Donald Trump przemienia Amerykę. Pytanie tyko, w jakim kierunku. To, że mam progresywne poglądy to wiecie. Z pewnością wielu z was zareaguje ,,o rany, on znowu pisze niedorzeczne rzeczy”. No i ok, ale temat Stanów Zjednoczonych to naprawdę bardzo poważna sprawa.

Wracając do przeszłości, wiele razy widzieliśmy podobne rzeczy, które się dzieją obecnie. Ludzkość była świadkiem podbojów Aleksandra Wielkiego, dyktatury Gajusza Juliusza Cezara i potęgi Imperium Rzymskiego, była świadkiem czasów Imperium Brytyjskiego, nad którym miało nigdy nie zajść słońce, było świadkiem zjednoczenia landów niemieckich i królestw włoskich w XIX wieku, jak również Rewolucji Francuskiej i okresu rządów Cesarza Francuzów charyzmatycznego Napoleona Bonapartego. Wreszcie ludzkość była świadkiem rewolucji w Hiszpanii i przejęcia władzy przez generała Francisco Franco, dyktatury Antonio Olivieira Salazara, rewolucji październikowej i następujących po niej rządów Lenina i krwawych prawie 30 latach totalitarnych rządów Stalina, ale zwłaszcza wielkiego kryzysu, puczu monachijskiego i dojścia Adolfa Hitlera do władzy w Republice Weimarskiej, która zmieniła swoją nazwę na III Rzeszę.

Historia powtarza się na naszych oczach, chociaż nie tak jawnie jak wtedy. Świat rozrywają trzy tygrysy. Dwa z nich są nam znane. To prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, który stara się dorównać Josifowi Wissarionowiczowi w okrucieństwie i ambicjach. Mamy chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga, który biorąc wzorce z Josifa Wissarionowicza i Mao Tse Tunga rządzi twardą ręką terroryzując chiński naród, co prawda nie CzeKa, ani nie NKWD, ale cyfrowym ,,big brotherem” i systemem w pełni mu podporządkowanym. Pojawił się jednak trzeci gracz, który niedawno obchodził rok od Wielkiego Powrotu. Ale coraz bardziej na usta ciśnie się Obi Wanowe: ,,To ty byłeś wybranym. Powiedziano, że zniszczysz Sithów a nie dołączysz do nich, przywrócisz równowagę mocy, a nie zostawisz ją w ciemności”.

Te słowa wyrażające zawód cisną się, ponieważ obecny Donald Trump nie jest tym Donaldem Trumpem, którego znaliśmy 8-9 lat temu. Człowieka, za którego kadencji nie było żadnej wojny, człowieka, który dbał o relacje gospodarcze z Unią Europejską i krajami NAFTA (umowa USMCA) oraz działanie na rzecz pokoju przez twarde negocjacje z przywódcami Chin, Rosji i Korei Północnej. Od stycznia 2025 roku widzimy przed oczami nie tego uśmiechniętego ,,Wujka Donalda” tylko człowieka gotowego zrobić wszystko, żeby osiągnąć własne cele. Swoją prezydenturę zaczął od nałożenia ceł na kraje UE oraz na Kanadę i Meksyk. Ponadto, porzucił wspieranie Europy, prowadzi działania destabilizacyjne w krajach UE wspierając skrajne środowiska polityczne, coraz częściej staje po stronie tych silniejszych jak Putin. Ponadto, Donald Trump pomimo starań w zakończeniu wojny izraelsko-palestyńskiej oraz wojny na Ukrainie, nie zakończył tej drugiej, a tę pierwszą zamroził, ale widać, że stoi w obu tych konfliktach za tymi, którzy krzywdzą cywili. W ostatnich dniach widzimy, że również on sam przykłada się do tego cierpienia cywili w swojej federacji – Stanach Zjednoczonych.

Ukraina nadal się wykrwawia, Europa wspiera finansowo Ukrainę, Polacy mimo skrajnie prawicowych ruchów antyukraińskich nadal zapewniają pomoc Ukraińcom uciekającym z opanowanej wojną ojczyzny. Twarz Donalda Trumpa to nie tylko widok starszego wiekiem biznesmena, który w życiu osiągnął ogromne sukcesy, a teraz niszczy swój wizerunek sojusznika Europy. To twarz, którą znamy z Niemiec lat 30-tych i z Hiszpanii lat 39-75 XX wieku.

,,Make America Great Again”. Hasło Donalda Trumpa z kampanii wyborczych 2016, 2020 i 2024. Również slogan kampanii wyborczych Ronalda Reagana (to właśnie od niego Donald Trump zapożyczył slogan. Tak jak kiedyś pod hakowatym krzyżem czy skrzyżowaniu dwóch narzędzi pracy można ukryć jakiekolwiek znaczenie, bo wtedy to też były ,,niewinne symbole”, którym znaczenie dopiero dały rządy dyktatorów. A jakie znaczenie to doskonale wiemy na naszym polskim przykładzie i historii lat 39-89.

Pod MAGA można umieścić wszystko. Bo hasło ,,Uczyńmy Amerykę znowu wielką” jest bardzo swobodnym hasłem takim jak ,,Uczyńmy Polskę wielką i wspaniałą”. Ale ta swoboda interpretacji sloganów bez znajomości agendy stwarza pole do szerokiego rozumienia haseł. Mogą one znaczyć tak samo ,,rozwój przemysłu, rozwój gospodarki, wolność osobistą, przywrócenie roli strażnika pokoju”, jak również to co teraz widzimy – imperializm, deportacje, zabójstwa, terror i ograniczenie wolności.

