Afryka nie jest krańcem świata. To miejsce, w którym świat decyduje, kim chce być. I dopóki będzie choć jedna Rebecca zmuszona dorastać bez ojca, bez matki, bez opieki, bez przyszłości, nikt z nas nie będzie naprawdę bezpieczny. Bo porzucone dziecko to nie afrykańska tragedia. To porażka ludzkości – napisał kard. Domenico Battaglia, arcybiskup Neapolu, w liście otwartym do świata z Togo po spotkaniu z Rebeccą, trzynastoletnią sierotą żyjącą z AIDS.
,,Rebecca codziennie pokonuje kilometry, przechodząc przez wioski, aby dotrzeć do miejsca, gdzie otrzyma leczenie, które utrzyma ją przy życiu.”
Kiedy spotkała kardynała, o nic nie prosiła ani nie dzieliła się swoją historią; po prostu się przytuliła i rozpłakała.
„Zdałem sobie sprawę, że nie trzymam tylko Rebeki. Trzymam wszystkie łzy, których świat nie widział” – zauważa kard. Battaglia.
„Są uściski, które trwają kilka sekund. I są uściski, które żyją w tobie długo po tym, jak się rozpłyną. Uścisk Rebeki należy do tych drugich. Od tamtej pory wciąż czuję jej ciężar na ramionach. To nie był ciężar dziecka. To był ciężar Afryki. Staliśmy się bardzo dobrzy w patrzeniu na ból, nie pozwalając, by nas zranił. Fotografujemy go. Komentujemy. Dzielimy się nim. Potem wracamy do naszej kolacji” – napisał hierarcha.
Od czasu spotkania z Rebeccą kardynał rozmyślał o Psalmie: Moje serce mówiło o Tobie: «Szukaj Jego oblicza; oblicza Twojego, Panie, szukam». Zmienił jednak jego słowa: Rebeko, Twojego oblicza szukam. Nie oblicza ubóstwa. Nie oblicza Afryki. Nie oblicza statystyk. Twojego. Bo dopóki ubóstwo ma imię, wciąż możemy go unikać. Kiedy ma oblicze, nie możemy się od niego odwrócić. Rebeka jest twarzą milionów dzieci.
W ostatnich dniach kard. Battaglia był też świadkiem cudu:
„To twarze kobiet, które postanowiły poświęcić swoje życie, aby inni mogli żyć dalej. Zakonnice. Widziałem, jak stawały się matkami dla tych, które nie mają już matki. Siostrami dla tych, które zostały same. Rodziną dla tych, które nie miały już nikogo. Nie pytają, do jakiego narodu należysz. Nie pytają, jaką religię wyznajesz. Nie zatrzymują się na kolorze skóry, języku ani chorobie. Dla nich każde dziecko jest synem lub córką. A na kontynencie, który zbyt często znamy tylko przez pryzmat ran, uparcie kontynuują pisanie Ewangelii najtrudniejszym ze wszystkich języków: językiem życia oddanego, dzień po dniu, bez hałasu”.
