PO PALLOTYŃSKU

WIELKOPOSTNE WSPINACZKI [3] – FORMATORZY KLERYKA WINCENTEGO


Aby przygotować się jako Rodzina Pallotyńska do Wielkanocy i obchodów dwusetnej rocznicy święceń kapłańskich Wincentego Pallottiego, podczas Wielkiego Postu 2018, w czasie środowych Mszy Świętych o godz. 18.30, w kościele SS. Salvatore in Onda, Ks. Stanisław Stawicki SAC głosi cykl homilii, ukazujących drogę Pallottiego prowadzącą do kapłaństwa ministerialnego, które rozpoczął 16 maja 1818 roku.

Rzym, 7 marca 2018 r. – Mt 5, 17-19

Jezus nie raz był oskarżany przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie o bluźnierstwo, ponieważ nie przestrzegał przepisów Prawa. Dzisiejszy fragment Ewangelii pokazuje jednak wyraźnie, że On nie tylko przestrzegał Prawa, ale i usilnie prosił, aby ono było sumiennie zachowywane. Kto ma rację? Faryzeusze czy Jezus? Faryzeusze z pewnością szanowali Prawo i nawoływali do jego przestrzegania. Tyle że ich ?prawo? nie zostało dane przez Boga Mojżeszowi na Synaju, ale było zbieraniną ponad sześciuset ustnie przekazywanych przepisów, które nagromadziły się przez wieki, a które Jezus stanowczo zakwestionował. Uczeni w Prawie mieszali bowiem przykazania Boże z pobożnymi życzeniami i wątpliwej wartości nawykami.

I nam się to zdarza, a często staje się źródłem chaosu i zamętu. Liturgia tej dzisiejszej wielkopostnej wspinaczki pozwala nam lepiej zrozumieć, że nie wszystko ma taką samą wartość: są filary niezbędne dla wiary, następnie wynikające z nich refleksje i postawy, wreszcie tradycje poszczególnych wspólnot czy osób, zazwyczaj dobre i godne szacunku, ale po odpowiednim rozeznaniu! Warto więc nauczyć rozróżniać się rzeczy kluczowe od marginalnych.

Innymi słowy, Jezus nie przyszedł zmieniać przymierza, które Bóg zawarł z ludźmi. Nie zanegował Prawa, ale zawrócił jego nurt do źródła, którym jest serca Boga. Miłość nie polega bowiem na przytakiwaniu. Ona jest również korygowaniem, wskazywaniem drogi, a czasem nawet mówieniem ?nie?. To właśnie w ten sposób Pan Bóg postępuje z każdym z nas. To, co Jezus proponuje w Ewangelii, nie jest więc ani anarchią, ani ?klatką zasad?, które ograniczają wolność, ale prostą drogą ku chrześcijańskiemu zbawieniu. Zwrócił na to ostatnio uwagę papież Franciszek. Dziękując ks. Jos? Tolentino za przeprowadzone wielkopostne rekolekcje dla Kurii rzymskiej. Ojciec Święty powiedział: ?Dziękujemy ojcze, że przypomniałeś nam, iż Kościół nie jest klatką dla Ducha Świętego, ale że On działa także poza nim. Dziękujemy za to wezwanie do otwarcia się bez obaw, sztywności, aby być poddanymi Duchowi, a nie zasklepieni w strukturach, które nas ograniczają?.

