Grudzień. To ten specyficzny czas, kiedy nagle zaczynamy analizować. Rozmyślamy o życiu, o podjętych decyzjach, o tym, jak bardzo minione dwanaście miesięcy okazało się wartościowe – można by tak wymieniać w nieskończoność, bo przecież każdy rok wypada jakoś streścić, spinając metaforyczną klamrą najważniejsze wydarzenia.
Z pewnością takie ,,sprawozdania” mają sens w teorii, dając złudzenie porządku. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, że blisko 400 dni da się zamknąć w kilku punktach, stanowiących jakąkolwiek naukę na przyszłość. Choć nie powiem – podsumowania czasem faktycznie działają, zmuszając nas do chwili zatrzymania się, aby dostrzec, że warte uwagi wydarzenia mają miejsce codziennie. Dla pogrążonego w poczuciu ciągłego stania w miejscu społeczeństwa prawdziwą umiejętnością jest docenienie tych drobnych kroków, które stale posuwają nas do przodu.
Problem zaczyna pojawiać się w momencie, gdy analiza przestaje być jedynie refleksją, przybierając formę rozliczenia. To trochę jakby rok był ważnym projektem w pracy bądź na studiach (najlepiej takim opatrzonym wnioskami i rekomendacjami na przyszłość), który trzeba oddać w terminie. Nagle okazuje się, że pewien okres naszego życia nie ma prawa być po prostu trudny albo nijaki, bo każdy dzień musi nas czegoś nauczyć, mieć sens bądź w pewien sposób „opłacać się”, a jeśli nie potrafimy wskazać żadnej nowo pojętej, życiowej lekcji, pojawiają się ciche wyrzuty sumienia, że może źle go przeżyliśmy, albo co gorsze wcale nie zasłużyliśmy na choćby odrobinę pozytywnych doznań podczas jego trwania.
Nie każdy rok daje się łatwo opisać słowami. Są takie, które z perspektywy czasu najchętniej wyrzucilibyśmy z pamięci, inne były potrzebne, ale kompletnie nieciekawe – praca, dom, obowiązki, oszczędzanie – każdy to zna. Istnieją również ,,otwarte” aspekty życia, charakteryzujące się tym, że nie sposób podsumować ich w tym, a może nawet kolejnym grudniu, wbrew temu, co nakazuje kalendarz.
Na koniec pozwolę sobie wtrącić odrobinę prywaty. Z biegiem lat coraz bardziej smuci mnie potrzeba nadawania kolejnym chwilom jasnej puenty. Może nie każdy rok musi być produktywny, przełomowy i pełen inspirujących wniosków, a niektóre z nich są po prostu ,,do przeżycia” i to również jest jakaś forma sukcesu. Jeśli na samą myśl o podsumowaniu ostatniego czasu nasuwa Ci się stwierdzenie typu: ,,dobrze, że już minął” – uwierz, nie jesteś sam, a fakt tego, że nie próbujesz oszukać siebie, zasługuje na słowa uznania większe niż nawet najproduktywniej przepracowane, minione dwanaście miesięcy.
Weronika Karteczka – Przyszła dziennikarka, której muzyka towarzyszy już od najmłodszych lat – kiedyś gra na gitarze i wokal, obecnie woli przysłuchiwać się temu z boku. Prywatnie pasjonatka sportu w każdej postaci, można by stwierdzić, że natura to jej drugie imię.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


