Czy znają Państwo to uczucie, gdy nasz umysł samoistnie gdzieś pobłądzi i po jakimś czasie uświadamiamy sobie, że to się wydarzyło? Trochę tak, jakby nasza centrala – mózg – działał pod nasze dyktando, ale od czasu do czasu wyrywał się świadomości i na jakiegoś rodzaju autopilocie dokonywał wypadu w przeszłość, przyszłość albo w jakieś wyimaginowane obrazy i sytuacje. Osobiście miewam takie momenty co jakiś czas a nawet przyznam, że niejednokrotnie zdarzyło mi się tego doświadczyć na Mszy Świętej, gdy przez roztargnienie moje myśli zaczęły dotyczyć spraw zgoła odmiennych od przeżywanej liturgii, lecz po chwili uświadamiałem sobie, że to się wydarzyło i wracałem do skupienia. Takie rozproszenia to nic niezwykłego, jednak są one ciekawym zjawiskiem i istnieje pewna przeciwwaga dla nich, którą można podjąć.

Być może niektórzy z Państwa słyszeli o praktyce uważności, odnoszę wrażenie, że staje się ona coraz popularniejsza i w pewnych kręgach wraca jako temat niczym bumerang, gdzieś przewija się w dyskusjach albo stanowi przedmiot refleksji nad tym w jaki sposób współczesny człowiek przesiąknięty mediami społecznościowymi, przebodźcowany telefonem, jaskrawymi reklamami i licznymi dźwiękami dobywającymi się z wielu urządzeń może odpocząć choć na chwilę. Fakt, mnogość doświadczanych przez nas bodźców czasem wydaje się być niepoliczalna, a na pewno przerastająca nasze możliwości odbioru i wyczerpująca nasze siły. Trochę jak upał w środku gorącego lata, od którego chcemy uciec w cień lub jak boleśnie głośna muzyka na festiwalu, która skłania nas do poszukania miejsca o niższym natężeniu decybeli, by nasz zmysł słuchu mógł choć na chwilę przestać nas informować, że ma już dość. Zatem, na upał mamy cień, na hałas mamy ciszę – co mamy na przebodźcowanie? Uważność.

Na czym owa praktyka uważności polega? Otóż, zasadniczo idea jest prosta w swych założeniach, chodzi po prostu o to, by skierować swoją uwagę na chwilę obecną, na to co dzieje się w naszych emocjach, myślach, w naszym ciele i wokół nas w bieżącym momencie. Nie osądzamy, nie komentujemy, że to za głośne, a tego mam dość, tylko obserwujemy, stajemy się ograniczyć do percepcji tego co w nas i wokół nas. Może to nie być łatwe, gdyż lata praktyki wyrobiły w nas pewien nawyk do komentowania i nawet automatycznie nasze myśli mogą nasuwać pewne oceny, lecz to właśnie jest męczące, od tego właśnie chcielibyśmy czasem odpocząć.

Praktykowanie uważności ma nam pomóc w obniżeniu poziomu stresu, w poprawie koncentracji oraz w uspokojeniu nerwów. Przede wszystkim zaś może nas nauczyć, że przeszłość to historia, przyszłość to niewiadoma, zaś teraźniejszość to dar, z którym możemy zrobić co zechcemy. Choć na chwilę przestajemy przenosić się w czasie niczym Marty McFly z “Powrotu do przyszłości” i zostajemy w naszym czasie, bo tylko tu i teraz jest tak naprawdę nasze i tylko w teraźniejszości tak naprawdę jesteśmy naszym ciałem i umysłem (choć ten umysł czasem lubi umykać w iluzję, że jeszcze może gdzieś wrócić albo coś przewidzieć).

Na koniec podzielę się takim doświadczeniem uważności, które miałem 1 listopada w czasie nawiedzania miejsc pochówku członków rodziny, dalszych i bliższych. Usiadłem na ławce postawionej przy grobie i zacząłem obserwować świat wokół mnie – jaskrawość złocistych jesiennych liści, szum skrzydeł przelatującej corvus monedula, gibkość wiewiórki przeskakującej z jednego nagrobka na drugi. Ciepło promieni słonecznych na mojej twarzy, szklany dźwięk zniczy obijających się o siebie, syk zapalanej zapałki i westchnienia modlących się. Wreszcie chwile ciszy, gdy zdawać by się mogło, że pomimo wielorakich dźwięków wokół tak naprawdę słuch odpoczywa od ciągłego przyjmowania bodźców. Życzę Państwu takich momentów zatrzymania, szczególnie że ten okres w ciągu roku często nazywa się czasem zadumy, gdy odwiedzamy zmarłych członków rodziny i uczymy się o nich ciszy, spokoju i trwania, gdyż nikt tak umiejętnie tego nie uczy jak ci, którzy już się nie rozpraszają niczym i którzy niczym już się nie przejmują. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Konrad Nagórzański – Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku psychologia stosowana, obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę w nurcie poznawczo-behawioralnym. Animator Ruchu Światło-Życie, pasjonat piękna, zafascynowany tym co ludzkie i tym co w człowieku zachwycające.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.