Zaczął się 2026 rok. Rok, który wierzyliśmy, że pozwoli nam odpocząć od cierpienia wojen i nieprzewidywalności polityki globalnej. Rok Zimowych Igrzysk Olimpijskich, rok Mundialu w Ameryce Północnej i 1060-lecia Chrztu Polski. Niestety, polityka, jak i brutalna rzeczywistość, robią swoje, wprowadzając w nowy rok bezwzględność, interesy i egoizm.
Na świecie już teraz nie ma pokoju. Żyjemy w okresie konfliktów, chociaż te zawsze towarzyszyły nam nawet w czasie pokoju. Od 4 lat Ukraińcy walczą z wojskami rosyjskimi, a wsparcie dla Ukrainy nadal nieraz stoi pod znakiem zapytania. Trzeci rok trwa konflikt na Bliskim Wschodzie, chociaż został zawarty pokój, rząd Netanjahu i reżim Hamasu nadal wykorzystują niewinnych Palestyńczyków do swoich wątpliwie moralnych interesów, skutkujących kolejnymi zgonami zarówno Palestyńczyków, jak i Izraelczyków. Sprawa Izraela i Palestyny, tak jak sprawa Ukrainy i Rosji, podzieliły polityczny świat na dwa fronty – pro izraelski i pro palestyński. Wiele krajów, moim zdaniem słusznie, biorąc pod uwagę zbrodnie popełniane przez Izrael na Palestyńczykach, domaga się dyskwalifikacji Izraela z wydarzeń kulturowych (mistrzostwa świata, Eurowizja), jednakże dotychczas nie przyniosły one efektu, a jedynie podzieliły społeczność europejską.
Prezydentura Donalda Trumpa wprowadziła chaos i nieprzewidywalność w światowej polityce. Ambiwalentne podejście do tematu wojny na Ukrainie, polityka oparta na cłach, konflikcie z Unią Europejską i wpływaniu przez polityków i sympatyków MAGA (Make America Great Again) na wybory w krajach UE (np. wpływ Elona Muska na wybory w Niemczech).
Dwa dni temu jednak wydarzyło się coś co ostatecznie mogło pokazać, że świat, w którym żyjemy to nie kraina pokoju, lecz chaosu. Przedwczoraj z polecenia Donalda Trumpa dokonano ataku na Wenezuelę, uprowadzając prezydenta Maduro i jego małżonkę, którzy zostali przetransportowani do więzienia na Brooklynie w Nowym Jorku. O Maduro można powiedzieć wiele, chociażby to, że jest dyktatorem łamiącym prawa człowieka w Wenezueli, a polityka prowadzona przez niego bardziej przypomina typową południowo amerykańską dyktaturę niż dyktaturę proletariatu z Bloku Wschodniego, chociaż środowiska orientacji socjalistycznej solidaryzują się z Maduro. Niemniej to co się wydarzyło to niebezpieczny precedens pokazujący jak kruchy jest pokój i jak relatywne jest pojęcie wolności i dbania o interesy.
Powodem ataku na Wenezuelę była ,,ochrona interesów USA” i oskarżenie Maduro o terroryzm, handel ludźmi i handel narkotyków na szkodę Stanów Zjednoczonych. Tylko, że wydaje mi się, że to tylko pretekst do ataku, bo Maduro popełnił wiele z tych przestępstw (nawet dużo więcej niż sądzi Trump, chociażby łamanie praw człowieka i represjonowanie opozycji. Pamiętamy przecież Caracas i 2018 rok). Posunięcie prezydenta Trumpa jest bardzo niebezpiecznym precedensem. Przecież tak samo inwazję na Ukrainę mógłby tłumaczyć Władimir Putin, tak samo atak na Tajwan mógłby wytłumaczyć Xi Jinping, tak samo Netanjahu mógłby tłumaczyć masowe zabijanie Palestyńczyków. Argument ,,bronię interesów” jest najłatwiejszym i niestety skutecznym wytłumaczeniem na rozpoczynane konflikty i na agresję na inne państwa. Niestety, Donald Trump może nieświadomie ośmielić Federację Rosyjską, Chińską Republikę Ludową oraz Izrael.
Prezydent Trump powinien wiedzieć jedno. Interesy nigdy nie są wytłumaczeniem na bezprawną agresję na inne państwo. Wracając do tego, co nam zostawia świat na początku 2026 roku to nie tylko wojny i cierpienia, nie tylko podziały polityczne. To eskalacja wojny międzyludzkiej. To rozpoczęta przez Trumpa i jego zwycięstwo w USA wojna z osobami o innej orientacji i tożsamości. Nie tylko w Stanach, ale też w Wielkiej Brytanii i w krajach Commonwealth i rozpoczęcie ,,konserwatywnego”, ale nie chrześcijańskiego trendu wykluczenia w Europie. To co kiedyś wydawało się skrajnością, teraz staje się mainstreamem. Ludzie wykorzystywani są przez polityków do swoich brudnych interesów. Tak jest teraz z migracją, tak było wcześniej z polaryzującym DEI, której ofiarą byli konserwatyści.
Nie chodzi jednak żeby strony odwróciły swoje role, ale żeby znaleźć wspólny język i żyć w przyjaźni koło siebie. Nawet w tak trudnych czasach jak teraz. W roku 2026.
Krzysztof Całek – student dziennikarstwa UPJP2 i zarządzania publicznego na UJ. Ważne dla niego sprawy: poszanowanie człowieka i jego godności, wzajemny szacunek i pokój. Nie określa się jako konserwatysta.
Blogoserfa – to projekt medialny pod patronatem radia Pallotti.FM. To przestrzeń wymiany myśli i twórczości naszych blogerów. Miejsce, które ma służyć refleksji. To również miejsce debaty na najważniejsze dla Kościoła, kultury i społeczeństwa tematy.


