WYDARZENIA

NIEDZIELA RADIOWA NA SZKLANYCH DOMACH W KRAKOWIE


5 sierpnia 2018 Pallotyńskie Radio Ewangelizacyjne Pallotti.FM będzie gościć w Parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Krakowie na os. Szklane Domy. Zapraszamy przede wszystkim do wspólnej modlitwy w czasie Mszy Świętych, które mają miejsce w tym kościele: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 17.00, 19.00, 20.30

Tego dnia Msza Święta Transmitowana NA KANALE 1 GŁÓWNYM w Radiu Pallotti.FM będzie o godz. 11.00 i 20.30

Pozostałe Msze Święte, będą transmitowane na KANALE 2 (8.00, 9.30, 11.00, 17.00, 19.00, 20.30)


 

HISTORIA POWSTANIA PARAFII:

Początki

Na polnej drodze prowadzącej z Mogiły do Bieńczyc miejscowa ludność w 1880 r. ufundowała krzyż. Krzyż ten dzielił losy podkrakowskiej ziemi i jej mieszkańców. W czasie zaboru austriackiego w pobliżu krzyża zbudowano trzy składy prochu i amunicji dla przygranicznych wojsk zaborczych. Było to w miejscu dzisiejszego os. Centrum B i Szklanych Domów. Żołnierze austriaccy trzymający straż przy magazynach modlili się pod krzyżem. W 1917 r. wybuch prochowni zniszczył okalający je drzewostan i uszkodził okoliczne domy. Krzyż ocalał nieuszkodzony. W 1938 r. mieszkańcy gminy Mogiła, do której należały Bieńczyce, w miejsce starego drewnianego krzyża wznieśli nowy, żelbetonowy. W ciemną noc okupacji hitlerowskiej miejscowa ludność organizuje ruch oporu w tajnych organizacjach. Członkowie AK z Mogiły i Bieńczyc nie mogą ujawnić się w kościele. Przychodzą pod krzyż stojący wśród pól, pod osłoną drzew i zbóż, modlą się tu, składają przysięgę partyzancką na wierność Ojczyźnie.

W 1949 roku na polach Mogiły, Bieńczyc i Pleszowa rozpoczyna się budowa nowego miasta i kombinatu metalurgicznego. Pierwsze bloki powstały na polach klasztornych na terenie parafii mogilskiej. Była to wielowiekowa, mała, wiejska parafia związana od początku swego istnienia z klasztorem. Gdy powstawała Nowa Huta, z każdym rokiem dawna parafia się rozrastała. Po kilku latach w okresie szczytowym obejmowała swoją troską duszpasterską około 45 000 wiernych. W 1952 r. powstała druga parafia w Bieńczycach. Mogła ona wtedy powstać dzięki istniejącej tam kaplicy zwanej „Domem Dzieci Maryi”, należącej do sióstr zakonnych, po wojnie obsługiwanej przez o. Andrzeja Kolasę z klasztoru w Mogile. Parafia w Bieńczycach początkowo była także małą parafią, ale już w 1960 r. liczyła około 30 000 wiernych, a w roku 1970 stała się gigantyczną parafią liczącą około 100 000 wiernych! Tak duża parafia nie była już w stanie formować Kościoła jako wspólnoty.

Na placu budowy Nowej Huty, w miejscu gdzie stoi krzyż, rozbijają namioty młodzi ludzie z całego kraju: junacy „Służba Polsce”. Krzyż jednak przeszkadza tym, którzy chcieli prowadzić junaków w życie bez wiary w Boga. Ziarno nieprawości wsiewane w serca tych ludzi zaowocowało. Pewnego dnia lekkomyślna grupa młodych umieszcza tarczę na frontonie krzyża i celuje w nią kamieniami. Krzyż w górnej swej części zostaje zwalony. „Widok przerażający i smutny” – stwierdza naoczny świadek, dr Stanisław Kownacki ze szpitala im. St. Żeromskiego, wracający od chorych junaków z namiotów. Melduje o tym bolesnym wydarzeniu w parafii w Mogile przy klasztorze cystersów i prosi o odbudowanie krzyża. Krzyż zostaje odbudowany w obecnej formie i do dziś stoi wśród bloków os. Szklane Domy.

Przy tym właśnie krzyżu od 1 maja 1978 r. wierni zaczęli się codziennie modlić o zezwolenie na budowę naszego kościoła. Zbudowano ołtarz, zadaszenie, pojawiły się ławki. Z każdym dniem krzyż gromadził coraz więcej ludzi i stał się głównym oparciem w tworzeniu się nowej parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Najpierw odprawiano nabożeństwa majowe, a następnie czerwcowe. W końcu czerwca 1978 r. o. proboszcz Niward Karsznia OCist odprawił po raz pierwszy Mszę św. i wygłosił przy krzyżu kazanie dla kilku tysięcy wiernych na temat potrzeby organizowania nowej parafii i budowy kościoła. Szczególnie uroczysty charakter miała Msza św. odpustowa odprawiona wieczorem 26 sierpnia 1978 r. Wywołało to poważne napięcia spowodowane dochodzeniem, kto zbudował ogrodzenie, postawił ołtarz, doprowadził światło przy krzyżu. Wreszcie, po wielu zabiegach i przeciwnościach, 5 marca 1981 r. prezydent miasta Krakowa wydał decyzję zezwalającą na budowę kościoła i zaplecza duszpasterskiego.

Następnym, trudnym etapem do zrealizowania było wejście na teren budowy. Według wskazań władz administracyjnych należało sporządzić mapę nowej parafii i nanieść kilka przewidywanych lokalizacji, gdzie mogłaby stanąć świątynia. Po rozpatrzeniu ewentualnych miejsc władze wskazały na otwarty teren na skraju os. Na Skarpie, mieszczący się po przeciwnej stronie Placu Centralnego. Parafii odpowiadało miejsce bardziej centralne, jakim był teren w os. Szklane Domy. Zgodę na obecną lokalizację otrzymaliśmy dnia 17 marca 1982 r.

Osobnym zagadnieniem trwającym kilka lat było poszukiwanie koncepcji nowego obiektu sakralnego. Wszyscy są zgodni, że tworzenie architektury wymaga nie tylko wiedzy, ale i daru co do trafności wyboru estetycznej formy i harmonijnego jej zagospodarowania. Do konkursu zaproszono kilka zespołów architektów z Krakowa i Warszawy. Wszyscy swoje pomysły przekazali na makietach. Zaprojektowane przez nich koncepcje były wystawione przez kilka tygodni w krużgankach klasztornych w Mogile. Zainteresowanie było duże. Zdecydowana większość wiernych wybrała koncepcję krakowską. Podobała się ona ze względu na ciekawe walory plastyczne i imponującą wysokość. Sylweta obiektu była kolista, pnąca się stożkowo szpicem w górę, silnie kontrastowała w stosunku do istniejącego otoczenia i do tradycyjnych obiektów sakralnych. Koncepcja ta, przy bliższych przymiarkach, okazała się bardzo trudna do realizacji. Drugi z kolei projekt architektów z Warszawy w sposób jednoznaczny i czytelny nawiązywał do historycznych założeń opactw i klasztorów cysterskich, posiadających piękne tradycje w naszej architekturze sakralnej. Przyjęta koncepcja jest oparta na zasadzie czworoboku z podziałem na cztery wnętrza, z których trzy to dziedzińce klasztorne, a czwarte to wnętrze samego kościoła. Po wielu konsultacjach w Komisji Budownictwa Sakralnego i Kościelnego Kurii Metropolitalnej i po ostatecznym zatwierdzeniu przez Komisję Urbanistyczno-Architektoniczną władze administracyjne Biura Planowania Przestrzennego wydały decyzję pozwalającą na realizację projektu opracowanego przez architektów z Warszawy: dr. inż. Krzysztofa Dygę i mgr. inż. Andrzeja Nasfetera.

Prace budowlane i duszpasterskie

22 sierpnia 1984 r., w święto Najświętszej Maryi Panny Królowej, po wspólnej modlitwie rozpoczęliśmy wykopy pod fundament kościoła. O. proboszcz Niward powiedział wówczas: „Rozpoczynamy budowę naszej świątyni w święto maryjne i pod Jej patronatem. Budowa ta przypada nam wszystkim w udziale. Jest ona zbiorowym obowiązkiem wszystkich wiernych z parafii, objętych wspólnym dziedzictwem duchowym otrzymanym od Chrystusa naszego Pana i Zbawiciela. Jesteśmy przecież Ludem Bożym odkupionym, który zgodnie ze swym powołaniem buduje żywy Kościół. Będziemy pracować dla potrzeb żywego Kościoła i modlić się za psalmistą: Jak miłe są przybytki Twoje, Panie Zastępów (Ps 84). Rozpoczynamy pracę z głęboką nadzieją, że wszyscy włączamy się w zbiorowy obowiązek i zbudujemy przybytek, wspólny dom więzi duchowej i zaplecze duszpasterskie, by dzieci mogły w lepszych warunkach uczestniczyć w katechizacji”. Każdy z obecnych wykopał przysłowiową pierwszą łopatę ziemi pod fundamenty. Ruszyła do pracy koparka i ładowała na samochody ziemię, którą kierowcy wywozili poza obręb miasta.

Wykop ziemi pod całym kościołem i klasztorem wykonywało Przedsiębiorstwo Budostal 8. Prace trwały od sierpnia do Bożego Narodzenia 1984 roku. W tym czasie wierni porządkowali teren za koparką i betonowali uzbrojone fundamenty. Przychodzili do pracy na trzy zmiany, od dwudziestu do czterdziestu osób na jedną zmianę. Dziennie wyrabiali 15 ton cementu. W tygodniu przewinęło się kilkaset ludzi społecznie pracujących. Towarzyszyła tej pracy wielka życzliwość i wielkoduszność ze strony wiernych. W latach 1984-1988 w przeciągu tygodnia włączało się do pracy około trzysta osób, a w skali rocznej około jednej trzeciej mieszkańców parafii. Z początkiem sezonu budowy w 1985 r. front pracy przy budowie jeszcze znacznie się powiększył. Wzrosła liczba cieśli do dwunastu osób i doszła do pracy czternastoosobowa ekipa murarzy. W tym czasie wierni betonowali społecznie ławy fundamentowe klasztoru i ściany krużganków w podziemiach kościoła, a w połowie maja murarze przystąpili do wznoszenia murów części piwnicznej klasztoru. Do końca roku 1985 mury kościoła i klasztoru podciągnięte były do stanu zerowego. Na przełomie 1984/85 roku zgromadzono wiele materiałów budowlanych, szczególnie dość dużo drewna i cegły. Zgodnie z kosztorysem budowy należało zakupić około trzy miliony cegieł, w tym jedną trzecią cegły klinkierowej z Gozdnicy koło Żegania, oraz czterysta ton stali zbrojeniowej i tyle samo stali konstrukcyjnej. Zdobycie materiałów budowlanych w tym czasie nastręczało wiele trudności. Trzeba było jechać do Gozdnicy po każdy wagon cegły klinkierowej i omówić z poszczególnymi osobami w dyrekcji, żeby wreszcie wysłali od dawna zapłacony i wyczekiwany transport potrzebnego materiału.

Jeszcze większe trudności należało pokonać przy zdobywaniu stali i blachy na pokrycie dachu klasztoru. Centrostal mając na uwadze instrukcje oficjalnych czynników władzy, blokował sprzedaż blachy na potrzeby kościoła. Motywował to tym, że kościół łączy się ze szkodliwym dla Państwa ruchem Solidarności. Z tego powodu część klasztoru pokryto z konieczności eternitem. W tym czasie, mimo ogromnych trudności, udało się zakupić blachę miedzianą na pokrycie dachu kościoła. Pomógł w tym szczególnie były Przewodniczący Rady Narodowej w Nowej Hucie – pan Zdzisław Breyvogel, dziś już nieżyjący. Był on życzliwy dla wszystkich budujących się kościołów w Nowej Hucie. W pierwszych latach budowy wciąż budziła kontrowersje koncepcja dachu kościoła. Według pierwotnego założenia architektów miała być wykonana z żelbetonu. Miejscowi konstruktorzy stwierdzili, że tej koncepcji nie da się wykonać własnym systemem gospodarczym. Profesor Politechniki Krakowskiej – Roman Ciesielski – zaproponował, by tę konstrukcję wykonać jedynie w stali i to przez fachowe przedsiębiorstwo, jakim jest miejscowy Mostostal. Kierunek realizacji wskazany przez profesora wydawał się wszystkim słuszny. Szczegółowego opracowania tej koncepcji podjął się wybitny fachowiec w tej dziedzinie – mgr inż. Zdzisław Marzec. Z kolei Przedsiębiorstwo Mostostal zapoznało się z projektem i wyraziło gotowość wykonania tego poważnego dzieła, ale uzależniło to od zgody Urzędu ds. Wyznań. Urząd przez dłuższy czas nie był skory wyrazić poparcia motywując to tym, że Mostostal jest przeładowany pracami dla potrzeb gospodarki narodowej. Po kilku odwiedzinach Urzędu, dzięki życzliwej postawie dyrektora Mostostalu – inż. Adama Zduńczyka i jego współpracowników – udało się tę podstawową pracę zlecić Przedsiębiorstwu.

Na jesieni 1987 r. powstał w stanie surowym klasztor i podciągnięto mury kościoła pod konstrukcję dachową. Przez te kilka lat wierni dokładali się do tej budowy i tym samym z serca kładli pod jej powstanie kamień węgielny. Nadszedł odpowiedni czas, by kamień wyjęty z Grobu św. Piotra i poświęcony przez papieża Jana Pawła II został wmurowany w fundamenty wznoszonej świątyni. Uroczystego wmurowania dokonał ks. bp Kazimierz Górny dnia 9 października 1987 r. o godz. 17:00 w święto bł. Wincentego Kadłubka, biskupa i cystersa. Do wmurowanego kamienia dołączono akt erekcyjny i historię budowy umieszczono w uszczelnionej i zalakowanej tubie miedzianej. W czasie ofiarowania Mszy świętej przedstawiciele zespołu budowy złożyli na ołtarzu dar – księgę – obejmującą kilka tysięcy nazwisk wiernych, którzy pracowali społecznie przy budowie. Księga obejmowała nazwiska tych parafian, którzy pojawiali się na budowie sporadycznie, dość często i bardzo często.

Po wmurowaniu kamienia węgielnego rozpoczął się okres przygotowania do montażu konstrukcji dachowej kościoła. Należało najpierw opróżnić miejsca z wszelkich materiałów budowlanych wewnątrz i zewnątrz murów kościoła, a uzyskane place trzeba było wysypać kamieniem stanowiącym podkład pod szerokie tory potrzebne do zainstalowania 16-tonowego dźwigu koniecznego do montowania dachu. Przygotowania trwały od wiosny do jesieni 1989 r. W tym czasie zmieniały się ekipy budowlane. Pierwsza ekipa przygotowała torowisko, druga montowała dźwig, trzecia z kolei transportowała na plac budowy elementy konstrukcji stalowej, wcześniej przygotowanej w przedsiębiorstwie „Mostostal”. Dopiero na jesieni, po zagospodarowaniu własnego zaplecza budowlanego, właściwa ekipa przystąpiła do formowania dachu z elementów konstrukcji stalowej zgodnie z projektem. Na zespoloną konstrukcję stalową, w miarę jak ona narastała, nakładano płyty żelbetowe i zespawano je z konstrukcją. Płyty były wylewane w specjalnych formatach do tego przygotowanych w przedsiębiorstwie „Żelbet” w Czyżynach. Montaż dachu trwał zimą oraz latem i został zakończony na początku 1991 roku.

Tym samym uzyskaliśmy w naturalnej wielkości całościową bryłę kościoła w powiązaniu z klasztorem. Bryła kościoła składa się z dwóch części: dolnej – wymurowanej z cegły klinkierowej do wysokości 12 metrów i górnej – składającej się z konstrukcji stalowej zakończonej krzyżem o wysokości 24 metrów. A zatem całość bryły kościoła sięga wysokości 36 metrów. Wiosną w roku 1991 można było przystąpić do krycia dachu miedzianą blachą. Najpierw trzeba było płyty żelbetonowe ocieplić wełną mineralną i do nich przykręcać konstrukcję drewnianą, dopiero dokładnie deskować i pokryć blachą. Prace te trwały przez cały rok 1991. Sama bryła kościoła jest nietypowa i przy projektowaniu, a tym bardziej przy wykonywaniu, stwarzała dodatkowe problemy. Uzyskana bryła kościoła ma jakby podwójny rodowód; tradycyjny w swym układzie harmonijnym i bardzo przestrzenny, a także rodowód supernowoczesny ze względu na swą strukturę zagęszczoną w różnej wysokości i bez filarów podtrzymującą całość sklepienia kościoła.

Obiekt klasztorny w całości został oddany do użytku 9 października 1990 r. Zamieszkuje go wspólnota zakonna, by pełnić służbę Pańską i zadania duszpasterskie w parafii. Omawiany zespół sakralny jest zbudowany w kształcie czworoboku podzielonego na cztery części. Pierwsza część (najbardziej dominująca w bryle) jest kościołem i kaplicą. Pozostała składa się z trzech części integralnie ze sobą złączonych. Każda z nich ma osobne wejście, własny dziedziniec wewnętrzny i spełnia odrębną funkcję. Pierwsza część (z wejściem od strony os. Szkolnego) stanowi zespół sal katechetycznych i pomieszczenia służące duszpasterstwu. Po przejściu katechezy do szkół w salach katechetycznych powstało Męskie Liceum Ogólnokształcące pod nazwą „Kolegium św. Bernarda” – niegdyś prowadzone przez klasztor w Mogile. Druga część (z wejściem od strony os. Słonecznego) stanowi dom klasztorny cystersów. Wejście od tej strony jest zarazem wejściem do klasztoru. Trzecia część z osobnym wejściem (od strony tzw. bloku szwedzkiego w os. Szklane Domy) składa się z części gospodarczej (mieszczącej się na dole) i z części górnej, będącej domem zakonnym sióstr służebniczek.

Obiekt jest zwartym zespołem architektonicznym, spełniającym wszystkie przewidziane funkcje związane z potrzebami duszpasterstwa i życia monastycznego. W odniesieniu do miasta zasada tego zespołu odczytywana jest jako spokojna, jako miejsce sakralne. Na pierwszym planie widać ścianę ceglaną o dwunastometrowej wysokości, stanowiącą tło dla otaczającej zieleni. Z tej ściany wyrasta w górę bryła dachu kościoła i kaplicy bł. Wincentego Kadłubka oraz dzwonnica. Przy bliższym spojrzeniu, np. z drogi otaczającej zespół, stają się czytelne detale tej ściany. Widać wapienne nadproża i parapety pionów okiennych, rozrzeźbienia narożników, schodowe rozglifienia wejść, dekoracyjne układy cegieł i inne ciekawe detale architektoniczne. Staje się również czytelny kontrast tej ściany i dachu kościoła w formie, materiale i kolorze. Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja dachowa, obejmująca dwie trzecie bryły kościoła. Emanuje ona jednoznacznie współczesnością i przypomina tkankę plastra miodu wiążącą swą budową całość dachu i podtrzymującą cały ciężar sklepienia.

Sztuka cysterska

Kościół i klasztor w swym założeniu odzwierciedlają wzory tradycyjnej sztuki budowania, nawiązują do średniowiecza, gdy kształtowała się architektura cysterska. Dolna część obiektu zbudowana z cegły stanowi zwarte mury spinające kościół i klasztor w jedną całość. Całość ta swój rodowód czerpie z inspiracji, jaką do dziś wzbudza dawna architektura. Swoim stylem nowe mury klasztorne przypominają dawną atmosferę i duchowy klimat św. Bernarda. Ten duchowy mistrz z czasów średniowiecza wskazywał na służebny charakter architektury. Ma ona pomagać w odkrywaniu prawdy o Bogu i równocześnie skłaniać do wyciszenia, skupienia i kontemplacji. W tym celu św. Bernard stawiał pewne wymagania pod adresem architektury, by była prosta, surowa, regularna i tym samym harmonijna, krótko mówiąc – ascetyczna. W swoich założeniach proponował, aby świątynia była solidnie zbudowana, z materiałów trwałych, i do tego użyteczna. Nie może być w niej przesady, czegoś zbytecznego czy brakującego. Ten pogląd na sztukę i architekturę, jaki reprezentowali cystersi, nie był im podyktowany wymogami współczesnej sztuki. Oni sami wnieśli wiele zastrzeżeń do ówczesnej sztuki romańskiej, potem gotyckiej, do budowanych świątyń – jak sądzili, z nadmierną wysokością, długością i szerokością. Wyobrażali sobie, że ich poglądowi na sztukę bardziej od średniowiecznej odpowiada sztuka dawna, która była o wiele prostsza i mniej ozdobna. Założenia, jakie sobie zakładali, nie były wyrazem sztuki współczesnej, ale stały się bodźcem do formowania nowej estetyki, jaką w budownictwie sami stworzyli. Budując liczne kościoły wyrzekli się w nich ozdobności i wszelkiej przesady, a ograniczyli się do prostych i koniecznych form. Pozwoliło im to zabiegać o inne zalety w architekturze. Zadbali szczególnie o doskonałą proporcję i harmonię poszczególnych elementów, bazując na odpowiednich wymiarach wyrażonych w geometrycznych równaniach.

Koncepcja przestrzenna nawy kościoła była punktem wyjścia dla koncepcji architektonicznej całego zespołu sakralnego. Powstała ona „od środka” metodą projektowania modelowego. Na podstawie dotychczasowych przeświadczeń wydaje się, że architektom szczególnie udało się wnętrze kościoła i realizuje ono z dobrym skutkiem główne założenia projektowe. Spełnia ono podstawowe założenia decydujące o sakralności wnętrza. W sacrum istotna jest atmosfera ciszy, ładu i harmonii. Służy temu dwunastometrowa, pełna ściana izolująca akustycznie i widokowo wnętrze kościoła od nieatrakcyjnego świata zewnętrznego w centrum miasta, dając poczucie skupienia, ciszy i możliwości wewnętrznego scalenia się. Wnętrze stwarza atmosferę sacrum szczególnie poprzez czystość form, prostotę i poczucie skromności. Dzięki tym walorom uzyskało ono cechy ascetyzmu cysterskiego, wyrażającego się w trafnych proporcjach, w powściągliwej formie i wystroju. Estetyka i styl artystyczny, jaki zaproponowali cystersi w architekturze dojrzałego średniowiecza, różniły się od dominującego wówczas późnego stylu romańskiego, który w schyłkowej fazie odznaczał się przesadnym bogactwem form, dekoracyjnością i szczegółowo rozbudowaną symboliką. Późnoromańska architektura świątyń oraz towarzyszące jej rzeźba i malarstwo z powodu przerostu alegorycznych znaczeń i ornamentyki zatracały często kontakt z sensem duchowego przesłania, któremu miały służyć. O tej właśnie służebnej roli sztuki przypominał nowo powstały w tym czasie zakon cysterski. I nie tylko przypominał, lecz we własnej, wytrwałej pracy i natchnionej twórczości owe naczelne, duchowe zadania sztuki realizował. Dzieło sztuki powiązane ze Słowem Bożym porusza ducha ludzkiego w dążeniu do prawdy i wolności oraz zachęca do modlitwy i pracy. Architektom naszego kościoła udało się uzyskać powyższe walory co do form wnętrza, a także osiągnąć dobre warunki akustyczne i odpowiednią widoczność. Korzystne dla sacrum jest światło rozchodzące się z góry – daje ono większe odczucie transcendencji i podnosi serce człowieka ku nadziei.

Wystrój świątyni i klasztoru

Żyrandole (wykonał je Bronisław Nowak) rozmieszczone w kościele harmonizują z architekturą wnętrza. Bogate są w swej strukturze i obszerne w swej formie. Każdy z nich zawiera około stu punktów świetlnych. Równocześnie są jednak delikatne i subtelne.

Ład wnętrza tego kościoła polega między innymi na stopniowaniu wrażeń, jakie daje kolorystyka, od ciemnobrązowej, gładkiej płaszczyzny kamiennej posadzki, poprzez rozrzeźbione łukowymi wnękami klinkierowane, beżowe ściany, do rozświetlonego, białego stropu z siatką przestrzenną stalowej konstrukcji. W tym też kierunku podąża wzrok i myśli przebywającego w tym wnętrzu. Przestrzeń świątyni ma spełniać zadanie zgodne z jej przeznaczeniem.

Tradycyjna świątynia nieco różni się od nowoczesnej. Wewnętrzna przestrzeń nowo zbudowanej świątyni nie jest dzielona jak dawniej na kruchtę, kilka naw i osobne prezbiterium, ale stanowi jedną całość, w której nie ma podziałów na miejsca mniej czy więcej ważne, mniej czy więcej święte. Cała przestrzeń świątyni wiąże ludzi ze sobą i pomaga w załatwianiu spraw boskich i ludzkich, zarówno osobistych, jak i w powiązaniu z całym środowiskiem pracy i zamieszkania. Ta charakterystyczna przestrzeń nabiera cech symbolu wiążącego rzeczywistość ludzką z rzeczywistością Bożą: tego, co święte, z tym, co ma być uświęcone. To wspólne miejsce w parafii ma także pobudzać do wzajemnej miłości i przypomnieć, iż codzienna służba człowiekowi winna przechodzić w służbę Bogu.

Kościół i klasztor jest utrzymany w jednolitej formie i tonacji. Jest to forma surowa i spokojna. Jaki cel przyświecał architektom, że wybrali taki kształt kościoła? Kto właściwie odczyta i zrozumie wnętrze kościoła, ten łatwiej pojmie, dlaczego zdecydowano się na taką, a nie inną bryłę. Przy projektowaniu należało brać pod uwagę otoczenie, do którego trzeba było nawiązać. Budowa kościoła przypadła na dawnym placu defilad, w środku otaczających osiedli, przy skrzyżowaniu ruchliwych ulic, w miejscu hałaśliwym i rekreacyjnym. Należało zatem oddzielić się od zewnętrznego hałasu i szarości bloków spokojną ścianą zamykającą przestrzeń kościoła i klasztoru. Owa wstęga spokojnej i izolującej ściany stanowiącej czworokąt jest przetykana otworami wejściowymi zakończonymi daszkami, a w przypadku klasztoru – otworami okiennymi zakończonymi kamiennymi ozdobnikami. Do poszczególnych części klasztoru prowadzą portale rozrzeźbione po bokach w cegle i zwieńczone betonowym nadprożem. Na rogach kościoła są rozrzeźbione w cegle wnęki z figurami ewangelistów. Front świątyni dekorują szeroko rozłożone daszki zbudowane nad głównym wejściem do kościoła. Są one rozwarte i przypominają wyciągnięte ramiona zapraszające wszystkich do wejścia na rozmowę z Bogiem. Z tej potężnej budowli wyłania się olbrzymi dach świątyni w kształcie namiotu. Dach jest wielokrotnie pozałamywany, ma wiele szczytów wznoszących się uskokowo w górę i robi wrażenie twierdzy Boga lub dużego blokowiska. Architekt, nadając bryle taki kształt, chciał w tej formie zobrazować, być może, widok osiedla będącego skupiskiem szarych bloków. Można w tej bryle dopatrzyć się wielu złączonych namiotów przypominających jakby jeden namiot. W ten sposób pomyślana bryła kościoła staje się widocznym symbolem mówiącym, iż wszyscy jesteśmy w drodze, jak pielgrzymi, i że potrzebujemy wspólnego namiotu Boga – jakim jest Kościół.

