W moim ostatnim wpisie również poruszałam temat żywienia, ale spokojnie, to nie początek żadnej nowej serii, a zwyczajny zbieg okoliczności. 

Inspiracją do dzisiejszych rozważań okazało się jedno z ostatnich wydań audycji „rozmowy nie do końca kontrolowane”, którą możecie Państwo usłyszeć na naszej antenie w każdą środę o godz. 19.00. Podczas programu –  z resztą jak zawsze – wylosowaliśmy pytanie od słuchaczy. Tym razem padło na ,,zagajacz” o treści: liczenia kalorii. Tradycji stało się zadość i z pozoru oczywisty temat bardzo szybko przerodził się w ciekawą dyskusję. Zaskoczeniem okazała się przede wszystkim różnorodność naszych opinii, co skłoniło mnie do tego, by przyjrzeć się bliżej wadom i zaletom niniejszego systemu odżywiania. 

Liczenie kalorii od wielu lat pozostaje jedną z najpopularniejszych metod kontrolowania wagi, ale nie tylko. Ten, dla niektórych ,,magiczny”, proces opiera się na dość prostym założeniu: masa ciała zmienia się w zależności od bilansu energetycznego, czyli relacji między energią dostarczaną z pożywieniem a energią, którą organizm zużywa. W konsekwencji, jeśli dostarczamy mniej energii, niż potrzebujemy, organizm zaczyna korzystać z zapasów, co prowadzi do spadku masy ciała. Jeśli natomiast jemy więcej, niż wynosi nasze zapotrzebowanie – tyjemy. Dla wielu osób właśnie ta przejrzystość jest największą zaletą. Liczby dają poczucie konkretu i pozwalają spojrzeć na dietę w bardziej obiektywny sposób. Z moich obserwacji wynika, że w codziennym życiu często przeceniamy lub nie doceniamy wielkości porcji i dopiero zapisanie tego, co faktycznie trafia na talerz każdego dnia, potrafi uświadomić nam skalę różnic między naszym wyobrażeniem a rzeczywistością. Niekiedy okazuje się, że te niepozorne przekąski dostarczają całkiem sporo energii, podczas gdy inne produkty sycą znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać. Z tego powodu liczenie kalorii bywa traktowane jako narzędzie edukacyjne; pomaga nauczyć się szacować porcje i świadomie komponować posiłki, co dla osób, które dopiero zaczynają przyglądać się swojej diecie, może być bardzo wartościowym etapem. Współczesna technologia dodatkowo ułatwia ten proces. Mam tu na myśli głównie aplikacje do liczenia kalorii, możliwość skanowania kodów produktów, bądź korzystania z ogromnej bazy danych. To wszystko sprawia, że cały ten proces jest dziś znacznie prostszy niż jeszcze kilkanaście lat temu. 

Dyskusyjnym wątkiem jest również zapotrzebowanie energetyczne, które często mylnie traktujemy jak stałą liczbę. Tymczasem w rzeczywistości jest ono dynamiczne i zmienia się tak naprawdę z dnia na dzień, w zależności od licznych czynników, m.in. poziomu aktywności fizycznej, jakości snu, stresu, temperatury otoczenia czy ogólnego stan zdrowia. Z tego powodu nawet najbardziej skrupulatne liczenie kalorii nie jest w stanie oddać pełnej złożoności funkcjonowania ludzkiego organizmu. 

Jeszcze ważniejszy wydaje mi się jednak aspekt psychologiczny. Dla niektórych monitorowanie każdej porcji jedzenia faktycznie jest pomocne i motywujące, wśród innych staje się źródłem presji lub nadmiernego skupienia na liczbach. Kiedy każdy posiłek zaczynamy postrzegać głównie przez pryzmat jego wartości energetycznej, łatwo zapomnieć, że jedzenie to nie tylko kalorie, ale również smak, przyjemność, czy element spotkań towarzyskich. W takiej sytuacji może pojawić się pokusa oceniania jedzenia w bardzo uproszczony sposób,  jako „dobre” lub „złe”, „dozwolone” lub „zakazane”, podczas gdy zdrowa dieta rzadko opiera się na tak sztywnych podziałach. Dużo ważniejsza jest ogólna równowaga i powtarzalność nawyków niż pojedynczy posiłek czy jeden dzień na nadwyżce. Dlatego coraz częściej podkreśla się, że liczenie kalorii powinno być traktowane raczej jako narzędzie niż jako cel sam w sobie. Może być bardzo pomocne na pewnym etapie i jednocześnie nie musi być rozwiązaniem dla każdego i na całe życie. Czasami równie wartościowe okazuje się rozwijanie innych umiejętności: zwracanie uwagi na sygnały głodu i sytości, pilnowanie regularności posiłków, zwiększanie udziału produktów mniej przetworzonych czy po prostu większa uważność podczas jedzenia. Takie podejście pozwala stopniowo budować bardziej intuicyjną relację z jedzeniem, w której liczby nie odgrywają tak istotnej roli. 

A już wracając do samej audycji; nasza rozmowa uświadomiła mi, jak różne doświadczenia mogą kryć się za podejściem do tematu kalorii. Dla części społeczeństwa to praktyczne narzędzie, które pomaga osiągnąć konkretne cele, dla innych okazuje się zbyt ograniczające. Zamiast szukać jednej odpowiedzi, warto zastanowić się, jakie rozwiązanie najlepiej wspiera NASZE samopoczucie, co jest komfortowe dla NASZEGO trybu życia i najważniejsze – dla NASZEGO zdrowia, które zawsze powinno być najważniejsze. 

Link do zapisu audycji: https://pallotti.fm/rozmowy-nie-do-konca-kontrolowane-04-03-2026/

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Weronika Karteczka – Przyszła dziennikarka, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci, można by stwierdzić, że natura to jej drugie imię.

Blogoserfa to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.