Kiedy Donald Trump powtórnie obejmował urząd prezydenta USA to wydawało się, że nadchodzi czas amerykańskiej siły. Mocarstwo zza oceanu miało znów odzyskać swój blask. Po kompromitacji administracji Bidena w obszarze polityki międzynarodowej, która przejawiała się między innymi niemożnością zapobiegnięcia wojny na Ukrainie, czy kompromitującym odwrotem wojsk amerykańskich z Afganistanu, miał nastąpić przełom. Na nieszczęście USA, a także Polski będącej w strefie amerykańskich wpływów, żadna istotna zmiana nie nastąpiła.

Wynika to z kilku czynników. Na pewno kluczową rolę odgrywają Chiny. Państwo Środka przez ostatnie kilkadziesiąt lat przerosło swoją potęgą gospodarczą Stany Zjednoczone Ameryki. Chińczycy są w stanie produkować więcej, taniej, szybciej i lepiej, co nie zawsze było regułą. Do dnia dzisiejszego uważa się, że chińska produkcja nie jest najwyższych lotów. Jednakże zazwyczaj dotyczy to ubrań, czy przedmiotów codziennego użytku domowego. Nie są to obszary kluczowe strategicznie. Natomiast w dziedzinie nowoczesnych technologii, wojskowości, elektroniki, czy nawet motoryzacji chińskie produkty są bardzo dobre i często o wiele tańsze od zachodnich odpowiedników, ze względu na niższe koszty produkcji. To powoduje, iż USA mają solidną konkurencję gospodarczą na świecie, pierwszy raz od czasów II wojny światowej.

Następstwem potężnej gospodarki chińskiej jest bardzo silna armia, dzięki której Chiny są realnym zagrożeniem dla dotychczasowego porządku światowego. Wszystkie państwa, w tym USA muszą się z liczyć z Chinami. Państwo Środka zwiększyło też swój potencjał nuklearny, co jest jasnym sygnałem, iż czas chińskiej pokornej polityki zakończył się. Wszystko to ma znaczenie, ponieważ w globalnym świecie koncert mocarstw nie jest już konfliktem kontynentalnym, tak jak miało to miejsce jeszcze ponad sto lat temu w Europie, ale ogólnoświatowym oddziaływaniem na losy innych krajów, gdzie sprawy na linii USA – Chiny mają bezpośredni wpływ na wojnę pomiędzy Ukrainą, a Rosją.

Gdyby USA byłby najpotężniejszym państwem na świecie, to do ataku Rosji na Ukrainę by po prostu nie doszło. Słabość giganta zza oceanu została wykorzystana i pomimo sankcji nałożonych przez państwa zachodu na Rosję końca wojny nie widać, między innymi ze względu na obecne bardzo dobre stosunki chińsko-rosyjskie. Putin znalazł w Chinach wsparcie, dzięki któremu może skutecznie prowadzić swoją politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Bez bezpośredniego wsparcia Chin udzielonego Rosji, wojna prawdopodobnie mogłaby się już skończyć.

Jednakże sytuacja międzynarodowa jest niezwykle skomplikowana. Trump z jednej strony chce, aby wojna na Ukrainie zakończyła się jak najszybciej. Z drugiej strony chce zakończenia wojny tylko po to, aby odciągnąć politycznie i gospodarczo Rosję od Chin, które są dla niego zagrożeniem numer jeden. Czas amerykańskiej dominacji minął, dlatego dyplomacja Donalda Trumpa naciska na Europę, aby sprawami bezpieczeństwa zajęła się sama, a sama kwestia ukraińska dla prezydenta USA nie ma priorytetowego znaczenia. To wszystko sprawia narastające napięcie polityczne w naszej części świata. Stany Zjednoczone nie są w stanie jednocześnie angażować się w Europie i tworzyć przeciwwagę dla Chin na Oceanie Spokojnym. Wszystko zmieniła potęga Państwa Środka, które aktualnie jest najpotężniejszym państwem na kuli ziemskiej.

Ważną aspektem jest również sytuacja wewnętrzna w USA, która jest daleka od ideału. Podziały społeczne na tle politycznym, społecznym, etnicznym i ekonomicznym są aż nadto widoczne. Niejednolite amerykańskie społeczeństwo jest szarpane przez różnego rodzaju antagonizmy. Nie pomagają również tamtejsi celebryci, angażujący się aktywnie w życie polityczne USA po jednej, czy drugiej stronie sporu. Zamach na Charliego Kirka 10 września 2025 roku, czy atak na Kapitol z dnia 6 stycznia 2021 roku wprowadziły przemoc do życia publicznego USA, która nie jest już pojedynczym incydentem, a czymś powszednim.  Są to bardzo niepokojące symptomy, mogące świadczyć o zbliżającym się dużym kryzysie wewnętrznym w USA. Słaba Ameryka to destabilizacja naszego regionu i zwiększone niebezpieczeństwo wojny totalnej.

Dlatego polskie elity muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: co zrobi Polska, kiedy zabraknie USA? Na razie cała architektura bezpieczeństwa naszego kraju budowana jest na założeniu, że w razie wojny pomogą nam Amerykanie, albo przynajmniej zainterweniują inne państwa NATO. Historia naszego kraju jasno pokazuje, iż zazwyczaj możemy liczyć tylko na siebie. W czasach globalnych, politycznych zmian Polska powinna budować mocne sojusze z krajami będącymi w podobnym położeniu. Takimi państwami są między innymi Turcja, Finlandia, Szwecja, czy Rumunia. Mocny, nowy sojusz w tej części świata, który wykraczałby również poza NATO, zapewniłby gwarancje bezpieczeństwa każdemu z tych krajów i przede wszystkim Polski. Dlatego twórzmy nowe sojusze, wzmacniamy nasze siły zbrojne i zorganizujmy obronę cywilną, aby gdy nadejdzie taka potrzeba Polska została Polską. 

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Paweł Kolasiński – Pasjonat życia. Kocha uprawiać sport, czytać książki i grać w na gitarze. Tematy polityczne, religijne i historyczne nie są dla niego wyzwaniem, a pasją. Zawodowo prawnik, który obecnie pracuje przy organizacji imprez targowych.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.