13 grudnia 1981 roku został wprowadzony, bezprawnie, stan wojenny.
Dekret na mocy którego wprowadzono stan wojenny został ustanowiony bez wymaganej zgody Sejmu. Posiedzenie Izby wyznaczono na 15 i 16 grudnia. A zatem, wbrew obowiązującemu prawu, wszedł w życie dekret, którego celem było stłamszenie opozycji, a także zastopowanie zmian w Polsce.
Wojciech Jaruzelski do śmierci bronił tej decyzji. Propaganda głosiła, że gdyby nie stan wojenny to sowieci wkroczyliby do PRL. Wojska tego kraju stacjonowały w Polsce, a władze Związku sowieckiego i jego wojsko były zaangażowane w wojnę w Afganistanie. Nie było decyzji o przekroczeniu granic przez Armię Czerwoną.
Jaruzelski w swoim przemówieniu emitowanym 13 grudnia 1981 roku mówił: Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą Ojczyznę w otchłań bratobójczej walki. Awanturnikami byli ludzie „Solidarności”, duchowni, opozycjoniści.
Wytypowano do aresztowania blisko 5 tyś. osób. Przeprowadzało je ponad 10 tyś sb-ków i milicjantów. Do realizacji wojny jaruzelsko-polskiej zaangażowano 70 tys. żołnierzy, 30 tys. funkcjonariuszy MO, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.
Dane mówią nawet o ponad 100 ofiarach śmiertelnych. Nie wiemy ile osób zmarło w wyniku pobić, prześladowań, czy też z tego powodu, że w wyniku wyłączenia telefonów nie mogli wezwać karetki.
Wojciech Jaruzelski, mający wówczas pełnię władzy, nigdy nie poniósł kary za wprowadzenie stanu wojennego. Co więcej został pierwszym prezydentem PRL i … III RP.
