Od jakiegoś czasu przekonuję się o tym, jak trudnym doświadczeniem w życiu człowieka jest lęk. Przede wszystkim jego negatywne konsekwencje stały się dla mnie o wiele bardziej wyraziste niż kiedyś. Dostrzegam wyraźniej, że gdy człowiek doświadcza lęku to przede wszystkim zaczyna zmagać się ze swoją własną głową, a od niej uciec się nie da. Można próbować, ale prędzej czy później ona wróci. To oznacza, że ucieczka nie wchodzi w grę, zamiast tego trzeba się z mózgiem dogadać. Jak?
Po pierwsze, jak mniemam, podstawą wielu procesów i zmian, które możemy wprowadzić w psychice jest analiza prowadząca do zrozumienia problemu. Kiedy pojawia się mój lęk? Czego dotyczy? Czym się objawia? Jakie myśli pojawiają się w mojej głowie, gdy go doświadczam? Jakie działania podejmuję (bądź powstrzymuję) pod jego wpływem?Jakie są tego konsekwencje? Gdy zrozumiemy te elementy działania naszego lęku, łatwiej nam będzie go pojąć, a tym samym ująć w pewne ramy i zobaczyć schematy, którymi się rządzi.
Po drugie, mi osobiście przy wszelkich skomplikowanych tematach pomagają metafory, bo w obrazowy sposób pozwalają mi ujrzeć dane zagadnienie lub problem.Pokuszę się na taką wizję: lęk przypomina trochę telefon, który nieustannie wysyła jakieś niepokojące powiadomienia. Siedzisz spokojnie, a tu nagle wiadomość dotycząca obaw o teraźniejszość lub przyszłość. Może będzie wojna? Może inflacja? A może stracisz pracę? Albo miłość? A zobacz, ostatnio zaniedbałeś swoje zdrowie, może czeka Cię nowotwór? Albo hospitalizacja? A co, jeśli zawalisz to zadanie? A co, jeśli nie będziesz najlepszą wersją siebie? A co, jeśli … a co, jeśli… a co, jeśli… Próbujesz wyciszyć te nieustanne powiadomienia, ale się nie da – to jest transakcja wiązana. Tu działa to podobieństwo do mózgu – czujesz, że nie możesz bez niego funkcjonować, ale czasem masz już dość tych nieprzyjemności, których Ci dostarcza. Używasz go do potrzebnych rzeczy, ale on generuje też te niepokojące treści. To może wyłączyć ten ,,telefon”? A przecież jest tak potrzebny… To może ograniczyć jego używanie? Ale jak? Z tą różnicą, że od telefonu może jeszcze da się jakoś odciąć, odłożyć go, wyłączyć. Myślę, że nawet warto to zrobić od czasu do czasu. Mózg jednak nie daje takich możliwości, zatem odcięcie się nie jest żadną opcją, bo po prostu się nie da, a nawet gdyby się dało to miałoby to negatywne konsekwencje.
No dobrze, no to skoro tak się sprawa przedstawia, to co można zrobić? A no, idźmy dalej metaforą telefonu – pora zmienić ustawienia. Tylko to nie takie proste jak z telefonem – klikasz w ,,Ustawienia”, wchodzisz w odpowiednie zakładki, wybierasz to, co Cię interesuje i gotowe. Przy mózgu to nie tak. Jak się zatem zmienia te ustawienia?
Pojawia się obszar pracy nad zmianą swoich myśli i przekonań, z których początek biorą lęki. Klasycznie, polecam terapię. Sam uczęszczam i sobie chwalę, nie zmuszam, ale widzę, że pomaga, czyli jest skuteczna, czyli warta polecenia. Jeśli ktoś na ten moment nie czuje się na siłach na terapię albo z różnych innych powodów nie wybiera tej opcji – rozumiem i szanuję tę decyzję. Można zatem podjąć osobisty wysiłek pracy nad przekonaniami, od tego są różne książki, które pomagają w tym, żeby krok po kroku ten nasz mózg modyfikować na naszą korzyść. A nawet bardziej nasze myśli, bo na nie możemy mieć najskuteczniejszy wpływ. Mogę polecić książkę, którą jakiś czas temu sam nabyłem, a która liczę, że kiedyś przyda mi się w praktyce terapeutycznej. Tytuł to ,,Umysł ponad nastrojem. Zmień nastrój poprzez zmianę sposobu myślenia” autorstwa Christine Padesky i Dennisa Greenbergera. Można tam znaleźć rozdział o pracy nad własnym lękiem. To jedynie jedna z wielu możliwych pozycji, które możecie Państwo odnaleźć, tę mogę polecić, bo miałem z nią styczność i uznaję ją za cenną do takiej pracy nad, między innymi, swoim lękiem.
Dlaczego wybrałem ten temat? Stał mi się bliski, pracuję nad swoimi lękami i choć jest to żmudna i uciążliwa praca to jednak naprawdę warta swojej ceny i dająca poczucie sprawstwa oraz przymnażająca jakości życia, a to bardzo dobre i wartościowe, by życie przypominało pielęgnowany ogród. Także to życie psychiczne.
Drodzy Państwo, jeśli ktoś z moich szanownych Czytelników zmaga się z lękiem, chciałbym powiedzieć – rozumiem i wspieram. Wiem jakie to potrafi być trudne i dlatego chciałbym z całego serca życzyć Wam, abyście znajdywali okazję do przezwyciężania tych lęków i z tych okazji korzystali, bo miłość własna zakłada także troskę o samego siebie również w sferze emocji i umysłu. A porażki nie są brakiem miłości, tylko dowodem na to, że się próbuje i pracuje. Jak to mi często mówią na szkole psychoterapii, najlepszym sposobem na lęki (oczywiście w zależności od ich rodzaju) jest ekspozycja, czyli wychodzenie naprzeciw temu, co powoduje lęk. Można to porównać do jaskini, w której coś czyha i dopóki tam czyha to my nigdzie się nie ruszymy. Dopiero gdy do niej wejdziemy i zobaczymy, że jest tak naprawdę pusta, będziemy mogli ruszyć w dalszą drogę.
Życzę Państwu i sobie wielu momentów przezwyciężania lęków, przepracowywania swoich lękowych myśli i przekonań oraz osiągania kolejnych cennych sukcesów w stawaniu się odważnym i sprawczym. No i, jak to powiedział sam Pan Jezus: ,,Nie lękajcie się!”
Konrad Nagórzański – Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku psychologia stosowana, obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę w nurcie poznawczo-behawioralnym. Animator Ruchu Światło-Życie, pasjonat piękna, zafascynowany tym co ludzkie i tym co w człowieku zachwycające.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


