Kiedy 15 listopada 2022 roku w Przewodowie doszło do eksplozji rakiety, która z jakichś powodów wdarła się niepostrzeżenie w granice Polskiej strefy powietrznej, wszystkie media najpierw zamarły a następnie zakasały rękawy do tworzenia dramatycznych tekstów z jeszcze bardziej dramatycznymi nagłówkami. Sprawa bowiem była pilna, bo zgodnie z retoryką niektórych mediów powinniśmy uruchomić artykuł piąty NATO i rozpocząć III wojnę światową.
Pierwszymi przesłankami jak podawali sami redaktorzy do oceny tego skąd rakieta pochodzi był… napis cyrylicą na wierzchniej obudowie rakiety. Tak drodzy państwo, dziennikarstwo XXI wieku nie zna litości. Jak coś się dzieje, to trzeba pisać, nawet największe dyrdymały, byle przyciągnąć Państwa uwagę do zdarzenia, którym powinni zająć się wyłącznie eksperci i to na miejscu.
Pojawiają się zatem na miejscu eksperci. Pojawia się prezydent, parlamentarzyści, sztab kryzysowy i eksperci z wojska. Kiedy eksperci rozważają Rosję jako kraj, który wystrzelił ową rakietę, media już piszą jakby to było pewne, oto drodzy państwo rosjanie wystrzelili rakietę intencjonalnie skierowaną w Polskę.
Przez cały czas trwania tej medialnej paniki, zapomina się o jednym. Zginęła tam dwójka ludzi.
Przez kilka dobrych godzin temat poniesionej śmierci dwóch naszych rodaków pozostaje w cieniu. Ważniejsze natomiast jest to kto wystrzelił rakietę i z jaką intencją. Gdy pojawiają się przesłanki, że mogła to być ukraińska rakieta, prawie natychmiast sprawa ucicha. W końcu prawdopodobieństwo tego, że rakieta zboczyła z toru było bardzo duże. W końcu w tamtym czasie Ukraina była ostrzeliwana przez Rosję.
Niestety po dziś dzień żaden dyplomata z Ukrainy nie przeprosił za śmierć poniesioną przez dwóch niewinnych Polaków. Dzisiaj upominanie się o te przeprosiny jest niewygodne, szczególnie w mediach. Tych samych mediach, które posiadając w dniu eksplozji szczątkowe informacje, głosiły szereg teorii na temat tego co się stało i jakie motywacje miał ten kto wystrzelił rakietę. Zaś przeproszenie za śmierć dwóch Polaków, jest kontrowersyjna dlatego, że obrano retorykę że za wypadki się nie przeprasza. To bardo ciekawe podejście. Czy kiedy przez przypadek nadepniemy komuś na buta w kolejce do kasy, to wypada przeprosić czy nie wypada? Albo jeśli zupełnie nieumyślnie i niechcący wpadniemy na kogoś w hamującym tramwaju, to wypada przeprosić czy nie? Jak Państwo widzą, gdyby zabili Państwo przez przypadek dwóch ludzi, to tu już nie trzeba przeprosić. Najciekawszym jednak faktem jest to, że jest to retoryka wielokrotnie broniona przez szereg dziennikarzy, że strona ukraińska nie powinna przeprosić za ten wypadek.
Dziś żyjemy w kolejnym rozdziale tego upadku dziennikarstwa. Również dziś gdy drony spadają jak grzyby po deszczu, dowiadujemy się, że wszystkie mimo wyraźnych ograniczeń odległościowych, przyleciały do nas znad Moskwy a Polska jest w śmiertelnym zagrożeniu. Ci co oglądają mainstreamowe media, niestety mogą na starość mieć problemy z krążeniem i snem. Strach jest najskuteczniejszym narzędziem do sterowania tym jak zachowuje się społeczeństwo i jakie kroki podejmuje. Lanie benzyny do konewek, granie na saksofonie w orkiestrze z dziurą w maseczce żeby zmieścił się ustnik, czy w końcu wypłacanie gotówki na gwałt nie w oddziałach banków a w bankomatach. To tylko jedne z wielu przykładów z naszej działki, gdy idzie o wykorzystanie strachu jako narzędzia socjotechnicznego. W tym wszystkim główną rolę odgrywały mainstreamowe media.
Na szczęście mogę Państwa pocieszyć, bo rośnie nam nowe pokolenie rzetelnych dziennikarzy. Jako liderka wysuwa się na przód Sara. Pani Sara zaprosiła swego czasu zwyczajowo niezwykle kontrowersyjnego polityka jakim jest Grzegorz Braun. Kontrowersyjni politycy są mianowani takimi zazwyczaj z dwóch powodów. Albo polityk mówiąc krótko ,, plecie farmazony” na każdym możliwym wywiadzie. Albo głosi rzeczy niezgodne z ogólnie przyjętymi (?) normami.
Teraz sytuacja wygląda tak. Sympatyczna pani Sara zaprasza do swojego studia Grzegorza Brauna, który najkrócej sprawę stawiając jest przewidywalny w swoich poglądach, bo nie zmienia ich od lat. Pani Sara wykorzystuje swoje zdolności dziennikarskie, aby jak najmocniej wydobyć swoistą esencję myśli posła Brauna. Robi to delikatnie ale skrupulatnie. Nie wcina mu się w zdanie, ale stanowczo po zakończeniu wypowiedzi dopytuje o rzeczy kluczowe. Na początku wywiadu przybliża nam sylwetkę swojego gościa, a na końcu ściska jego dłoń i dziękuje za wywiad. Bo przecież pomimo różnic w poglądach musimy szanować i dostrzegać nasze człowieczeństwo. Pani Sara jest też bardzo ciekawa innych nurtów filozoficznych oraz innych religii. Z zaciekawieniem przysłuchuje się wywodom Grzegorza Brauna na temat pewnej bliskowschodniej cywilizacji.
Nie wierzą mi Państwo? Proszę sprawdzić!
P.S. I proszę nawet nie pomyśleć, że fakt rozpuszczonych włosów pani Sary i niestandardowe ułożenie względem kamery, miałyby cokolwiek wspólnego z komunikacją z reżyserką!
Franciszek Cwalina – absolwent reżyserii dźwięku na wydziale fizyki UAM w Poznaniu oraz magister Kognitywistyki na wydziale filozofii UJ w Krakowie. Kocha muzykę, Kraków i jego historię. W wolnym czasie zgłębia kuchnię starokrakowską i galicyjską.