Przytaczam te słowa, drodzy Bracia i Siostry, ponieważ wydaje mi się, że dzisiejsza Ewangelia zachęca nas nie tylko do wierności Prawu Bożemu, ale także do rozeznawania woli Boga w Jego Słowie ?tu i teraz?. Jesteśmy bowiem współpracownikami Boga, który zbawia razem z nami, a nie na przekór nam! ?We współpracy z nami? ? powiedziałby św. Wincenty. Tak było zresztą w jego życiu. Jak już poprzednio wspominałem, poszukiwanie woli Bożej było dla Pallottiego ?pokarmem, napojem, odpoczynkiem i niebem na ziemi?. Obcym mu było chrześcijaństwo ?zaparkowane?. Jego dusza była zawsze młoda i rozkochana; karmił się radością poszukiwania i odkrywania; nie bał się otwierać na Słowo Boże ?tu i teraz?; wychodził na spotkanie potrzebującym braciom w teraźniejszości ? przeżywając wszystko z ufnością i wewnętrznym dialogu modlitwy! Wspinał się nieustannie będąc przekonanym, iż najgorszą rzeczą, która może przydarzyć się naśladowcy Chrystusa jest świadomość bycia ?nasyconym Bogiem?. Wiedział, że błogosławieństwo jest po stronie tych, którzy Boga łakną, są Go spragnieni.

Przechodząc teraz do wspinaczki ku dwusetnej rocznicy święceń kapłańskich Don Vincenzo, możemy powiedzieć, iż Pallotti poszukując aktywnie i wytrwale woli Boga, czynił to nie tylko za pomocą osobistego rozeznawania duchowego, ale również poprzez ćwiczenie się w posłuszeństwie swoim wychowawcom, a zwłaszcza posłuszeństwie swojemu spowiednikowi i kierownikowi duchowemu. Stanowisko Pallottiego w tej kwestii jest bardzo jasne i wymowne. Oto jeden przykład. W 1816 roku, czytając życie św. Jana Berchmansa, młodego jezuity, Wincenty odkrywa, iż ów święty oddał się całkowicie w ręce swego spowiednika. W tym samym roku, podejmuje decyzję, by również ślubować posłuszeństwo wobec swojego kierownika duchowego, którym jest ks. Bernardino Fazzini. Tak pisze: ?Kierownik duchowy przemawia w imieniu Boga, tzn., że słuchając go, słuchamy Boga. To wcale nie oznacza, że on nie może się pomylić, ale będąc mu posłusznym, pod warunkiem, że w grę nie wchodzą rzeczy złe, nigdy się nie myli. Trzeba więc być mu posłusznym, podporządkowując się woli Boga bez ociągania, z radością i spokojem ducha. Nie będę więc nigdy sam decydował o czymkolwiek, nawet gdyby jakaś sprawa wydawała mi się doskonała, gdyż wola Boża nie manifestuje się przez to co ja myślę i poznaję, ale przez pośrednictwo posłuszeństwa?.

Tym, którzy zapytaliby mnie jakich wychowawców w drodze do święceń kapłańskich miał jeszcze kleryk Vincenzo, odpowiedziałbym: przede wszystkim rodziców. Mówiliśmy o tym w ostatnią środę! Ale również ciotkę Martę, w zakonie siostrę Ritę, starszą siostrę jego mamy. Marta wstąpiła do zgromadzenia klarysek. Wincenty jako kleryk przychodził do ciotki na rozmowy duchowe. Ale wcześniej, podczas tak zwanej ?epoki francuskiej?, po zajęciu przez Napoleona Państwa Kościelnego, siostra Rita podobnie jak inni zakonnicy, została wyrzucana z murów klasztornych na bruk. Przyjęła ją wtedy rodzinna Pallottich, przy Via del Pellegrino, co wyraźnie naznaczyło całą familię Pietro Paolo, a zwłaszcza młodego Wincentego.

