miałby prawa powstać. Ale jeśli odnosi się to do wyrazu i estetyki pomnika, to ciężko wziąć taki argument na poważnie. Z dwóch powodów.

Po pierwsze Pan Rafał obrał za cel swojej aktywności w social mediach nieprzedmiotową krytykę Kościoła Katolickiego w Polsce. Oznacza to, że sprawia mu satysfakcję sam fakt wyrażania owej krytyki. To czy ona jest rzeczowa czy nie – jest sprawą drugorzędną w Jego działalności. Dlatego ciężko mi zrozumieć o jakiej zadumie może mówić człowiek negujący jakąkolwiek duchowość człowieka (chyba, że się mylę i Pan Rafał uwzględnia jakąś duchowość).

Po drugie istnieje wiele pomników, które są wyraziste i dosłowne w swoim przekazie, na przykład Pomnik Katyński w Jersey City czy pomnik na terenie KL Płaszów. Czy te pomniki są nieadekwatne w swoim wyrazie?

Jeżeli Pan Rafał ma pomysł jak przedstawić grzecznie i delikatnie wymordowanie ok. 200 000 Polaków albo ponad 20 000 w Katyniu albo 6 000 w KL  Płaszów, to chętnie zasięgnę Jego pomysłu. Obawiam się jednak, że takie delikatne i grzeczne przedstawienie nienawiści do drugiego człowieka, która spowodowała międzypokoleniowe lęki i traumy, nie wywoła żadnej refleksji. To właśnie dosłowność jest największym symbolem. Że to co statyczne i punktowe – jeden pomnik w Domostawie – skoro wyzwala w nas trwogę przed tymi wydarzeniami, to z czym musieli się mierzyć Ci, którym ten pomnik stawiamy?

Kolejny cytat z wpisu Pana Rafała:

,,Pamięć nie może być hodowlą nienawiści. Nie może być pałką do okładania żywych. Nie może być sposobem na podniecanie własnego plemienia.”

Trudno się nie zgodzić. Jednakowoż gdyby zerknął Pan do Domostawy 11 lipca wiedziałby Pan, że pomnik nie stanął w celu podsycania antagonizmów a w celu krzyku do świata o uwagę i wyjaśnienie tej zbrodni. Ostatnim czego chcieliby potomkowie ofiar to powtórka z wydarzeń tylko w odwróconych rolach. Z tego właśnie powodu nieformalnym zawołaniem pamięci o Rzezi Wołyńskiej jest: ,,Nie o zemstę a o pamięć, wołają ofiary”. Aby ową pamięć podtrzymywać, nie możemy pozwolić na spuszczenie na sprawę kurtyny milczenia, jak robili to politycy w ostatnich latach. Ci, którzy tak chętnie teraz wypowiadali się o obchodach w Domostawie.

I ostatnia z uwag Pana Rafała:

,,Monumentalne skrzydlate pomniki narody zachowują raczej dla swoich sukcesów. Ten pomnik celebruje naszą porażkę i cierpienie.”

Co do zasady tak. Ale jaką porażkę? Jak można mówić, że porażką Polaków było to, że nie mogli się skutecznie obronić podczas zalewu nienawiści ze strony ukraińców? Czy można powiedzieć, że porażką Polskich dzieci na Wołyniu między 1940 a 1947 rokiem było to, że jako noworodki albo nienarodzone dzieci nie obroniły się przed oprawcą? To pytanie pozostawiam sumieniu Pana Rafała (ja uwzględniam duchowość człowieka).

Pamięć o ofiarach nie może być legitymacją zemsty. Nie powinna nawet wzbudzać pomysłu o zemście. Ale pamięć powinna ukazać prawdę o przyczynach, skali i skutkach tych wydarzeń dla dalszych pokoleń. Pomniki nie są stawiane w celu antagonizowania ale w celu ukazania światu tego, o czym inni chcą milczeć. Czy w sposób dosłowny czy symboliczny: ocena należy do nas.

Pamięć narodu, powinna być oparta wyłącznie na prawdzie.

Całość tekstu Rafała Betlejewskiego:

https://www.facebook.com/rafal.betlej.betlejewski/posts/pfbid0eqHuYWqkWJfi2AXDNv16VzP5GSVZehVxsv31HXfKeSyFwMRuwuHSLhwPxX63XbY7l 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Franciszek Cwalina – absolwent reżyserii dźwięku na wydziale fizyki UAM w Poznaniu oraz magister Kognitywistyki na wydziale filozofii UJ w Krakowie. Kocha muzykę, Kraków i jego historię. W wolnym czasie zgłębia kuchnię starokrakowską i galicyjską.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.