Zgadzają się z tym katolicy i prawosławni, a przyznać to muszą także protestanci. Tekstów Pisma Świętego ukazujących tę prawdę jest wiele. Choćby na przykład św. Paweł, który pisze do wielu gmin chrześcijańskich:
„Wy zaś jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi [Jego] członkami.” (1 Kor 12,27)
„Jak bowiem ciało jest jedno, choć ma wiele członków (…) tak też jest z Chrystusem. Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało.” (1 Kor 12,12–13)
„Jak w jednym ciele mamy wiele członków (…) tak wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie.” (Rz 12,4–5)
„I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową Kościoła, który jest Jego Ciałem, pełnią Tego, który napełnia wszystko.” (Ef 1,22–23)
„Z Niego całe ciało (…) czerpie wzrost ku budowaniu siebie w miłości.” (Ef 4,15–16)
„On jest Głową Ciała – Kościoła.” (Kol 1,18)
W tych stwierdzeniach św. Pawła Kościół nie jest symbolicznym Ciałem Chrystusa, ale rzeczywistym. I musi tak być, gdyż przez Chrzest Święty jesteśmy wszczepieni w Jego Ciało. I znowu – nie jest to symbol, lecz realność. W przeciwnym wypadku również inne łaski Chrztu Świętego: obmycie z grzechu pierworodnego, odpuszczenie grzechów osobistych, łaska dziecięctwa Bożego, byłyby jedynie symbolami. W konsekwencji także nasze zbawienie byłoby symboliczne, a nie realne. A przecież jest realne. Chrystus wysłużył nam prawdziwe zbawienie i prawdziwe pojednanie z Ojcem.
W jednej z rozmów z apostołami Chrystus powie: „Kto was słucha, Mnie słucha; kto wami gardzi, Mną gardzi.” To też znak obecności Jezusa w Kościele zbudowanym na fundamencie apostołów. Oto, co mówią o wspólnocie, do której należą ich uczniowie – Ojcowie Kościoła:
Św. Augustyn: „Radujmy się i dziękujmy: staliśmy się nie tylko chrześcijanami, ale samym Chrystusem. Bo jeśli On jest Głową, a my członkami, to cały człowiek jest Nim.” i „Chrystus i Kościół to jeden Chrystus (Christus totus).”
Św. Jan Chryzostom: „Kościół jest Ciałem Chrystusa. Jeśli jesteś Ciałem Chrystusa, to jesteś z Nim zjednoczony.”
Ciekawe jest to stwierdzenie, gdyż pokazuje wyraźnie, że zjednoczenie z Chrystusem dokonuje się w Kościele, a nie poza nim. Kto więc mówi: „Chrystus – tak, Kościół – nie”, w rzeczywistości odrzuca Chrystusa.
Św. Cyprian z Kartaginy: „Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę.”
Jedność z Chrystusem zawsze przechodzi przez Kościół. Albo idziesz z Kościołem i idziesz z Chrystusem, albo idziesz bez Kościoła i pomijasz jeden z istotnych aspektów tożsamości Chrystusa. Nawet, gdybyś mówił, że postawiłeś Chrystusa w centrum, gdy odrzucasz Kościół odrzucasz Chrystusa. Jesteś marzycielem, a nie realistą, bo przecież nikt ci nie da Jezusa poza Kościołem.
Kościół nie jest dodatkiem do biografii Jezusa z Nazaretu, tak jak dodatkiem nie jest Jego Poczęcie z Ducha Świętego i Narodzenie z Dziewicy Maryi. Papież Pius XII w encyklice Mystici Corporis Christi: „Chrystus i Kościół stanowią jedną mistyczną osobę.”
Kościół jest kontynuacją Chrystusa w świecie, ponieważ jest Jego Ciałem.
Wielu współczesnych chrześcijan ma problem z uznaniem Kościoła katolickiego za Kościół Chrystusowy. Oddzielają Chrystusa od Kościoła, przeciwstawiają Ducha strukturze, odrzucają jego widzialność i ciągłość, mówiąc, że jest on niewidzialny, że Jezus mówił o czcicielach Boga oddających Mu cześć w „Duchu i prawdzie” oraz że Królestwo Boże przychodzi niedostrzegalnie. Inni twierdzą, że widzialne struktury Kościoła są jedynie dziełem ludzi, a nie Boga, oraz że Kościół katolicki to tylko jedna z wielu organizacji, a nie jedyny Kościół Chrystusa.
Tymczasem Jezus powołał Apostołów. Od samego początku istnieli także biskupi i prezbiterzy. Chrystus mówił o widzialnej jedności i o realnej władzy, której udzielił Apostołom. Kościół nie jest więc duchową efemerydą, lecz rzeczywistym znakiem obecności Chrystusa w świecie.
Są też tacy, którzy twierdzą, że Kościół Chrystusa to suma wszystkich wyznań chrześcijańskich, że realizuje się on w wielu wspólnotach, ponieważ wszyscy jesteśmy braćmi w Jezusie Chrystusie, gdyż zostaliśmy w Nim ochrzczeni. Mówią, że Duch Święty „wieje kędy chce”, dlatego nikt nie ma prawa twierdzić, że Kościół katolicki jest Kościołem Chrystusa w pełni.
A przecież Chrystus założył jeden Kościół, a nie federację wspólnot.
Poza tym, jak Kościół Chrystusowy może realizować się we wszystkich wspólnotach jednocześnie, skoro ich nauczanie bywa ze sobą sprzeczne? I dotyczy to nawet prawd podstawowych, takich jak obecność Chrystusa w Eucharystii, sukcesja apostolska czy kwestie moralności małżeństwa, antropologii człowieka (i wynikających z niej konsekwencji).
Inni twierdzą, że pierwotny Kościół był prosty, a katolicyzm jest jego późniejszą deformacją: wymyślił dogmaty, stworzył hierarchię dla władzy politycznej i ustanowił sakramenty jako ludzkie dodatki. Mówią, że Kościół katolicki nie jest kontynuacją Kościoła apostolskiego. Tymczasem Kościół dzisiaj naucza dokładnie tak, jak Ojcowie Kościoła w II i III wieku. Także sukcesja apostolska jest faktem historycznym.
Wszystkie te argumenty przeciwników opierają się na oddzieleniu Chrystusa od Kościoła, w sposób mniej lub bardziej widoczny. Odrzucają one widzialność i ciągłość Kościoła oraz przeciwstawiają Ducha strukturze, co jest sprzeczne z Nowym Testamentem, jednomyślną Tradycją dwóch tysięcy lat oraz wiarą pierwszych chrześcijan.
Oczywiście prawdziwość Kościoła katolickiego jako Kościoła Chrystusowego nie przeczy temu, że Bóg działa i zbawia także w innych wspólnotach chrześcijańskich. I czyni to w takiej mierze, w jakiej są one zgodne i tożsame z Kościołem katolickim. On jest wszechmogący i może wszystko; z chęcią udziela swej łaski tym, którzy Mu służą i wypełniają Jego wolę. W całej jednak pełni działa jedynie w Kościele katolickim, który jest Jego Ciałem.
Prośmy Pana Boga, aby dał wszystkim chrześcijanom łaskę jednej wiary i jedności. Bóg niech Was błogosławi.
Amen.
ks. Michał Mrzygłód – Pracujący w Ekwadorze ksiądz, którego życie cieszy.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


