Połowa stycznia to czas, w którym wielu z nas oficjalnie przyznaje, że wbrew wyidealizowanym założeniom nowy rok nie przyniósł żadnego objawienia. Świat się nie zatrzymał, my nie staliśmy się nagle bardziej zdyscyplinowani, a życie toczy się nadal swoim rytmem. To również moment, gdy nasze postanowienia przechodzą z fazy entuzjastycznej narracji do etapu cichego zaprzeczania, a następnie społecznie akceptowanego zapomnienia.
Nie ma co ukrywać, wraz z przesunięciem kolejnej cyferki w oknie kalendarza, zaczynamy odgrywać ten sam spektakl, na który – mimo że znamy scenariusz, znamy zakończenie, kupujemy kolejne bilety. Postanowienia noworoczne są bowiem jednym z niewielu rytuałów, w których masowo i dobrowolnie uczestniczymy, bez względu na wcześniejsze negatywne doświadczenia. U ich podstaw leży wiara w moment graniczny, w ideę, że zmiana daty już sama z siebie posiada jakieś magiczne właściwości. Oczywiście jest to naprawdę atrakcyjna wizja, bo znacznie prostsza niż zaakceptowanie faktu trudności przeobrażenia wieloletnich przyzwyczajeń. W konsekwencji najczęściej już w połowie stycznia mit przełomu konfrontuje się z rzeczywistością i przegrywa bez większej walki.
Z drugiej strony noworoczne przemiany rzadko wynikają z realnej potrzeby, a częściej są projekcją oczekiwań społecznych. Pragniemy być bardziej produktywni, zdrowsi, spokojniejsi i lepiej zorganizowani (najlepiej jednocześnie), traktując zmęczenie jako przeszkodę techniczną. W tym aspekcie postanowienia nie są już tylko planem działania, lecz deklaracją aspiracji, gdyż ich celem oprócz samej zmiany staje się udowodnienie, że wiemy jak powinno się żyć ,,dobrze”. No właśnie, czyli jak?
Ale idźmy dalej. W ostatnich latach zaobserwowałam pewną społeczną tendencję, którą chciałabym się z Państwem podzielić. Nasza generacja żyje w czasach, gdy dyscyplina zaczyna urastać do rangi cnoty, a jej brak do osobistej porażki. Jeśli coś nam nie wychodzi, czy zwyczajnie mamy gorszy okres przyczyna jest prosta: niewystarczająca determinacja. Taka narracja jest wygodna, bo nie wymaga refleksji nad systemem, warunkami czy ludzką kruchością, sprowadzając wszystko do jednostkowej winy. Ale medal ma zawsze dwie strony. Wbrew pozorom pod koniec stycznia wiele osób wcale nie rezygnuje z postanowień, a zwyczajnie przestaje o nich mówić, ponieważ zmiany te stają się elementem ich codzienności. I tu milczenie przybiera formę kompromisu między ambicją a realnym życiem.
Na koniec warto podkreślić jeszcze jeden problem. Noworoczne postanowienia zwyczajowo obciążone są perfekcjonizmem. Pierwotnie mają być realizowane konsekwentnie, bez przerw, najlepiej z widocznym i odnotowywanym postępem. Jesteśmy tylko ludźmi, zatem w praktyce często nawet drobne potknięcie wystarcza, by cała konstrukcja straciła sens, a skoro nie wyszło idealnie, projekt uznajemy za zamknięty. To paradoksalne, ale im bardziej ambitny cel, tym mniejsza jego odporność na starcie z brutalną rzeczywistością, a połowa stycznia bezlitośnie obnaża tę wątłość. Złość, którą w tym okresie przejawiamy to reakcja obronna wobec presji, którą przecież sami sobie narzuciliśmy. Przyznacie Państwo sami – istny paradoks.
Po co więc to robimy? Być może dlatego, że postanowienia oferują coś, czego nam brakuje: dają wrażenie, że chaos dnia codziennego da się uporządkować, a przyszłość zaplanować. Nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z niskiego prawdopodobieństwa odniesienia sukcesu, to krótkotrwałe poczucie kontroli bywa wystarczającą nagrodą. Nadchodzące dni to ostatnie chwile na przebudzenie, kiedy bez wielkich deklaracji możemy zrewidować swoje ambicje, odrzucając te, które były bardziej wyśnione niż możliwe, eliminując poczucie permanentnego niedostatku. Uwierzcie mi Państwo, naprawdę warto!
Weronika Karteczka – Przyszła dziennikarka, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci, można by stwierdzić, że natura to jej drugie imię.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


