„Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim».

                                                                           (Mt 16, 24-28)

Moje krótkie rozważanie zacznę od tego czym dla mnie jest „krzyż”. Krzyż to cierpienie. Zarówno to fizyczne jak i psychiczne. Wypadki, tragedie, wojny, nałogi, czy rozbite relacje. Krzyż często kojarzy mi się również z jakąś niesprawiedliwością, a tej w ludzkim odczuciu bardzo dużo na tym świecie. Jest to fragment rzeczywistości, której nie jestem w stanie często zmienić.

Wydaje mi się, że najchętniej każdy człowiek, w tym ja, oddałby ten krzyż i nie chciał mieć z nim nic do czynienia. Przecież cierpienie samo w sobie nie jest niczym dobrym. Często trudne sytuacje życiowe doprowadzają człowieka do szaleństwa, czy podejmowania złych decyzji. Ludzie uciekają od krzyża i nie chcą się z nim zmierzyć. Tymczasem Chrystus jednoznacznie wskazuje, iż tylko wtedy kiedy przyjmiemy swój krzyż, będziemy mogli godnie naśladować Jego samego.

Przyjmując krzyż w pokorze rezygnujemy z filozofii tego świata. Postępujemy wbrew naturalnemu, ludzkiemu odruchowi. Stajemy w prawdzie o samym sobie i o otaczającej nas rzeczywistości. Wchodzimy w relację z Panem Bogiem. Przy Jego pomocy możemy zmierzyć się z wszelakimi trudami. Cierpienie zamieniamy w miłość. Służymy innym ludziom, nawet tym z którymi często nam jest nie po drodze.  We wspólnotach wspieramy się wzajemnie na duchu. Ufamy Jezusowi, że nigdy nas nie zostawi i z każdej sytuacji finalnie wyniknie coś dobrego. Pomimo tego, iż krzyż wbija nas często w ziemię, to nie powinniśmy z niego zrezygnować. Ucieczka w dobra tego świata nie da nam szczęścia, ale może przyczynić się do utraty życia wiecznego.

Mam nadzieję, że zawsze będę w stanie dźwigać swój krzyż. Ważne w tym aspekcie jest zaufanie do Boga. Bez zaufania krzyż będzie tylko i wyłącznie czymś co pogłębi frustrację, oraz będzie mnie niszczyć. Dlatego módlmy się siostry i bracia nieustannie o ufność w boży plan, a w sytuacjach dla nas po ludzku ciężkich, odpowiadajmy dobrem na zło. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Paweł Kolasiński – Pasjonat życia. Kocha uprawiać sport, czytać książki i grać w na gitarze. Tematy polityczne, religijne i historyczne nie są dla niego wyzwaniem, a pasją. Zawodowo prawnik, który obecnie pracuje przy organizacji imprez targowych.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.