Kolejnym ?formatorem? Pallottiego były niewątpliwie jego duchowe przyjaźnie, szczególnie z klerem diecezjalnym i zakonnym. Kleryk Wincenty, a potem Don Vincenzo z troską i finezją pielęgnował je. ?Przyjaźń kapłańska ? mówił niedawno papież Franciszek, jest wielkim skarbem, który należy pielęgnować. Jak piękna jest przyjaźń kapłańska, kiedy kapłani się znają, mówią o swoich problemach, swoich radościach, swoich oczekiwaniach. Szukajcie jej, to bardzo ważne ? dodał papież. Ona będzie służyć pomocą w waszym życiu duchowym, apostolskim, wspólnotowym, a nawet intelektualnym. Życzę wam ? skonkludował Franciszek, byście żyli w przyjaźni z tymi kapłanami, których Bóg stawia na waszej drodze?. Życie kleryka Wincentego obfitowało w takie przyjaźnie. Utrzymywał kontakty z wieloma klerykami, księżmi diecezjalnymi i zakonnymi, z których niektórzy zostali nawet beatyfikowani lub kanonizowani. Wystarczy wspomnieć św. Gaspare Del Bufalo i sługę Bożego Giovanniego Merlini, obaj to Misjonarze Krwi Chrystusa czy Giovanniego Mastai-Ferretti, czyli papieża Piusa IX, dziś błogosławionego. Do tego grona należą też: Giovanni Allemand, Antonio Santelli, Francesco Virili, Tomaso Borti, Antonio Gammarelli czy Raffaele Melia. Spotykał się z nimi Pallotti w Ośrodku dla ubogich ?Santa Galla? lub Stowarzyszeniu Młodzieży ?Santa Maria del Pianto?, w którym to, jeszcze jako kleryk, był mistrzem nowicjatu, a krótko przed święceniami został mianowany jego dyrektorem.

Chciałbym jeszcze rzec słowo o bezprecedensowych wychowawcach św. Wincentego, jakimi byli święci. W rzeczy samej, nasz założyciel był wielkim przyjacielem świętych. Lektura jego pism pozwoliła mi kilka lat temu odkryć u Pallottiego swoistego rodzaju ?teologię świętych?, którą on sam definiuje wyrażeniem ?nauka świętych?. Podkreślam to, ponieważ teologia ta jest jednocześnie ?naukowa i praktyczna?. Nie trudno znaleźć u Pallottiego liczne komplementarne ślady pomiędzy Ojcami i Doktorami Kościoła jakimi byli Dionizy, Augustyn, Tomasz z Akwinu czy Bonawentura, a ?teologią praktyczną? mistyków i pasterzy Kościoła, reprezentowaną u niego przez Katarzynę Sieneńską, Teresę z Avila, Marię Fernández de Ágreda, Małgorzatę Marię Alacoque, Bernarda z Clairvaux, Jana od Krzyża, Ludwika de Montfort, Alfonsa de Liguori czy Wincentego a Paulo. Książki stojące w jego osobistej biblioteczce świadczą o tym, iż św. Wincenty zanurzony był w tejże lekturze. Możemy zatem powiedzieć, iż teologia Pallottiego jest ?teologią świętych?: nauką miłości, która jednocześnie rozjaśnia umysł (kultura naukowa), rozpala serca (kultura duchowa) i buduje Kościół (kultura apostolska). Ktokolwiek poszukiwałby u Pallottiego ?teologii akademickiej? lub ?doktryny duchowej? opracowanej w traktatach akademickich, rychło się rozczaruje. Tym, co kluczowe dla Wincentego, jest przede wszystkim doświadczenie, sposób życia, a zatem ?wiedza żywa?, ?nauka świętych?, ?teologia świętych?, której sam tak bardzo poszukiwał.

Na zakończenie naszej trzeciej wspinaczki chętnie zacytuję Hansa Ursa von Balthasara. Ten szwajcarski kapłan i teolog, zmarły dokładnie 30 lat temu, rozwinął między innymi myśl teologiczną właśnie na bazie teologii świętych. Otóż, Balthasar napisał kiedyś, iż ?święty jest przestrzenią, w której inni mogą wzrastać i czerpać moc do własnego rozwoju?. Rzeczywiście, święci mogą i chcą być naszymi przewodnikami, naszymi wychowawcami, naszymi duchowymi kierownikami. Życzę sobie i wam, byśmy nie bali się ? wciąż i coraz bardziej ? zanurzać w tej ?przestrzeni? jaką jest św. Wincenty Pallotti.

Ks. Stanisław Stawicki SAC