Wiadome wydarzenia w Sobolewie poruszyły opinię publiczną nie tylko dlatego, że ujawniły dramat zwierząt, lecz dlatego, że odsłoniły pęknięcie w naszym rozumieniu odpowiedzialności moralnej. W tym pęknięciu spotykają się prawo, spontaniczne współczucie oraz pytanie głębsze: jak rozumiemy nasze miejsce wobec stworzenia?
W tradycji filozoficznej i teologicznej człowiek nie jest jedynie właścicielem (panem) świata, lecz jego stróżem. Idea ta – obecna zarówno w myśli Arystotelesa, chrześcijańskiej teologii stworzenia, jak i współczesnej etyce środowiskowej – zakłada, że relacja do zwierząt nie jest czysto instrumentalna. Zwierzę nie jest zasobem, ale bytem powierzonym ludzkiej trosce. Gdy ta troska zawodzi, nie mamy do czynienia wyłącznie z błędem administracyjnym, lecz z moralnym zaniedbaniem porządku stworzenia.
Za owo instrumentalne traktowanie zwierząt możemy rozumieć nie tylko agresję kierowaną przeciw nim, czy zaniechanie naszej roli stróża, ale również wykorzystywanie tematu cierpienia zwierząt (w tym przypadku z Sobolewa) przez celebrytki, w celu wypłynięcia na wierzch w tematyce kolorowych portali i gazet, albo w celu medialnego przykrycia doniesień o konfliktach z prawem.
W Sobolewie prawo zareagowało późno, a społeczne współczucie wybuchło gwałtownie za wtórną aprobatą mediów. To napięcie unaocznia paradoks: tam, gdzie instytucje nie pełnią roli opiekuna stworzenia, ludzkie sumienie próbuje działać samo – często chaotycznie. Współczucie, choć etycznie cenne, pozbawione struktury może jednak prowadzić do kolejnych form nieodpowiedzialności. Szacunek dla stworzenia nie polega bowiem wyłącznie na ratowaniu życia tu i teraz, lecz na zapewnieniu mu trwałego ładu, opieki i sensownej przyszłości.
Filozofia etyki uczy, że prawdziwa troska nie jest impulsem, lecz postawą długiego trwania. Jeśli uznajemy, że stworzenie ma wartość niezależną od ludzkiej użyteczności, musimy zapytać nie tylko kto zawinił?, ale również: jakie struktury pozwoliły na to, by cierpienie trwało tak długo w ukryciu? Brak nadzoru, obojętność instytucjonalna i społeczna ślepota są tu równie problematyczne jak indywidualne zaniedbania.
Być może najważniejszą lekcją Sobolewa jest to, że prawdziwa odpowiedzialność za stworzenie zaczyna się na długo przed momentem kryzysu – w ciszy, nadzorze, czujności i gotowości do brania odpowiedzialności zanim pojawią się protesty i dramatyczne obrazy.
Owy porządek rzeczy wynika właśnie z opiekuńczej troski człowieka wobec współegzystujących na tym świecie stworzeń ale również z jego nadrzędnej roli w hierarchii. Decyzja o opiece wynika zatem z głęboko zakorzenionego w duszy człowieka zachwytu nad wszelakim Stworzeniem Bożym. Tam gdzie zachwytu brakuje, tam pojawia się przemoc i obojętność.
Franciszek Cwalina – absolwent reżyserii dźwięku na wydziale fizyki UAM w Poznaniu oraz magister Kognitywistyki na wydziale filozofii UJ w Krakowie. Kocha muzykę, Kraków i jego historię. W wolnym czasie zgłębia kuchnię starokrakowską i galicyjską.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


