Jak często łapiemy się na tym, że podejmujemy decyzje, których sami właściwie nie chcemy? Ileż to razy zmieniliśmy pracę, choć dobrze było nam w obecnej, kupiliśmy ubranie, którego tak naprawdę nie potrzebowaliśmy, zrezygnowaliśmy z wyjazdu, w okresie świątecznym, bo bliscy mogliby źle to odebrać, wybraliśmy szkołę, kierunek studiów, partnera, mając z tyłu głowy pytanie: „co na to inni?” Niestety czasem nawet nie zauważamy momentu, w którym własne życie zaczynamy układać pod cudze oczekiwania. A z wiekiem wcale nie jest łatwiej. Chcemy, żeby rodzice czuli spokój, jednocześnie partner był zadowolony, a dzieci miały dobrze. Nie zapominajmy o dalszej rodzinie – ci nie mogą się za nas wstydzić, ani co gorsze – pomyśleć że jesteśmy niewdzięczni bądź egoistyczni, więc konsekwentnie robimy to, co ,,wypada”. 

Troska sama w sobie nie jest niczym złym. Chcemy, żeby ludzie których kochamy czuli się doceniani, zatem naturalne jest, że bierzemy pod uwagę ich zdanie, podejmując ważne decyzje. Wszystko fajnie do momentu, kiedy te potrzeby nie stają się ważniejsze od naszych, niezależnie od sytuacji. Bo możemy całymi latami mówić, że robimy coś bezinteresownie, podczas gdy w rzeczywistości bardzo boimy się kogoś rozczarować. I to są dwie zupełnie różne rzeczy; można pomóc rodzicom, bo naprawdę tego chcemy, zostać w domu z dziećmi, gdyż taki wybór jest zgodny z tym, czego sami pragniemy, zrezygnować z własnych planów dla kogoś bliskiego i nie czuć przy tym wyrzutów sumienia, ale można też robić dokładnie to samo z poczucia obowiązku, strachu albo potrzeby akceptacji. Z zewnątrz te decyzje wyglądają podobnie, choć środku różnica jest ogromna. Co zabawne, często nikt nawet nie prosi nas o te poświęcenia – my sami je sobie dokładamy.  

A co gdyby dopuścić do siebie myśl, że bliska osoba może nie być zadowolona z naszej decyzji? Załóżmy, że mama nie zrozumie, dlaczego chcemy przeprowadzić się do innego miasta, a ojciec uzna, że zmiana pracy jest nierozsądna. I co wtedy? Nic szczególnego. Bliscy mogą czuć żal i nadal bardzo nas kochać. 

Pamiętajmy, że czyjeś niezadowolenie nie musi oznaczać, że postąpiliśmy niewłaściwie. Jeżeli drugi człowiek jest smutny w wyniku podjętej decyzji dotyczącej naszego życia, możemy mu współczuć, porozmawiać, bądź wysłuchać jego argumentów, jednak niekoniecznie musimy zmieniać naszą decyzję tylko po to, żeby jego przygnębienie zniknęło.  

Mamy jedno życie – szkoda przeżyć je tak, aby nie było ono NASZE.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Weronika Karteczka – absolwentka dziennikarstwa, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy. Zasady Blogosfery przedstawia Regulamin.