Włoska organizacja humanitarna Semi di Pace (Ziarna pokoju), pomagająca Kubańczykom od 28 lat, bije na alarm w związku z ogromnym kryzysem energetycznym na wyspie. Brak prądu, upały sięgające 40 stopni i załamanie podstawowych usług sprawiają, że codzienne życie staje się walką o przetrwanie.
„Znów w ciemnościach, znów bez wody, przy temperaturze niemal 40 stopni w czasie najpoważniejszego kryzysu energetycznego w historii. To piekło” – mówi prezes organizacji Luca Bondi.
W ostatni piątek po raz drugi w tygodniu załamał się cały system elektroenergetyczny. Przywrócenie zasilania z głównych elektrowni może potrwać kilka dni. Przyczyny leżą w fatalnym stanie przestarzałych elektrowni (wiele ma 40-60 lat), braku części zamiennych oraz braku paliwa – ponad sto elektrowni olejowych stanęło.
Premier Kuby Manuel Marrero otwarcie przyznaje, że sytuacja jest bardzo poważna, wskazując na amerykańską blokadę, która uniemożliwia dopływ tankowców z ropą.
Brak energii dotyka obecnie 10 milionów Kubańczyków. W dużych miastach wyłączenie pomp oznacza przerwanie dostaw wody. Noworodki, osoby starsze i chore spędzają noce na ulicach i placach, szukając nieco niższej temperatury. Najbardziej cierpią szpitale – brak prądu uniemożliwia ratowanie życia i chłodzenie leków.
„Ludność cierpi, ledwo wiąże koniec z końcem. Chore dzieci nie mają odpowiedniej opieki i umierają jak muchy. Osoby starsze są zagubione, matki nie wiedzą, jak zapewnić swoim dzieciom niezbędne produkty, a ceny żywności gwałtownie rosną” – relacjonuje Bondi.
Organizacja zwraca uwagę na rosnące ryzyko chorób zakaźnych, w tym pierwszych potwierdzonych przypadków cholery wśród bezdomnych.
Semi di Pace prowadzi kampanię Kuba w sercu, mobilizując szkoły, parafie i stowarzyszenia we Włoszech. Wkrótce na wyspę dotrze duży kontener z pomocą humanitarną.
„To nie tylko niezwykle przydatne dary dla szpitali, szkół, ośrodków dla seniorów i niepełnosprawnych, ale przede wszystkim wyraz naszej solidarności z życzliwym i pokojowo nastawionym narodem” – podkreśla Luca Bondi.
Przypomina, że w czasie pandemii Covid-19 Kuba wysłała do Włoch 52 pracowników służby zdrowia, w tym 37 lekarzy i 15 pielęgniarek.
Prezes organizacji, który praktycznie mieszka na Kubie od 28 lat, zaznacza, że w obliczu zbiorowego wyczerpania mobilizacja międzynarodowej solidarności stanowi jedyną iskierkę nadziei.
