Pamiętacie Państwo, kim chcieliście zostać, kiedy byliście dziećmi? Strażakiem, lekarzem, nauczycielką, kierowcą rajdowym, aktorką, astronautą? A może weterynarzem, bo każde znalezione na podwórku zwierzę wymagało natychmiastowej pomocy? Trzeba przyznać, że te nasze niewinne, kilkuletnie pragnienia miały w sobie coś pięknego. Były proste, konkretne, a przy tym często zupełnie oderwane od rzeczywistości. Nie zastanawialiśmy się wtedy nad zarobkami ani nad tym, czy za dwadzieścia lat na nasze wymarzone stanowisko będzie jeszcze zapotrzebowanie. Niewątpliwie czas zweryfikował plany, stawiając na naszej drodze zupełnie nowe wyzwania. Rynek pracy zmienia się razem z nami oraz ze światem, w którym żyjemy, i – jak powiedziałaby współczesna młodzież – „to jest jakby okej”. W praktyce niektóre profesje powstają, inne zmieniają swoje znaczenie, a część z nich zwyczajnie przestaje być potrzebna. I właśnie przy tej ostatniej myśli na moment się zatrzymajmy.
Kiedy mówimy o zawodach, które znikają, niemal automatycznie myślimy o automatyzacji i sztucznej inteligencji. Kasjer zastąpiony przez kasę samoobsługową bądź pracownik banku przez aplikację to dziś codzienność, lecz czasem dany fach odchodzi w zapomnienie nie dlatego, że pojawiła się technologia, która potrafi wykonać tę samą pracę, lecz dlatego, że przestajemy korzystać z usługi, którą oferował. Nie potrzebujemy już tylu osób zajmujących się naprawą przedmiotów, naprawianych z konieczności. Podobnie ograniczyliśmy niektóre potrzeby, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były zupełnie naturalnym elementem codzienności większości społeczeństwa. Wszystkie te przekształcenia stanowią naturalny skutek zmian w sposobie komunikowania się, podróżowania, robienia zakupów, spędzania wolnego czasu itp. Co istotne, zawód sam w sobie może być już niepotrzebny, ale jego historia pozostaje niezwykle istotna. Często zapominamy, że profesje są również częścią kultury, nośnikami umiejętności, wiedzy i określonego sposobu życia, przekazywanego ,,z dziada pradziada”. Dobrym przykładem są tradycyjne rzemiosła. Umiejętność wykonania czegoś ręcznie przestaje być ekonomicznie opłacalna, kiedy podobny produkt można kupić taniej, szybciej i bez większego wysiłku w sklepie, ale sama wiedza o tym, jak taki przedmiot powstaje i ile zaangażowania wymaga jego wykonanie ma ogromną wartość. Oczywiście jeżeli coraz mniej osób potrzebuje usług zegarmistrza, szewca bądź introligatora, trudno oczekiwać, aby zawody te funkcjonowały w niezmienionej formie tylko dlatego, że kiedyś stanowiły fundament naszego życia. Nie oznacza to jednak, że wraz z nimi powinna zniknąć pamięć.
Na koniec mała dygresja. Jeżeli cofniemy się o kilkadziesiąt lat, trudno byłoby przewidzieć popularność wielu współczesnych profesji. Przykładowo designer, twórca internetowy, analityk danych czy specjalista ds. Cyberbezpieczeństwa; dla poprzednich pokoleń byłyby to albo pojęcia całkowicie niezrozumiałe, albo zawody, o których można było usłyszeć przede wszystkim w kontekście zachodniego świata. I ten sam mechanizm zadziała w przyszłości. Paradoksalnie dziecko mówiące dziś, że chce zostać inżynierem sztucznej inteligencji, być może za dwadzieścia lat będzie wykonywać zawód, którego nazwy jeszcze nie znamy, jako iż rynek pracy jest żywym organizmem. Zmienia się, ponieważ przekształcamy się my, nasze potrzeby, możliwości i sposób funkcjonowania, więc naturalnie jedne zawody będą powstawać, inne ewoluować, a jeszcze inne zwyczajnie odejdą w zapomnienie.
Weronika Karteczka – absolwentka dziennikarstwa, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.


