Znajdujemy się już w nieodwracalnej przepaści. Wielu ludzi już teraz przeżywa piekło: ten konflikt otworzy kolejne – tak sytuację w Libanie po izraelskim ataku definiuje bp César Essayan OFM Conv., wikariusz apostolski Bejrutu dla katolików obrządku łacińskiego. W rozmowie z włoskim dziennikiem Avvenire hierarcha wyraził wątpliwość, czy będzie można jeszcze cokolwiek naprawić, skoro cały Bliski Wschód i Półwysep Arabski stoją w płomieniach.

Bp Essayan przywołał słowa papieża Leona XIV z niedzielnej modlitwy Anioł Pański, w których Ojciec Święty apelował, by powstrzymać spiralę przemocy, zanim stanie się ona nieodwracalną przepaścią. Te słowa zostały niewysłuchane – próg przemocy już został przekroczony – stwierdził franciszkanin. Wielu ludzi tutaj już teraz przeżywa piekło: ta wojna otworzy kolejne. Zginą ludzie, będą ranni, wysiedleni, zniszczenia. A potem nienawiść i zemsta.

Izraelskie wojska wkroczyły na południe Libanu, a na Bejrut – gdzie znajduje się siedziba wikariusza – ponownie spadły rakiety w odpowiedzi na naloty proirańskiego Hezbollahu na Izrael. Ponownie przeżywamy koszmar sprzed dwóch lat: drony nieustannie latają nad naszymi głowami, bomby spadają na nasze dzielnice, szkoły zostały zamknięte – relacjonuje bp Essayan.

Wojna z Libanem, rozpoczęta przez Izrael w 2023 r., została zamrożona w listopadzie 2024 r. Po raz kolejny to ludzie, całe narody, zapłacą najwyższą cenę. Nazywa się to ,,skutkami ubocznymi”. Tak, skutkami ubocznymi gier o władzę i projektów gospodarczych, które są jedyną siłą napędową również tego konfliktu – ostrzega 63-letni franciszkanin konwentualny, który kieruje wikariatem obejmującym całe terytorium Libanu.

W Bejrucie nad dzielnicami zaatakowanymi przez izraelskie wojsko unoszą się kłęby dymu. Jeśli podczas poprzedniego konfliktu można było przewidzieć, gdzie Izrael przeprowadzi atak – bo ostrzegał nas, abyśmy mogli ewakuować mieszkańców – to teraz nie mamy żadnych informacji: atakują, burzą budynki, zabijają cywilów i robią to, powiedziałbym, z większą brutalnością. Są tysiące przesiedleńców. Sytuacja zapowiada się znacznie gorzej niż dwa lata temu – ocenia bp Essayan.

Odpowiadając na pytanie, dlaczego Liban znów znalazł się na celowniku, hierarcha stwierdził: Izrael od dawna rozważa inwazję lądową. Jestem przekonany, że w ostatnich miesiącach Stolica Apostolska przyczyniła się do jej powstrzymania. Teraz jednak Tel Awiw otrzymał pretekst do zaatakowania nas: mam na myśli Hezbollah, który wciągnął nas w wojnę.

Bp Essayan podkreślił, że Liban nie chce tej wojny i nie jest na nią gotowy – ani ekonomicznie (społeczeństwo nie wytrzyma kolejnego kryzysu), ani psychologicznie (Libańczycy wciąż odczuwają skutki poprzedniego konfliktu).

Wikariusz apostolski Bejrutu zaapelował o natychmiastowe działania międzynarodowe: Trzeba znaleźć rozwiązania teraz. Społeczność międzynarodowa powinna umożliwić realny napływ pomocy – nie tylko materialnej, lecz także moralnej i egzystencjalnej. Pokój nie może być tylko słowem – musi stać się rzeczywistością, zanim będzie za późno.