Odnoszę nieodparte wrażenie, że na przestrzeni ostatniego roku wokół macierzyństwa zrobiło się bardzo głośno – i to nie tylko w internecie. Ten temat przewija się dosłownie wszędzie: w każdej dyskusji, w rozmowach o planach czy życiowych priorytetach. To naprawdę ciekawe, jak różnią się nasze podejścia do wychowywania dzieci. Jest w tym dużo świadomości i chęci uczenia się na błędach przodków, ale im dłużej się temu przyglądam, tym silniej dostrzegam, że te wszystkie informacje zaczynają obierać bardzo konkretny kierunek. Tym sposobem warto zastanowić się, czy to na pewno nadal swobodna wymiana doświadczeń służąca inspiracji, a może bardziej subtelna presja, aby wpisać się w określony sposób myślenia…
Stety bądź nie, z naszej ludzkiej natury wynika, że często, zanim jeszcze coś nas realnie dotyczy, próbujemy sobie odpowiedzieć na pytania, na które na tak wczesnym etapie nie jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązania. Tego rodzaju teoretyzowanie zwykle nie ma żadnego sensu, skoro rzeczywistość rzadko trzyma się założeń, a pewnych kluczowych etapów naszego życia (jak właśnie ciąża) nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Trzeba przyznać, że to niezły paradoks: z jednej strony od ręki mamy dostęp do porad innych kobiet, z drugiej natomiast wszystko i tak rozbija się o kwestie bardzo indywidualne.
Czasem naprawdę mniej znaczy więcej, a wraz z mnożącą się ilością punktów odniesienia coraz trudniej zaufać sobie. W konsekwencji zamiast kierować się własnym wyczuciem, zaczynamy ślepo podążać za innymi, z góry uznając ich decyzje za warte naśladowania. A przecież nie da się żyć według cudzego scenariusza.
Co, gdyby zostawić trochę przestrzeni na niewiedzę? Pozwolić sobie popełnić błędy, może nawet zrobić kilka kroków wstecz? Mieć świadomość, że nie zawsze trzeba mieć gotowe rozwiązanie na każdą sytuację?
Historie kobiet, które już są mamami, wcale nie brzmią jak realizowanie jakiegoś planu, a bardziej jak ciągłe dostosowywanie się i nauka „na bieżąco”. I wbrew pozorom niniejsza wizja – choć mniej kolorowa – brzmi o wiele bardziej pozytywnie.