Izraelskie ataki na Liban uniemożliwiają dotarcie z pomocą humanitarna do chrześcijańskich wiosek na południu kraju.

Ks. Hugues de Woillemont z Œuvre d’Orient, z francuskiej organizacji katolickiej wspierającej chrześcijan na Bliskim Wschodzie powiedział: „Znajdowaliśmy się około trzech kilometrów od wioski Debel. Czekaliśmy długo, zrobiliśmy wszystko, co możliwe, ale niestety poinformowano nas, że nie możemy iść dalej: wyraźnie słychać było strzały, intensywne wymiany ognia” – powiedział ks. de Woillemont. W obliczu zagrożenia konwój, w którym był także nuncjusz apostolski abp Paolo Borgia, został zmuszony do odwrotu. „Zrozumieliśmy z wielkim żalem, że nie możemy dotrzeć do ludności”. Jednocześnie stwierdził, że organizatorzy pomocy wrócą w ten rejon.

Mieszkańcy południowego Libanu są odcięci od reszty kraju. „Potrzebują dóbr pierwszej potrzeby, (…) ale także wiedzy, że nie są zapomniani, że nadal są wspierani” – dodał. Ich świadectwo wiary i pragnienie pokoju „są naprawdę imponujące i skłaniają nas do działania”.

Ksiądz Hugues de Woillemont zaapelował do państw europejskich by broniły suwerenności Libanu. „Południowy Liban należy do Libańczyków i jest ich prawem – i odpowiedzialnością – żyć tam i decydować o swojej przyszłości” – dodał.