Użyłem kiedyś takiego zdania, że góry i krzyż mają tę jedną cechę wspólną, że przybliżają do nieba. Ostatnio będąc w górach myślałem przede wszystkim o pięknie stworzenia wokół, o zachodzącym słońcu, o warstwach śniegu spoczywających na zboczach górskich, o wietrze szumiącym i poruszającym ubogimi kępkami trawy, o niewielkich stworzonkach jak wróbelki czy motylki, które postanowiły z jakiegoś powodu szukać zaspokojenia swoich życiowych potrzeb na jakże niekorzystnym obszarze szczytów górskich. Być może są przyzwyczajone, że dzięki człowiekowi co postawił swoją stopę na Kasprowym, Rysach, Giewoncie czy Śnieżce mogą znaleźć tam pożywienie pozostawione przez starszych braci.
Tak sobie pomyślałem, że trud związany z wchodzeniem na górskie szczyty podejmowany jest przez ludzi z różnorakich powodów. Jednym z nich jest pragnienie sprawdzenia swoich możliwości, postawienia sobie wyzwania do pokonania i dumy z osiągnięcia swojego celu. Ostatnio jednak coś we mnie bardziej ciągnie w stronę radości z natury. Obracam się w takich kręgach, że wyprawa w góry to raczej na cały dzień i raczej intensywna pod względem wysiłku, ale czuję jak rodzi się moje pragnienie, by pójść w góry po prostu dla samych gór, nie dla wyzwania, nie dla szczytu – dla gór. Usiąść i pooddychać lasem, posłuchać wiatru, zobaczyć tego motyla czy wróbla, które być może szukają w górach tego co ja – życia. Ale nie takiego życia, którego pęd rozpiera piersi, nakazuje unosić nogi wysoko do góry rytmicznie i konsekwentnie. Raczej życia, które jest samo w sobie cenne, nie zawsze trzeba z nim robić nie wiadomo co. Może czasem chodzi o to, by pozwolić sobie na zmianę perspektywy i popatrzeć na coś, co robiło się całe życie w jakiś sposób od zupełnie innego punktu.
Dla mnie właśnie góry są czymś takim – całe życie były wysiłkiem, wyzwaniem, celem, szczytem, testem wytrwałości. Być może pora, by stały się krajobrazem, malowidłem, naturalnym arrasem i płótnem, którego oleiste farby moje oko wsączać pragnie łapczywie i pochłaniać garściami kalejdoskopy oraz fantasmagorie stworzone nie ludzką ręką.
Konrad Nagórzański – Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku psychologia stosowana, obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę w nurcie poznawczo-behawioralnym. Animator Ruchu Światło-Życie, pasjonat piękna, zafascynowany tym co ludzkie i tym co w człowieku zachwycające.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.


