Po trzech latach wojny i 74 tys. ofiar śmiertelnych, w tym ponad 20 tys. dzieci, absolutnie konieczne jest mówienie o pokoju. Absolutnie konieczne jest mówienie o sprawiedliwości. Absolutnie konieczne jest wołanie: «Dość!» – mówi w rozmowie z włoską agencją SIR ks. Gabriel Romanelli, proboszcz parafii Świętej Rodziny, jedynego kościoła katolickiego w Strefie Gazy.

Duchowny podkreśla, że sprawa spoczywa w rękach osób sprawujących władzę polityczną. Muszą one podjąć konkretne decyzje: umożliwić napływ pomocy humanitarnej – i to nie tylko doraźnego wsparcia w postaci odrobiny żywności, wody czy lekarstw.

Dla argentyńskiego kapłana pokój nie może ograniczać się do braku bombardowań.

Od czasu zeszłorocznego zawieszenia broni dywanowe naloty ustały. To jednak nie wystarczy. To nie oznacza pokoju – zwraca uwagę. Nawet w obliczu tak długotrwałej tragedii, która dotknęła 2,3 mln mieszkańców, zachęca, by nie poddawać się rozpaczy: – To trudne, owszem. Ale nie jest niemożliwe. Musimy nadal podejmować konkretne działania i przekonywać świat, że nic z tego nie służy dobru ani Izraela, ani Palestyny.

Zdaniem ks. Romanellego istnieje ryzyko, że polityka i analizy geopolityczne sprawią, iż stracimy z oczu konkretnych ludzi.

Mówiąc o państwach i narodach, ryzykujemy, że zapomnimy o tym, co najważniejsze: mówimy o ludziach. O milionach ludzi czekających na rozpoczęcie nowego etapu.

Od początku wojny zginęło 62 chrześcijan – katolików i prawosławnych.

Ludzie są wyczerpani. Wołają o pokój. Domagają się, by ta wojna naprawdę dobiegła końca – mówi.

Uderzająca jest zdolność mieszkańców do podtrzymywania żywej wiary. Wiedzą, że to nie Pan Bóg prowadzi wojnę; wojnę prowadzą ludzie. Jeśli istnieje kryzys, to dotyczy on raczej zaufania do ludzkości.

Jedną z najgłębszych ran jest bierność świata. – Ponad dwa miliony ludzi czekają tu na wszystko, będąc jednocześnie świadkami obojętności w najgorszym tego słowa znaczeniu: zaniechania działań, które powinny zostać podjęte.

Krytycznym problemem pozostaje dostęp do wody, a nadejście pory deszczowej potęguje trudności. Deszcz, który w normalnych warunkach byłby błogosławieństwem, dla osób mieszkających w namiotach staje się kolejnym problemem.

Znakiem wytrwałości jest szkoła parafialna.

Szkoła – w tym przedszkole – funkcjonuje dobrze i stale się rozwija. Uzyskała oficjalne uznanie i realizuje pełny program nauczania. Większość uczniów to muzułmanie, co pomaga tworzyć środowisko współistnienia – podkreśla ks. Romanelli.

Edukacja pomaga leczyć głębokie rany i odbudowywać nie tylko wiedzę, ale także osobowość dzieci noszących ślady traumy.