Ostatnio zapytano mnie jak wiara katolicka ustosunkowuje się do tematu cierpienia i jak wyjaśnia zjawiska takie jak dziecięca onkologia, przedwczesne odejście noworodka, kataklizmy, choroby, dolegliwości starcze itp. Odpowiedziałem, że jest to jedno z tych pytań, na które trudno znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. Kiedyś w audycji radiowej papież Benedykt XVI dostał podobne pytanie. W roku 2011 w Japonii miały miejsce trzęsienie ziemi oraz tsunami, które zabiły 15 000 osób. Siedmioletnia Elena, uczestniczka tych wydarzeń, w owej audycji zapytała papieża jaki jest sens ogromu cierpienia i bólu, który spowodowany został przez kataklizm. Papież Benedykt XVI, wielki teolog, głowa Kościoła Katolickiego, znany z obfitości swej wiedzy, odpowiedział: “Nie wiem”. 

Piszę o tym dlatego, że pytanie o sens cierpienia jest tym, które towarzyszy nam na co dzień, a jednocześnie trudno znaleźć na nie odpowiedź, która pozwalałaby w pełni zaspokoić nasze potrzeby wiedzy i zrozumienia. Problem cierpienia przewija się już w księdze Hioba, gdzie sprawiedliwy i niewinny Hiob doznaje ogromu cierpienia, niezawinionego i konfrontuje się z pytaniem o sens tego, czego doświadcza. W czasach Hioba wierzono, że cierpienie jest karą za popełnione zło, tymczasem Hiob był niewinny, więc jego cierpienie nie wynikało z występków. Z czego zatem wynikało? Nie wiadomo. No właśnie odpowiedzi brak, okazuje się, że Hiob koniec końców nie dostaje odpowiedzi, lecz słyszy, że jest to problem, którego nie jest w stanie pojąć, więc pokornie przyjmuje swoje ograniczenia i akceptuje niewiedzę. Mało satysfakcjonujące, ale najlepsze co mógł zrobić. Dla wierzących chrześcijan odpowiedzią na sens cierpienia jest postawa Chrystusa, który przyjął je na Siebie, na krzyżu zbawił ludzkość i pokazał, że cierpienie ma sens o tyle, o ile złączone jest z Jego krzyżem i prowadzi drogą ku wieczności. Oczywiście nie dla każdego może to być odpowiedź satysfakcjonująca, myślę, że przy konfrontacji z ogromnym cierpieniem nie jest łatwo zadowolić się tą perspektywą, jednak mamy przykłady ludzi, którzy potrafili przyjąć swoje cierpienie i w pokorze je nieść. Mi przychodzi na myśl święty Jan Paweł II, który mierząc się z chorobą Parkinsona pokazywał jak łączy swoje cierpienie z krzyżem Chrystusa. Bardzo podziwiam tę postawę, choć nie wiem, czy umiałbym ją przyjąć. 

Chciałbym na koniec zachęcić do modlitwy za cierpiących, z całą pewnością znamy osoby, które zmagają się z jakimś ogromnym ciężarem w życiu, który sprawia im wielki ból. Warto poprosić o siły i otuchę dla nich, a jeśli tylko mamy taką możliwość, bądźmy dla tych osób ulgą w ich cierpieniu, tak jak święta Weronika była dla Chrystusa ulgą w Jego cierpieniach drogi krzyżowej. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Konrad Nagórzański – Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku psychologia stosowana, obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę w nurcie poznawczo-behawioralnym. Animator Ruchu Światło-Życie, pasjonat piękna, zafascynowany tym co ludzkie i tym co w człowieku zachwycające.