12 czerwca wspominamy błogosławionych pallotynów: Stanka i Jankowskiego

TEKSTY LITURGICZNE

Błogosławiony Ksiądz Józef Stanek (1916-1944)

Zjednoczony z Chrystusem aż do końca – abp Marek Jędraszewski

Ksiądz Józef Stanek urodził się 4 grudnia 1916 roku w Łapszach Niżnych w diecezji krakowskiej. Szkołę średnią ukończył w Wadowicach, na Kopcu. Po maturze wstąpił do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (Księża Pallotyni). Tam odbył nowicjat oraz studia seminaryjne. Święcenia kapłańskie otrzymał 7 kwietnia 1941 roku. Dnia 13 kwietnia udało mu się odprawić Mszę Świętą prymicyjną w swojej rodzinnej miejscowości.

Zaraz po święceniach rozpoczął studia specjalistyczne na Tajnym Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, tj. 1 sierpnia 1944 roku, znajdował się w Warszawie, w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach, gdzie pracował jako duszpasterz i kapelan szpitala.

W drugiej połowie sierpnia 1944 roku przełożeni skierowali go do pracy kapelańskiej i duszpasterskiej w Zgrupowaniu Armii Krajowej „Kryska”, działającym na odcinku czerniakowskiego Powiśla.

Ksiądz Józef przybrał pseudonim „Rudy”. Z miejsca rozpoczął szeroką i wszechstronną pracę duszpasterza i kapelana. Przede wszystkim odprawiał Msze polowe i spowiadał. Odwiedzał często polowe szpitale, niosąc duchową pomoc i nadzieję walczącym i rannym. Nosił rannych, docierając do najbardziej wysuniętych pozycji powstańczych. Pomagał walczącym żołnierzom i ludności cywilnej odkopywać zasypanych. Wielu rannych uratował od niechybnej śmierci, zwłaszcza w ostatnich dniach powstania na Czerniakowskim Przyczółku. Podnosił też na duchu załamanych mieszkańców i – mimo niebezpieczeństw – wygłaszał do nich Słowo Boże. Chociaż miał możliwość uratowania swego życia, przeprawiając się pontonem na drugi brzeg Wisły, nie skorzystał z niej. Chciał dzielić los żołnierzy i ludności cywilnej, która została na lewym brzegu rzeki.

W dniu 23 września 1944 roku ksiądz „Rudy” dostał się w ręce SS. Bity, popychany przez hitlerowskich siepaczy, został odprowadzony pod szubienicę. W ostatnich chwilach okazał wielkie męstwo i heroiczną odwagę. Spod szubienicy błogosławił przechodzących żołnierzy i ludność cywilną. Hitlerowcy właśnie tędy pędzili ich do niewoli i obozów zagłady, aby im pokazać – jak mówili – „głównego bandytę powstania”.

Ksiądz Józef ściągnął na siebie nienawiść Niemców, między innymi za to, że polecił powstańcom, na własną odpowiedzialność, zniszczyć broń. Chciał ich w ten sposób uratować, gdyż hitlerowcy niemal każdego uzbrojonego Polaka natychmiast rozstrzeliwali. Nie chciał także, aby broń dostała się w ręce hitlerowców i służyła zabijaniu Polaków.

Zginął, bestialsko zamordowany – przez powieszenie – w dniu 23 września 1944 roku. Cierpienie, którym były naznaczone pierwsze chwile jego życia, stało się też jego udziałem w ostatnich godzinach, można powiedzieć, w godzinie jego męczeńskiej śmierci.

Ufamy, że ksiądz Józef Stanek otrzymał już od Boga obfitą nagrodę za swoje życie. Mamy też nadzieję, że dla wielu stanie się wzorem umiłowania do końca Boga i Ojczyzny. Dlatego modlimy się, aby Bóg sprawił, żeby przykład jego życia zajaśniał nowym blaskiem, gdy został wyniesiony na ołtarze.

Aktu beatyfikacji ks. Józefa Stanka dokonał Ojciec Św. Jan Paweł II, w ramach wyniesienia na ołtarze 108 polskich Męczenników za wiarę, dnia 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.

Słowa ks. kard. Józefa Glempa:

„Podjął swój krzyż z miłością”

„(…) Ksiądz Stanek podjął swój krzyż z miłością… A uwydatniło się to zwłaszcza wtedy, kiedy trzeba było jego obecności przy tych, którzy walczyli, którzy przeżywali lęk, kryzysy odwagi i wierności…

 (…) Był kapłanem, który stanął przy żołnierzu, bo żołnierze stali przy Kościele, stali przy wolności, stali przy Chrystusie jako Jego uczniowie.

