Siostra Hanna Kiedrowska SAC, pallotynka posługująca od 11 lat jako wolontariuszka przy prysznicach dla bezdomnych pod kolumnadą placu św. Piotra, dzieli się poruszającym świadectwem swojej posługi. Jak podkreśla, najważniejsze jest nie tylko zapewnienie podstawowej pomocy, ale przede wszystkim przywracanie ludziom utraconej godności.
Prysznice dla osób ubogich i bezdomnych zostały uruchomione z inicjatywy papieża Franciszka. Siostra Hanna przychodzi niemal każdego ranka o godzinie siódmej i zapisuje chętnych do skorzystania z trzech dostępnych kabin.
„Każdy zapisuje się na listę, a później po kolei wywołujemy poszczególne osoby. W tym czasie mogą się ogolić, napić herbaty lub kawy, zjeść rogalika czy owoce. Około godziny jedenastej rozdawane są także kanapki przygotowywane przez Papieski Urząd Dobroczynności” – opowiada.
Siostra podkreśla, że dla wielu korzystających z pomocy możliwość umycia się oznacza odzyskanie choćby części normalności. Jednak posługa nie kończy się na higienie i posiłku.
„Bardzo często chcą po prostu porozmawiać. Potrzebują zainteresowania i kogoś, kto zapyta, co sprawiło, że znaleźli się na ulicy” – mówi.
Jednym z najmocniejszych wspomnień pozostaje dla niej spotkanie z grupą młodych bezdomnych pod tunelem.
„Przechodziłam kiedyś pod tunelem i zwróciłam się do nich słowem »bracia«. Wszyscy rozpłakali się. Powiedzieli, że do tej pory nikt nigdy tak ich nie nazwał. Słyszeli jedynie obelgi i pogardliwe określenia” – wspomina.
Siostra Hanna przyznaje, że z biegiem lat nauczyła się dostrzegać znaczenie nawet najprostszych gestów. Dzięki tej posłudze sama każdego dnia uczy się dostrzegać godność drugiego człowieka.
„Jestem wdzięczna Bogu za jedenaście lat służby tym ludziom. To nie jest łatwa praca, ale dzięki niej mogłam lepiej zrozumieć ich życie i dzielić z nimi ich codzienność” – podkreśla.
Pallotynka zwraca uwagę na potrzebę towarzyszenia duchowego osobom żyjącym na ulicy.
„Chciałabym, abyśmy mogli spotykać się z nimi nie tylko przy prysznicach czy przy wydawaniu posiłków, ale także na modlitwie. Brakuje przestrzeni, by zaprosić ich do adoracji Najświętszego Sakramentu, do wspólnego rozważania Słowa Bożego czy uczestnictwa w Eucharystii” – mówi.
Podkreśla, że człowiek potrzebuje nie tylko chleba i dachu nad głową, ale także doświadczenia, że jest kochany przez Boga i pozostaje częścią wspólnoty Kościoła.