Donald Trump opiera swoją agendę na projekcie związanym ze środowiskiem Donalda Trumpa – Project 2025 czyli projekcie zakładającym stworzenie w Ameryce państwa konserwatywnego. Same ogólne sformułowania również dają szerokie pole do interpretacji. Co to za sobą może nieść? Ograniczenie wolności słowa, zmiany ustrojowe w Stanach, centralizację władzy skupionej w rękach Donalda Trumpa, wymuszającego ograniczanie praw niektórym grupom społecznym, renegocjowanie praw kobiet i mniejszości, surową politykę antyimigracyjną, likwidację niektórych agencji federalnych odpowiedzialnych np. za edukację.

Szwedzka internautka polskiego pochodzenia, Katarzyna Gauza, podzieliła się informacją, że wiele osób transpłciowych kontaktuje się z nią w sprawie krajów europejskich, do których mogłyby uciec ze Stanów. Wielu z was powie ,,gdzie wady?”, ale uważam, że skoro jakieś grupy społeczne muszą uciekać ze swojego kraju to nie świadczy to dobrze o państwie, z którego uciekają.

Polityka Donalda Trumpa to nie tylko rozporządzenia, to nie tylko decyzje podejmowane w gabinecie owalnym. To również radykalizacja poglądów wśród Amerykanów, to również skrajnie konserwatywni politycy i influencerzy promujący ekstremalne poglądy, takie jak ograniczenie praw kobiet, prześladowanie mniejszości, a nawet,  co miało miejsce zeszłego lata w kościele baptystów w Indianie, nawoływanie do zabijania osób o innej orientacji lub wzywanie takich osób do popełniania samobójstwa lub błaganie o śmierć.

To co widzimy na ulicach Minneapolis to przekroczenie kolejnej bariery. Funkcjonariusze ICE ( U.S Immigracion and Customs Enforcement), czyli taka nasza Straż Graniczna, dopuszczają się brutalnych zatrzymań nawet nie imigrantów, ale również Amerykanów. O ironio, w tym samym mieście, w tym samym stanie lata temu doszło do zabójstwa przestępcy George’a Floyda przez duszącego go kolanem policjanta. W tym roku zginęło wiele osób, z tym że nie przestępców zabitych przez lokalną policję, ale prawilnych Amerykanów, korzystających ze swoich obywatelskich praw w tym Renee Good i Alex Pretti, o których zabójstwie było głośno. Znane są przypadki brutalnego obchodzenia się z amerykańskimi obywatelami przez ICE, które nieraz doprowadzały do trwałej niepełnosprawności.

Momentem, który wstrząsnął Ameryką, ale posłużył, podobnie jak w latach 30-tych podpalenie Reichstagu, do zwiększenia opresji wobec ,,wrogich środowisk”, było zabójstwo Charliego Kirka. Człowieka, który nie powinien był zginąć, ale też człowieka, którego poglądy były bardzo skrajne i wręcz niebezpieczne. Jego Truning Point tworzyło listy pracowników naukowych, którzy wspierali społeczność queerową, a następnie uprzykrzali życie takim osobom. Tak samo Charlie Kirk uważał, że prawo dostępu do broni jest tak ważną wartością, że jej istnienie usprawiedliwia strzelaniny w szkołach. Tak samo postulował ograniczanie praw kobiet, radykalizację polityki aborcyjnej, czy dehumanizowanie osób homoseksualnych i transpłciowych. Jego śmierć przyczyniła się do radykalnych działań Białego Domu. Wiceprezydent – zagorzały konserwatysta – J.D. Vance postulował opresjonowanie środowisk lewicowych i progresywnych, a Prezydent oskarżał środowiska querowe o zabójstwo Charliego Kirka. Pogrzeb prawicowego influencera MAGA był stadionowym przedstawieniem, w którym wzięło udział kilka tysięcy osób, w tym najważniejsi politycy środowiska Donalda Trumpa.

Kiedy obserwuje się twarz Donalda Trumpa i osób, które za nim stoją – wiceprezydenta, gabinetu, ale też funkcjonariuszy ICE można dostrzec dwie-trzy twarze. Twarz dyktatora pokroju austriackiego malarza, który chodząc po trupach do celu przejął władze absolutną nad Niemcami na ponad 12 lat. Widać też ideologiczne dwie twarze dyktatorów – generała Franco i Salazara, którzy w imię konserwatywnych wartości uczynili ze swoich państw (Hiszpanii i Portugalii) autorytarne państwa prześladujące tych, którzy nie pasują do modelu ,,konserwatysty”. Podobne twarze widzimy jednak również w naszej polityce u niektórych polityków, którzy w imię konserwatywnych wartości, w imię Boga (który przecież jest miłością), pragną urządzić państwo na swój sposób zapominając o tym, że państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (4 votes, average: 4,50 out of 5)
Loading...

Krzysztof Całek – student dziennikarstwa UPJP2 i zarządzania publicznego na UJ. Ważne dla niego sprawy: poszanowanie człowieka i jego godności, wzajemny szacunek i pokój. Nie określa się jako konserwatysta.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.