Być uczniem Chrystusa – to znaczy wziąć swój krzyż i nieść go odważnie, nieść go z ufnością, i nieść go z miłością, tak jak to uczynił ksiądz Józef Stanek”.

(Z homilii wygłoszonej dnia 4 listopada 1987 r. w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Warszawie, z okazji przeniesienia doczesnych szczątków ks. Józefa Stanka SAC.)

„Był pośród tych, którzy potrzebowali pomocy”.

„(…) „Dochodzimy tutaj do tajemnicy życia księdza Józefa Stanka, na którą składało się poszukiwanie tego, co trudniejsze – dważny wybór działań naprawdę odpowiedzialnych… Zawsze bowiem przyświecał mu wzór założyciela Księży Pallotynów Świętego Wincentego Pallottiego…”

„(…) Cechował go ten rodzaj odwagi, który kazał iść naprzód, niezależnie od świszczących kul. Nie zważając na niebezpieczeństwa, szedł tam, gdzie słyszał jęk, gdzie był ból gdzie można było otrzeć łzę, gdzie można było zabandażować, gdzie można było wyspowiadać, gdzie można było pobłogosławić…

 (…) jego bohaterstwo wynikało z postawy duchowej, z tej siły którą dawała wiara i która kazała młodemu kapłanowi zawsze być pośród tych, którzy potrzebowali pomocy. Ostatecznie była to miłość Ojczyzny…”

(Z kazania wygłoszonego podczas poświęcenia pomnika Księdza Józefa Stanka, Warszawa-Solec, dnia 23 września 1994 r.)

Wypowiedzi świadków

Ks. bp Edward Materski:
„(…) Ksiądz Józef Stanek odprawiał Mszę Św., inne nabożeństwa, spowiadał, udzielał sakramentu chorych. Służbę kapłańską pełnił w piwnicach, bramach, niskopołożonych mieszkaniach… Budował gorliwością i pragnieniem dotarcia do wszystkich, którzy potrzebowali kapłana. Cechowała przy tym księdza Józefa odwaga połączona z roztropnością.

Pozostał w pamięci jako kapłan pełen poświęcenia, który gorliwie i odważnie, z narażeniem, życia i gotowością do największej ofiary, szukał ludzi, którym mógłby usłużyć”.

Ks. J. Warszawski, kapelan powstańczy, ps. „Ojciec Paweł”:
„(…) Księdza Stanka przypędzili do nas. Gdy go zobaczyła karna kompania hitlerowska, nie przestawała zanosić się od szyderczych ryków. Zabiegali mu drogę i huzia pięściami prać go po twarzy. Tłukli i walili, dopóki nie dobiegł do naszych szeregów. Kilku szczególnie brutalnych… szarpiąc i ciągnąc wypchnęli księdza Józefa. I powiedli pod niedalekie ruiny. I tak właśnie zginął – przez powieszenie – in odium fidei et vindictae”.

W. Zabłocki, ps. „Derkacz”, żołnierz 4 Komp. AK, Zgrupowania „Kryska”:
„Jestem ocalony. Przyglądam się swemu wybawcy. Nie ma wątpliwości – to kapelan, który jeszcze niedawno odprawiał nabożeństwo dla żołnierzy – ks. Stanek… Odrobiną wody zwilża mi wargi i daje pić. Pociesza, dodaje otuchy. Kapelan w miarę swych nader skromnych możliwości opiekuje się wszystkimi. Jego miła, spokojna twarz i kojące słowa pociechy towarzyszą nam jeszcze przez kilka godzin”.

Stanisława Żórawska, mieszkanka Czerniakowa w czasie Powstania Warszawskiego:

„(…) ksiądz kapelan Stanek wszystkim spędzonym na tę egzekucję ludziom (jeńcom – powstańcom i ludności cywilnej) udzielił jeszcze spod szubienicy z pętlą na szyi błogosławieństwa… Żegnał wszystkich przyglądających się tej tragedii znakiem krzyża”.

Błogosławiony Ksiądz Józef Jankowski (1910-1941)

Urodził się 17 listopada 1910 r. w m. Czyczkowy k. Brus, na Pomorzu, jako drugi syn z ośmiorga dzieci Roberta i Michaliny. Od najmłodszych lat odznaczał się głęboką religijnością, zamiłowaniem do modlitwy i wrażliwością na potrzeby drugiego człowieka. Bardzo wcześnie usłyszał w swoim sercu wezwanie Chrystusa do służby kapłańskiej. Szkołę średnią rozpoczął w Sucharach, a ukończył w „Collegium Marianum” w Wadowicach, na Kopcu. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 2 sierpnia 1936 r. z rąk bpa gnieźnieńskiego Antoniego Laubitza, w Sucharach.