Główny dach kościoła jest bogato rozrzeźbiony i swym rozdzieleniem ściany od strony frontowej jakby się wylewa na zewnątrz i też zaprasza do wejścia. Wejście tu w znaczeniu głębszym oznacza być w Nim, wsłuchać się w Jego głos, brać udział w bogactwie Jego życia. Omawiany obiekt sakralny będący znakiem dla współczesnego świata jest zbudowany systemem gospodarczym. Do zbudowania ścian kościoła i klasztoru posłużyła cegła klinkierowa sprowadzana z Gozdnicy koło Żagania. Charakteryzuje się ona wielką wytrzymałością i odpornością na warunki atmosferyczne. Daje poczucie ciepła i estetyki. Mur wybudowany z tej cegły nie potrzebuje tynków ani dodatkowych zabezpieczeń przed korozją. Dzięki różnym odcieniom cegły wygląda efektownie. Do zbudowania dachu służyła stal wyprodukowana w pobliskiej Hucie im. T. Sendzimira, a dach wykonał nowohucki Mostostal. Pionowe ściany dachu w kształcie trójkątów są podwójnie przeszklone szkłem zbrojonym w kolorze miodowym i dostatecznie oświetlają wnętrze kościoła. Gdy na zewnątrz jest ciemno, a wewnątrz świątynia jest oświetlona, wówczas cały dach w otoczeniu osiedli jest widoczny i stwarza urokliwy nastrój.

W nowym obiekcie sakralnym wyeksponowana jest dzwonnica. Jest ona wkomponowana w całość architektury w kształcie masywnej wieży o wysokości 18 metrów, usytuowana od strony południowej w rogu obiektu klasztornego. Dolna jej część jest budynkiem, a górna wyodrębnia się w wieżę przypominającą formę kielicha wspartego na ramionach wzajemnie powiązanej konstrukcji żelbetowej. Po zewnętrznej stronie wieży na ramionach konstrukcji są zawieszone trzy dzwony o tonacji molowej. Ciężar dzwonów bez łożyska i serca wynosi: największego – 1650 kg, średniego – 970 kg i najmniejszego – 500 kg. Odlane są ze stopu zawierającego 70% miedzi i 30% czystej cyny. Każdy z wyżej wymienionych dzwonów otrzymał swego patrona. Największy z nich ma na imię „Maryja” – ufundowany przez Kazimierę i Alfreda Lenkszewiczów zamieszkałych w Sztokholmie. Na wieńcu dzwonu maryjnego umieszczono napis: „Ludu Maryi, Narodzie Polski, gdy usłyszysz głos mój, wznieś serce do Boga, pozdrów Maryję, zmów Anioł Pański, wspomnij zmarłych i poległych za wiarę i Ojczyznę”. Średni dzwon ma na imię „św. Bernard”, ufundowany przez wspólnotę cystersów ze Szklanych Domów z napisem: „Błogosławieństwo i pokój wydzwaniać będę wszystkim, którzy miłują Boga”. Trzeci dzwon nosi imię „Błogosławiony Wincenty Kadłubek”. Ufundowany jest przez Parafian z wypisaną na nim prośbą: „Udoskonalaj w nas pragnienie pobożności i świętości”. Na każdym dzwonie widnieje firmowy napis „Fecit me Joannes Felczyński Campanarum Fusor in Premislau AD 1991”. Dzwony zawiesił na dzwonnicy nowohucki Mostostal.

Tekst por.: o. Niward St. Karsznia OCist, Powstanie parafii i budowa kościoła Matki Bożej Częstochowskiej w Nowej Hucie, Kraków 1994, str. 20, 51-53, 63-64, 81-97, 104-115, 125, 135-139.