Dnia 18 lutego 2026 roku rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu. Dla mnie ten czas nigdy nie jest taki sam, każdy rok w jakiś sposób zaskakuje, przemienia, przypomina, że Boga nie da się wsadzić w jakieś wąskie ramy i wyobrażenia. Nie mam wątpliwości, że także tegoroczny okres pokuty będzie wyjątkowy. Co jest jednak najważniejsze w tym czasie? W końcu ma on swoje charakterystyczne elementy – postanowienia, nabożeństwa, rekolekcje itp. Ale co z tych wszystkich spraw ma kluczowe znaczenie, aby ten czas przeżyć owocnie, o co w nim w zasadzie chodzi? Posłużę się trzema metaforami, aby wyrazić co moim zdaniem ma tu zasadniczą wartość. 

Po pierwsze, okres Wielkiego Postu jest dla mnie trochę jak psychoterapia. Przychodzę, aby skonfrontować się z jakimś problemem, który czuję, że gniecie mnie niczym kamień w bucie. Potrzebuję pomocy, wiem to, dlatego proszę o nią i uświadamiam sobie, że zmiana będzie wymagała czasu, pracy oraz zaufania. Czasem przekonuję się, że to z czym zaczynałem to tylko czubek góry lodowej, zaś pod taflą wody czają się o wiele głębsze, bardziej rdzenne sprawy, które wymagają uświadomienia i przemiany. Może chodzić o zmianę myślenia, może o zmianę jakichś nawyków, o doświadczenie czegoś, od czego się uciekało z powodu jakichś lęków, przekonań czy dyskomfortu. Okres Wielkiego Postu, podobnie jak psychoterapia, może się wiązać z pewnymi nieprzyjemnymi doznaniami, w końcu mierzenie się ze swoimi słabościami przyjemne nie jest. Jednak to, do czego ma to prowadzić, to przemiana. 

Po drugie, okres Wielkiego Postu jest jak miłosna relacja. Kiedy zacznę myśleć, że najważniejszy jestem ja z moimi potrzebami, pragnieniami, wymaganiami, celami, przestrzeniami pracy itd., wtedy kończy się dla mnie jakikolwiek związek, więź się zaciera. To nie ja jestem najważniejszy. To, na czym mi powinno zależeć to właśnie relacja i ta Osoba, która jest dla mnie a ja dla niej. W Wielkim Poście oraz w związku myślimy o tym Kimś wyjątkowym, zastanawiamy się jak możemy się zbliżyć do tego Kogoś, co możemy zrobić, aby ta relacja się rozwijała, a my wraz z nią. Nie jest najważniejsze pozbycie się swoich wad, bycie nieskazitelnym i doskonałym. To zresztą niemożliwe, a nawet gdyby było do zrobienia, nadal nie stanowiłoby sedna sprawy. W końcu gdybym posiadł wszelką wiedzę, wszelką doskonałość, ale nie miał w sobie miłości to nic ze mnie nie będzie. Dopiero gdy miłość wejdzie na pierwszy plan, może zacząć się przeżywanie i budowanie. Czas Wielkiego Postu to czas refleksji nad tą moją niepowtarzalną relacją z tym Kimś, jaka ta relacja jest, co mogę zrobić, by była lepsza i być bliżej tego Kogoś. Post, modlitwa i jałmużna, trochę jak prezenty, randki czy rozmowy – to są narzędzia, aby budować tę więź i by przybliżać się do ukochanej Osoby. 

Po trzecie, okres Wielkiego Postu przypomina mi ten czas, gdy rodzice oczekują narodzenia się dziecka. Może ktoś pomyśleć, że to bardziej pasuje do Adwentu i byłoby to jak najbardziej zrozumiałe, ale pozwólcie mi wyjaśnić to skojarzenie. Czas oczekiwania na narodzenie wiąże się z myśleniem o tym jak najlepiej przygotować się na nadejście nowego życia. Co jeszcze muszę zrobić, by być gotowym? Jaka literatura byłaby warta przeczytania? Kto mógłby mi dobrze doradzić z wątpliwościami, pytaniami i niejasnościami, które noszę w sercu? Z czyjej pomocy skorzystać? Jakich praktyk się podjąć, aby zaowocowały w przyszłości? Nadejście dziecka potrafi całkowicie zmienić priorytety i obrócić życie do góry nogami. Kto wie, być może okres Wielkiego Postu na niektórych zadziała podobnie, gdyż będzie czasem zmian, przewartościowania i nowości. Żadne narodzone dziecko nie jest takie samo, każde jest inne. Podobnie sprawa ma się z Wielkim Postem – każdy jest inny, niepowtarzalny i unikatowy. Jest darem, czasem trudnym do pojęcia, czasem stawiającym większe wyzwania niż nam się wydawało, lecz to nie powód, by go nie przyjąć. 

Należy otworzyć swoje serce na to, co Pan przyniesie w tym czasie, szukać odpowiedzi na pytania, podejmować pracę nad sobą i nieustannie wracać do pierwotnego sensu – do relacji. Jeśli Wielki Post będzie jak dieta, która jedynie skupia się na osiągnięciu jakichś celów i wypracowaniu pewnych nawyków, to to nie będzie czas duchowy. Dopiero gdy podejmowane przez nas trudy, wyrzeczenia i praktyki budowane będą na fundamencie skupienia na Bogu, na Jego łasce i Jego miłosierdziu, wtedy nie tylko będą owocne, lecz nade wszystko pozwolą nam choć odrobinę zbliżyć się do Tego, który jest najważniejszy. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Konrad Nagórzański – Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku psychologia stosowana, obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę w nurcie poznawczo-behawioralnym. Animator Ruchu Światło-Życie, pasjonat piękna, zafascynowany tym co ludzkie i tym co w człowieku zachwycające.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.