Po dotarciu na teren niemieckiego obozu Auschwitz wierni w ciszy zgromadzili się na placu przy obozowym Bloku 11. Oczekiwali na mszę świętą, której tematem przewodnim i oparciem duchowym była męczeńska śmierć św. Maksymiliana Kolbego, który oddał swoje życie za współwięźnia. Mszy przewodniczył emerytowany biskup rzeszowski Kazimierz Górny. Z kolei biskup Roman Pindel podzielił się wspomnieniami i refleksjami z jego poprzednich wizyt w obozie Auschwitz. Szczególną uwagę zwrócił na swoją pierwszą wizytę 13 października 1972 roku, w pierwszą rocznicę beatyfikacji świętego Maksymiliana Kolbego.
„Bardzo serdecznie wspominam i w sercu swoim noszę pamięć o roku 1979, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II tu, w Oświęcimiu, nawiedził św. Maksymiliana, a w Brzezince sprawował Najświętszą Ofiarę z udziałem ponad pół miliona uczestników. (…) To tam ukazał zwycięstwo tych, którzy poszli za Chrystusem. To tam przypomniał cierpienia narodu naszego i wielu narodów, wśród których naród żydowski złożył tak potężną tu ofiarę”.
Biskup Górny nie zapomniał również o pamięci mieszkańców Oświęcimia, księżach i siostrach zakonnych, którzy nieśli pomoc więźniom ryzykując własne życie. Upomniał się również o prawdę historyczną. Auschwitz w zamyśle zostało zbudowane w celu brutalnej eksterminacji narodu Polskiego. Jak wspomniał przez pierwsze dwa lata osadzonymi w Auschwitz byli wyłącznie polacy. Począwszy od akcji Sonderaktion Krakau, gdzie wywieziono znaczącą większość krakowskich profesorów wielu uczelni aż przez następne dwa lata, kiedy to mordowano tysiące Polaków właśnie w murach Auschwitz. Niezależnie od ich wiary, osiągnięć czy statusu. Mordowano ich w wielkich ilościach.
„Pierwszym transportem przywiezieni tu byli Polacy z Tarnowa i Rzeszowa – harcerze, ludzie poświęceni Panu Bogu i ludziom. Dwa pierwsze lata obóz wypełniali Polacy. (…) To była próba zagłady Polski, podpisana w 1939 roku przez Ribbentropa i Mołotowa”
W tych samych murach ponad 85 lat później, podczas liturgii rozbrzmiewały śpiewy chóralne.
Pod koniec liturgii bp. Górny zaapelował do wiernych, aby krzewić i rozwijać w sobie miłość, bo tylko ona może być gwarantem zatrzymania podobnych tregedii w przyszłości ludzkości.
„Jeśli zabraknie miłości, to będzie terror, przemoc, pogarda dla ludzi, deptanie człowieka i zamiana go w numer. Dlatego trzeba modlić się, by ludzie szanowali Boże przykazania i nie ulegali ideologiom, które przemijają.”
Słowa te znakomicie puentują misję świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Mimo, że zredukowany przez niemieckich żołnierzy do liczby, zachował swoje człowieczeństwo i miłość do Bliźniego wypełniając chyba najważniejsze przykazanie znane ludzkości od czasów nauczań Jezusa:
,,Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.” ~ J 15, 13-16
W kontekście treści homilii oraz całości przebiegu najpierw marszu a następnie mszy świętej w murach Auschwitz należy wspomnieć o jeszcze jednej, zdaje się przykrej lekcji płynącej z puenty tego spotkania.
Zdaje się, że przez te 85 lat jako ludzkość, a przede wszystkim my – wierzący, nie odrobiliśmy lekcji z miłosierdzia względem bliźniego. Ciszą przemilczamy współczesny holokaust, który odbywa się w Strefie Gazy. Cisza medialna daje uczucie legalizacji naszego milczenia. Jednakże tak jak Maksymilian Maria Kolbe upomniał się o życie swojego bliźniego stając naprzeciw swojego oprawcy, stawiając na szali swoje życie, tak samo my powinniśmy ponosić ryzyko związane z przeciwdziałaniem bezkarności ludobójców z Izraela. Czasu jest coraz mniej, bowiem ilość ofiar ludobójstwa jest coraz większa, mordowany naród się wypala. Najwyższy czas aby prawdą zwalczyć zło tam gdzie się wylęga.
,,Jedynie prawda jest i może być fundamentem szczęścia tak poszczególnych ludzi jak i całej ludzkości.” ~ Maksymilian Maria Kolbe.
Franciszek Cwalina