Jako kapłan i pallotyn, z głębokim zaangażowaniem wykonywał swoje zwyczajne obowiązki duszpasterskie. Pełnił funkcję prefekta szkół w Oltarzewie i okolicy, był opiekunem Krucjaty Eucharystycznej i postulantów, sekretarzem Komitetu Pomocy Dzieciom, duszpasterzem żołnierzy i ludności cywilnej w pierwszych dniach wojny 1939 r. i wreszcie ekonomem domu seminaryjnego w czasie okupacji niemieckiej.

Dnia 16 maja 1941 r. został aresztowany przez Gestapo, przewieziony na Pawiak, a po dwóch tygodniach okrutnych tortur – do obozu zagłady w Oświęcimiu. Tam, wyniszczony ciężką pracą i głodem, potwornie skatowany przez obozowego oprawcę, odszedł do Pana dnia 16 października 1941 r. Jak naoczni świadkowie stwierdzają, wszystkie prześladowania, poniżenia i udręki, zadawane mu z nienawiści do wiary i kapłaństwa, znosił z godnością i spokojem, tak że nawet oprawcy dziwili się jego postawie. Gdy zakończył swoją drogę męczeńską, miał zaledwie 31 lat życia i 5 lat kapłaństwa. Ciało jego zostało spalone w krematorium obozowym.

Ks. Józef Jankowski był człowiekiem głębokiej modlitwy i kontemplacji. Wyróżniał się ujmującą dobrocią, ale też i stanowczością, solidnym wykonywaniem obowiązków i odwagą w obronie wolności i godności człowieka.

Ks. Józej Jankowski był poszukiwanym spowiednikiem i bardzo cenionym kierownikiem duchowym. Młodym i żarliwym sercem kapłańskim ukochał dzieci i młodzież. Starał się prowadzić młodych ludzi pewnymi ścieżkami do świętości, zachęcał ich do wchodzenia na małą drogę dziecięctwa duchowego św. Tereni, która wywarła głęboki wpływ na jego życie wewnętrzne.

Szczerą troską duszpasterską otaczał swoją rodzinę. Można powiedzieć, że był dla niej korespondencyjnym przewodnikiem duchowym. Z wyjątkowym współczuciem pochylał się nad cierpiącymi i konającymi. Gorąco modlił się, aby być wielkim apostołem i zdobyć dla Chrystusa wiele dusz.

Idąc za przykładem św. Wincentego Pallottiego stawiał sobie najwyższe wymagania w konsekwentnym dążeniu do świętości. Pragnął ukochać Boga ponad wszystko. Tę postawę potwierdził bohaterskimi czynami i ofiarą z własnego życia. Uczył wszystkich słowem i przykładem szczególnej miłości do Jezusa Eucharystycznego i szczerego zawierzenia Matce Bożej, Królowej Apostołów.

Aktu beatyfikacji ks. Józefa Jankowskiego dokonał Ojciec Św. Jan Paweł II, w ramach wyniesienia na ołtarze 108 polskich Męczenników za wiarę, dnia 13 czerwca 1999 r. w Warszawie.

Wypowiedzi Bł. ks. Józefa Jankowskiego

„Chcę dążyć do wielkiej świętości i kochać Boga nade wszystko, ale równocześnie chcę być zapomnianym”.

„Za najszczęśliwsze uważam chwile w swym życiu, które przepędziłem na serdecznej modlitwie, w bezpośrednim obcowaniu z Bogiem”.

„Chcę zdobyć dla Boga wiele, wiele dusz. Chcę być wielkim apostołem, ale to jest możliwe tylko przy wielkiej miłości Boga”.

„Nie godność, nie władza daje szczęście, ale zbliżenie się do Boga – miłość”.

„Kapłan, pośrednik między Bogiem a ludźmi musi zawsze i ciągle stać przed obliczem Boga. Trzeba więc koniecznie pracować nad tym, aby chodzić w obecności Jego”.

„Pragnę kochać Boga nad życie. Oddam je chętnie w każdym czasie, ale bez gorącej i wielkiej miłości Boga nie chciałbym iść na drugi świat”.

„Prośmy Boga, by nauczył nas cierpieć i innych uczyć cierpieć”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *